Pranie w 20 i 30 stopniach – jak prać skutecznie w niskiej temperaturze?

Artykuły

Obniżenie temperatury prania z 60 na 30 stopni zmniejsza zużycie energii mniej więcej o dwie trzecie, bo podgrzanie wody pochłania zdecydowaną większość prądu zużywanego przez pralkę. To argument, który zna każdy, i dlatego programy niskotemperaturowe stały się domyślnym wyborem w polskich domach. Rzecz w tym, że temperatura nie jest jedynym czynnikiem decydującym o czystości prania, tylko jednym z czterech, a jej obniżenie trzeba czymś skompensować. Jeśli tego nie zrobimy, dostajemy pranie, które wygląda czysto zaraz po wyjęciu z bębna, a po godzinie noszenia zaczyna pachnieć potem, i białą pościel, która po roku jest wyraźnie szara. Oba te objawy mają tę samą przyczynę i da się je usunąć bez wracania do sześćdziesiątki.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Ile energii naprawdę oszczędzasz, obniżając temperaturę?

Zdecydowana większość prądu zużywanego przez pralkę idzie na podgrzanie wody. Silnik obracający bęben, pompa i elektronika to razem ułamek tego, co pobiera grzałka o mocy zwykle 1800-2200 W. Dlatego zależność między temperaturą a rachunkiem jest tak silna.

Program Typowe zużycie energii Koszt przy 1,10 zł/kWh Co realnie usuwa
Bawełna 90°C 2,0-2,5 kWh 2,20-2,75 zł Wszystko, kosztem tkanin
Bawełna 60°C 1,1-1,4 kWh 1,21-1,54 zł Tłuszcz, większość drobnoustrojów
Eco 40-60 0,5-0,6 kWh 0,55-0,66 zł Normalne zabrudzenia, długi cykl
Bawełna 40°C 0,6-0,8 kWh 0,66-0,88 zł Codzienne zabrudzenia
Program 30°C 0,4-0,5 kWh 0,44-0,55 zł Lekkie zabrudzenia, pot, kurz
Program 20°C 0,25-0,35 kWh 0,28-0,39 zł Odświeżenie, tkaniny delