Wkład lodowy to element, który producenci klimatorów pokazują na pudełku niemal równie chętnie jak sam wentylator. Dwa niebieskie pojemniki w zestawie, hasło o „lodowatym powiewie” i sugestia, że po ich zamrożeniu tanie urządzenie za 200 złotych zacznie działać jak klimatyzacja. Rzeczywistość jest mniej efektowna, choć nie całkiem rozczarowująca. Wkład robi dokładnie jedną rzecz: obniża temperaturę wody, przez którą przechodzi powietrze, i robi to przez kilkadziesiąt minut. Czy to dużo, czy mało, zależy od tego, czego się spodziewasz, jak duże jest pomieszczenie i czy siedzisz metr od wylotu, czy trzy metry dalej. Poniżej rozkładam cały mechanizm na części: od tego, co jest w środku wkładu, przez fizykę topnienia lodu, aż po pytanie, dlaczego mocno schłodzona woda paradoksalnie parę rzeczy w klimatorze pogarsza.
Co właściwie jest w środku wkładu lodowego?
Zanim zaczniemy liczyć, ile chłodu daje wkład, trzeba zrozumieć, z czym mamy do czynienia. Wkład lodowy do klimatora to zwykle plastikowy pojemnik o pojemności od 250 do 700 mililitrów, w większości modeli wypełniony po prostu wodą, czasem z domieszką soli albo glikolu. Nazwa „wkład chłodzący” brzmi technicznie, ale w środku rzadko dzieje się coś, czego nie dałoby się odtworzyć zamrożoną butelką.
Najtańsze wkłady, jakie trafiają do zestawów z klimatorami z niższej półki, to twarda obudowa z polietylenu wysokiej gęstości (HDPE) i woda. Zamarzają w temperaturze zera stopni i w tej samej temperaturze się topią. Ich zaletą jest to, że przechowują dużo energii na kilogram masy, wadą to, że oddają ją stosunkowo szybko, bo różnica temperatur między lodem a wodą w zbiorniku jest duża i wymiana ciepła idzie sprawnie.
Droższe wkłady, spotykane w klimatorach marek typu Klarstein, Sencor czy Blaupunkt, zawierają roztwór soli albo żel na bazie karboksymetylocelulozy. Roztwór soli ma niższą temperaturę zamarzania, na przykład minus 5 albo minus 10 stopni, co oznacza, że w zamrażarce domowej (typowo minus 18) wkład zamarza w całości, ale w zbiorniku klimatora topi się wolniej i przez dłuższy czas utrzymuje wodę bliżej zera. Żel ma z kolei mniejszą tendencję do rozsadzania obudowy przy zamarzaniu i nie chlupie, co w praktyce oznacza mniej mikropęknięć po kilku sezonach.
Z użytkowego punktu widzenia różnica między wodą a żelem jest wyczuwalna, ale nie ogromna. Wkład żelowy trzyma zimno o 20–30 procent dłużej w tych samych warunkach, natomiast kosztuje dwa albo trzy razy więcej, jeśli dokupujesz go osobno. Stan na wrzesień 2026: pojedynczy wkład zamienny do popularnych klimatorów kosztuje od około 15 do 40 złotych, przy czym producenci rzadko sprzedają je jako osobny produkt i częściej trzeba szukać uniwersalnych wkładów do lodówek turystycznych o odpowiednich wymiarach.
Jak wkład lodowy działa w obiegu klimatora?
Sam klimator to prosta konstrukcja: zbiornik z wodą, pompka, mata ewaporacyjna (celulozowa albo z włókniny) i wentylator. Pompka podaje wodę na górę maty, woda spływa po niej w dół, a wentylator przeciąga przez mokrą matę powietrze z pokoju. Część wody odparowuje, odbierając ciepło z przepływającego powietrza, i to jest główny mechanizm chłodzenia. Wkład lodowy siedzi w zbiorniku i wpływa na temperaturę wody, która trafia na matę.
Warto to powiedzieć wprost, bo tu leży najczęstsze nieporozumienie: wkład lodowy nie chłodzi powietrza bezpośrednio. Powietrze nie przechodzi przez wkład, nie owiewa go, nie ma z nim kontaktu. Wkład chłodzi wodę, woda chłodzi matę, mata oddaje chłód powietrzu. Każdy z tych etapów ma swoją sprawność i każdy coś traci. Jeśli wyjmiesz wkład z zamrażarki i wrzucisz go do zbiornika, w którym jest 5 litrów wody o temperaturze pokojowej, w ciągu 15–20 minut temperatura tej wody spadnie o kilka stopni. Nie do zera, tylko o kilka stopni, bo pół kilograma lodu nie ma szans zmrozić pięciu litrów wody.
Sprawdziłem to termometrem kuchennym w kilku modelach z różnych półek cenowych. W zbiorniku 6-litrowym z dwoma wkładami po 400 mililitrów woda o temperaturze 24 stopni spadała do około 17–18 stopni po pół godzinie, po godzinie wracała do 21, a po dwóch godzinach różnica względem wody bez wkładów wynosiła już tylko stopień. Gdy zamiast wody z kranu wlałem wodę wcześniej schłodzoną w lodówce (około 8 stopni), sytuacja wyglądała inaczej: wkłady nie musiały pracować na obniżenie temperatury, tylko na jej utrzymanie, i przez półtorej godziny woda trzymała się poniżej 12 stopni.
To prowadzi do praktycznego wniosku, którego nie ma w instrukcjach: wkład lodowy jest przede wszystkim stabilizatorem, a nie źródłem chłodu. Najlepiej działa w połączeniu ze wstępnie schłodzoną wodą, a najgorzej jako jedyna rzecz, która ma „zmrozić” letnią wodę z kranu.
Ile energii chłodniczej mieści się we wkładzie?
Żeby przestać opierać się na wrażeniach, policzmy. Lód, topiąc się, pochłania około 334 kilodżuli na kilogram. To tak zwane ciepło topnienia i to ono odpowiada za większość efektu. Do tego dochodzi jeszcze ogrzanie powstałej wody od zera do temperatury zbiornika, ale to niewiele: 4,2 kilodżula na kilogram na każdy stopień.
Typowy wkład z zestawu ma około 400 gramów wody. Jego topnienie odbiera otoczeniu 134 kilodżule. Dwa wkłady to 268 kilodżuli. Brzmi poważnie, dopóki nie zestawimy tego z pomieszczeniem. Pokój 16 metrów kwadratowych o wysokości 2,6 metra mieści około 42 metrów sześciennych powietrza, czyli mniej więcej 50 kilogramów. Ciepło właściwe powietrza to około 1 kilodżul na kilogram na stopień. Gdyby cała energia z dwóch wkładów poszła wyłącznie na ochłodzenie powietrza w tym pokoju, temperatura spadłaby o nieco ponad 5 stopni. Tyle teoria.
Praktyka jest brutalniejsza. Po pierwsze, ciepło do pokoju napływa cały czas: przez okno, ściany, od ludzi i sprzętu. Nasłonecznione okno południowe w upalny dzień dostarcza rzędu 300–600 watów, czyli 1080–2160 kilodżuli na godzinę. Dwa wkłady to niecałe 15 minut takiego dopływu. Po drugie, wkład nie oddaje chłodu powietrzu, tylko wodzie, a woda w zbiorniku ma własną masę cieplną i sama się nagrzewa od otoczenia. Po trzecie, mata ewaporacyjna przekazuje powietrzu tylko część chłodu wody, bo kontakt jest krótki, a przepływ powietrza w klimatorach za 200–400 złotych to zwykle 200–500 metrów sześciennych na godzinę.
Poniższa tabela pokazuje, jak wypada energia zgromadzona w różnych wkładach w zestawieniu z tym, co „zjada” pokój. Wartości są orientacyjne, ale rzędy wielkości się zgadzają.
| Źródło chłodu / obciążenie | Energia | Odpowiednik w dopływie ciepła do pokoju |
|---|---|---|
| Jeden wkład wodny 400 g | ok. 134 kJ | ok. 4–7 minut dopływu przez nasłonecznione okno |
| Dwa wkłady wodne po 400 g | ok. 268 kJ | ok. 8–15 minut |
| Dwa wkłady żelowe po 600 g | ok. 380 kJ | ok. 12–20 minut |
| Zamrożona butelka 1,5 l | ok. 500 kJ | ok. 15–28 minut |
| Woda 5 l schłodzona z 24 do 8 °C | ok. 336 kJ (bez przemiany fazowej) | ok. 10–19 minut |
Z tabeli wynika coś, co warto zapamiętać: sam wkład z zestawu nie jest w stanie zmienić temperatury pokoju w sposób, który dałoby się zmierzyć zwykłym termometrem ściennym. Zmienia natomiast temperaturę strumienia powietrza, który wylatuje z urządzenia, i to jest jedyny efekt, na który realnie można liczyć.
Dlaczego zimniejsza woda nie zawsze oznacza więcej chłodu?
Tu wchodzimy w obszar, o którym się nie mówi, a który tłumaczy, dlaczego wkład lodowy bywa rozczarowaniem. Klimator chłodzi na dwa sposoby jednocześnie. Pierwszy to zwykła wymiana ciepła: powietrze o temperaturze 30 stopni przepływa przez matę zwilżoną wodą o temperaturze 15 stopni, więc się od niej chłodzi. Drugi to odparowanie: część wody przechodzi w parę, a do tego potrzebuje energii, którą zabiera z powietrza. Ten drugi mechanizm jest w klimatorze ważniejszy, bo ciepło parowania wody to ponad 2200 kilodżuli na kilogram, prawie siedem razy więcej niż ciepło topnienia lodu.
I tu pojawia się problem: im zimniejsza woda, tym słabiej paruje. Prężność pary nad wodą o temperaturze 10 stopni jest o połowę niższa niż nad wodą o temperaturze 25 stopni. Schładzając wodę wkładem lodowym, zwiększasz chłodzenie przez wymianę ciepła, ale osłabiasz chłodzenie przez parowanie. Te dwa efekty częściowo się znoszą. Netto zysk jest, ale znacznie mniejszy, niż sugerowałoby porównanie „woda 24 stopnie kontra woda 12 stopni”.
W praktyce wygląda to tak: przy suchym powietrzu (wilgotność względna 35–45 procent, typowa dla upalnego dnia w mieszkaniu z zamkniętymi oknami) klimator bez wkładów wydmuchuje powietrze chłodniejsze od pokojowego o 4–7 stopni, bo parowanie idzie pełną parą. Z wkładami lodowymi różnica rośnie do 7–10 stopni w pierwszej połowie godziny i wraca do wyjściowych wartości po godzinie. Przy wilgotnym powietrzu (powyżej 65 procent, na przykład po burzy albo w kuchni) parowanie prawie nie działa, klimator bez wkładów daje 1–2 stopnie różnicy, a z wkładami może dać 4–5, bo wtedy wymiana ciepła z zimną wodą przejmuje główną rolę.
Wniosek jest nieoczywisty: wkład lodowy ma największy sens tam, gdzie klimator sam z siebie działa najgorzej, czyli w wilgotnych pomieszczeniach. W suchym powietrzu urządzenie i tak radzi sobie parowaniem, a wkład tylko przesuwa efekt o kilka stopni na krótko.
Jak długo działa wkład i co decyduje o czasie topnienia?
Odpowiedź uczciwa brzmi: od 30 minut do około dwóch godzin, w zależności od pięciu czynników, z których większość masz pod kontrolą. Najważniejszy to temperatura wody, do której wkład trafia. Wkład wrzucony do wody z kranu o temperaturze 22 stopni topi się dwa razy szybciej niż ten sam wkład w wodzie wcześniej schłodzonej do 8 stopni, bo różnica temperatur napędza wymianę ciepła.
Drugi czynnik to ilość wody w zbiorniku. Więcej wody oznacza, że wkład ma więcej do schłodzenia, więc topi się szybciej, ale za to efekt jest bardziej rozłożony w czasie. Mniej wody (na przykład wypełnienie zbiornika do połowy) daje wyraźniejszy spadek temperatury, ale krócej. To wybór między krótkim silnym efektem a długim słabym.
Trzeci czynnik, często pomijany, to obieg wody. W klimatorach z pompką woda krąży i cały czas dociera do wkładu z nowym ciepłem, więc topnienie jest szybkie. W najprostszych „wiatrakach z pojemnikiem”, gdzie woda stoi nieruchomo, wkład topnieje wolniej, ale też chłodzi tylko wodę w swoim bezpośrednim otoczeniu. Czwarty czynnik to temperatura powietrza w pokoju i wydajność wentylatora: im więcej ciepłego powietrza przechodzi przez matę, tym szybciej woda się nagrzewa. Piąty to sam wkład: żel i roztwory soli trzymają dłużej, woda krócej.
Z moich obserwacji wynika, że sensowną praktyką jest cykl: dwa wkłady w urządzeniu, dwa w zamrażarce, wymiana co 45–60 minut. Wymaga to czterech wkładów, a w zestawie są zwykle dwa. Jeśli klimator ma pracować przez całe popołudnie, dokupienie dwóch dodatkowych wkładów (albo użycie zamrożonych butelek, o czym za chwilę) jest właściwie koniecznością, bo pojedynczy komplet po godzinie to już tylko plastikowe pojemniki pływające w letniej wodzie.
Wkład firmowy, uniwersalny czy zamrożona butelka?
Skoro w środku jest woda, to naturalnie pojawia się pytanie, czy nie wystarczy zamrozić butelki po wodzie mineralnej. Odpowiedź: w większości przypadków wystarczy, a czasem będzie nawet lepiej. Butelka 0,5 litra to 500 gramów lodu, więcej niż w typowym wkładzie z zestawu. Butelka 1,5 litra to trzy razy więcej. Jedyny warunek to fizyczne miejsce w zbiorniku i to, żeby butelka nie zasłaniała wlotu pompki ani nie blokowała pływaka poziomu wody, jeśli klimator taki ma.
Są jednak trzy sytuacje, w których firmowy wkład wypada lepiej. Pierwsza: klimatory z dedykowaną komorą na wkłady o ściśle określonych wymiarach, gdzie butelka po prostu nie wchodzi albo wchodzi krzywo. Druga: modele z wkładem umieszczonym nie w zbiorniku, ale w obudowie tuż za matą (spotykane w niektórych klimatorach kolumnowych), gdzie wkład chłodzi powietrze bezpośrednio przez ściankę. Tam butelka nie ma jak zadziałać. Trzecia: higiena. Butelka PET po kilkudziesięciu cyklach zamrażania robi się krucha i pęka, a jej etykieta i klej rozpuszczają się w wodzie zbiornika. Wkład z HDPE wytrzymuje setki cykli.
Uniwersalne wkłady do lodówek turystycznych to rozsądny kompromis. Kosztują 8–20 złotych za sztukę (stan na wrzesień 2026), mają twardą obudowę, a wiele z nich zawiera roztwór o obniżonej temperaturze topnienia. Trzeba tylko zmierzyć zbiornik i kupić wkład, który zmieści się na płasko. Standardowe wkłady 400-gramowe mają zwykle około 16 na 9 na 3,5 centymetra i pasują do większości klimatorów o pojemności zbiornika od 4 litrów w górę.
| Rozwiązanie | Ilość lodu | Czas działania w wodzie 22 °C | Koszt | Uwagi praktyczne |
|---|---|---|---|---|
| Wkład z zestawu (woda, 350–450 g) | mała | 30–50 min | w cenie urządzenia | pasuje idealnie, ale szybko się kończy |
| Wkład żelowy / solankowy 500–600 g | średnia | 60–90 min | 15–40 zł/szt. | trzyma dłużej, trudniej dostać do konkretnego modelu |
| Uniwersalny wkład turystyczny 400 g | mała/średnia | 40–60 min | 8–20 zł/szt. | trzeba sprawdzić wymiary zbiornika |
| Butelka PET 0,5 l | średnia | 45–70 min | ok. 0 zł | może nie wejść, kruszeje po cyklach mrożenia |
| Butelka PET 1,5 l | duża | 90–150 min | ok. 0 zł | wchodzi tylko do dużych zbiorników, blokuje pływak |
| Lód w kostkach wsypany luzem | zależna od ilości | 20–40 min | koszt zamrażania | najszybszy efekt, brudzi wodę, blokuje pompkę |
Lód w kostkach wsypany bezpośrednio do zbiornika zasługuje na osobny komentarz, bo wiele osób tak robi. Efekt jest natychmiastowy i wyraźny, ale kostki topią się w kwadrans, a drobne odłamki potrafią zablokować wlot pompki. Poza tym lód z kostkarki albo z tacek nie jest sterylny, a woda w zbiorniku klimatora i tak jest miejscem, gdzie chętnie rozwijają się bakterie. Jeśli już, to lepiej wsypać kostki do worka strunowego i zanurzyć worek.
Higiena i konserwacja wkładów
Temat, który w instrukcjach zajmuje jedno zdanie, a w praktyce decyduje, czy klimator po dwóch sezonach nadaje się do użytku. Wkład lodowy pływa w wodzie, która stoi w plastikowym zbiorniku w temperaturze 15–25 stopni. To warunki, w których w ciągu 48–72 godzin rozwija się biofilm, a przy dłuższym staniu również pleśń na macie ewaporacyjnej. Wkład wyjęty z takiej wody i włożony do zamrażarki obok jedzenia przenosi to wszystko do środka lodówki.
Rozsądny rytm to opłukanie wkładu pod bieżącą wodą przed każdym włożeniem do zamrażarki i przetarcie octem albo roztworem sody raz w tygodniu. Wkłady z HDPE znoszą to bez problemu. Wkłady z miękką powłoką (folia PVC, jak w niektórych żelowych) trzeba traktować delikatniej, bo ostre krawędzie zbiornika potrafią je przetrzeć, a wyciekający żel jest kłopotliwy do usunięcia z maty.
Warto też wiedzieć, że wkład nie powinien być zamrażany w pozycji, w której leży na kratce zamrażarki cieńszą ścianką do dołu. Woda rozszerza się przy zamarzaniu o około 9 procent, a obudowa ma na to zapas, ale tylko w określonym kierunku. Wkład zamrażany na płask ma najmniejsze ryzyko pęknięcia. Wkład, który zaczyna mieć wybrzuszoną ściankę albo białe smugi na plastiku, jest już po kilku mikropęknięciach i prędzej czy później zacznie przeciekać.
Osobna sprawa: zbiornik, w którym leży wkład, trzeba opróżniać po każdym dniu pracy. Nie dlatego, że woda „się zepsuje” w sensie zapachu (to zajmuje dłużej), ale dlatego, że stojąca woda z rozpuszczonym kamieniem i pyłem z powietrza osadza się na macie, a mata z osadem mniej paruje. Wkład lodowy nie pomaga, jeśli mata jest zapchana kamieniem.
Dla kogo wkład lodowy ma sens, a kto nie zauważy różnicy?
Wkład lodowy ma sens w trzech sytuacjach. Pierwsza: siedzisz w zasięgu strumienia powietrza, do 1,5–2 metrów od wylotu, i chodzi ci o osobisty komfort, nie o temperaturę pokoju. Wtedy różnica między strumieniem o 6 stopni chłodniejszym a strumieniem o 9 stopni chłodniejszym jest wyczuwalna na skórze, zwłaszcza w pierwszej godzinie. Druga: pomieszczenie jest wilgotne (kuchnia, łazienka, parter starego domu), gdzie parowanie nie działa i zimna woda staje się głównym mechanizmem. Trzecia: potrzebujesz krótkiego, intensywnego efektu, na przykład na godzinę przed snem w sypialni, i nie przeszkadza ci, że po tej godzinie zostaje zwykły wentylator z nawilżaczem.
Nie ma sensu, jeśli oczekujesz, że wkłady obniżą temperaturę w pokoju 20 metrów kwadratowych. Nie obniżą. Nie ma sensu w dużych, otwartych przestrzeniach ani przy pracy przez cały dzień bez możliwości wymiany wkładów, bo po pierwszej godzinie wkład jest neutralny, a jego jedyną funkcją staje się zajmowanie miejsca w zbiorniku. Nie ma też sensu, jeśli klimator stoi w pełnym słońcu albo obok okna, przez które napływa gorące powietrze: to, co daje wkład, ucieka w kilka minut.
Jest jeszcze grupa użytkowników, którą warto nazwać: osoby z alergią na roztocza albo pleśń. Klimator podnosi wilgotność, a wkład lodowy, zmuszając do częstszego otwierania zbiornika i manipulowania mokrym plastikiem, zwiększa kontakt z wodą, w której coś się rozwija. Dla nich lepszym wyborem jest po prostu wentylator, a jeśli ma być chłodniej, to klimatyzator z odprowadzeniem ciepła.
Podsumowanie
Analiza pokazuje, że wkład lodowy jest dodatkiem, a nie fundamentem działania klimatora. Jego rola to obniżenie temperatury wody w zbiorniku o kilka stopni na czas od pół godziny do dwóch, w zależności od tego, jak ciepła była woda na starcie i ile jej jest. Fizyka jest nieubłagana: pół kilograma lodu przechowuje około 134 kilodżuli, a nasłonecznione okno dostarcza tyle ciepła w kilka minut. Efekt jest więc odczuwalny wyłącznie w strumieniu powietrza tuż przy urządzeniu, nie w całym pomieszczeniu.
Jeśli chcesz wycisnąć z wkładów maksimum, wlewaj do zbiornika wodę wcześniej schłodzoną w lodówce, miej dwa komplety wkładów w rotacji i wymieniaj je co 45–60 minut. Jeśli zestawowe wkłady są za małe albo za szybko się kończą, uniwersalne wkłady turystyczne albo zamrożona butelka w większości modeli zrobią tę samą robotę. I pamiętaj o wodzie w zbiorniku: bardzo zimna woda paruje słabiej, więc największy zysk z wkładów pojawia się w wilgotnych pomieszczeniach, gdzie klimator bez nich radzi sobie najgorzej. W suchym, gorącym pokoju sam klimator z wodą z kranu robi już większość tego, na co go stać.
Najczęściej zadawane pytania
Poniżej zebrałem krótkie odpowiedzi na pytania, które pojawiają się najczęściej przy okazji wkładów lodowych i ich używania w klimatorach. Każda odpowiedź zaczyna się od konkretu, żeby dało się ją szybko sprawdzić.
Ile wkładów lodowych włożyć do klimatora jednocześnie?
Tyle, ile mieści się w zbiorniku bez blokowania pompki i pływaka, zwykle dwa do czterech. Więcej wkładów nie wydłuża proporcjonalnie czasu chłodzenia, bo wszystkie topią się w tej samej wodzie równocześnie, ale daje niższą temperaturę wody w pierwszej godzinie. Jeśli zależy ci na dłuższym działaniu, lepiej mieć zapas w zamrażarce i wymieniać niż wciskać wszystkie naraz.
Czy można wlać do klimatora lodowatą wodę zamiast używać wkładów?
Tak, i w wielu przypadkach to skuteczniejsze niż same wkłady. Pięć litrów wody schłodzonej w lodówce do 8 stopni ma podobną pojemność cieplną co dwa wkłady, a rozkłada ją od razu na całą matę. Najlepszy efekt daje połączenie: zimna woda plus wkłady, które ją stabilizują.
Jak długo trzeba mrozić wkład do klimatora?
W domowej zamrażarce o temperaturze minus 18 stopni wkład wodny 400 g zamarza w całości po 4–6 godzinach, żelowy i solankowy potrzebuje 8–12 godzin. Wkład zamrożony tylko częściowo (z chlupoczącym środkiem) oddaje wyraźnie mniej chłodu, bo najwięcej energii kryje się w przemianie lodu w wodę, nie w samej zimnej wodzie.
Czy wkład lodowy zwiększa pobór prądu przez klimator?
Nie. Klimator pobiera 40–80 watów niezależnie od tego, co jest w zbiorniku, bo prąd zużywa wentylator i pompka, a nie proces chłodzenia. Jedyny dodatkowy koszt to praca zamrażarki, która zamraża wkłady, i to jest kwota rzędu kilku groszy dziennie.
Czy można używać wkładów lodowych w klimatorze bez wody?
W modelach z matą ewaporacyjną nie ma to sensu, bo wkład chłodzi wodę, a bez wody nie ma czego chłodzić i nie ma parowania. Wyjątkiem są konstrukcje z komorą na wkład przy wylocie powietrza, które działają jak wiatrak owiewający zimny blok, ale takich klimatorów jest niewiele i zwykle wprost dopuszczają pracę „na sucho”.
Dlaczego po włożeniu wkładów powietrze z klimatora wydaje się cięższe?
Bo zimniejsza woda mniej paruje, ale nadal paruje, a chłodniejsze powietrze o tej samej zawartości wilgoci ma wyższą wilgotność względną. W małym, zamkniętym pomieszczeniu po godzinie pracy wilgotność rośnie o kilka do kilkunastu punktów procentowych. Uchylenie okna albo drzwi rozwiązuje problem, choć jednocześnie wpuszcza ciepło.
Czy wkład lodowy z lodówki turystycznej pasuje do każdego klimatora?
Pasuje do większości modeli ze zbiornikiem od 4 litrów w górę, pod warunkiem że zmieści się na płasko i nie zasłoni wlotu pompki. Przed zakupem zmierz wnętrze zbiornika i sprawdź, czy klimator nie ma dedykowanej kieszeni o innych wymiarach. Wkłady o grubości powyżej 4 cm bywają problemem w płaskich zbiornikach kolumnowych klimatorów.

Paweł Zacharczuk
Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl
Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:
![]()
W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.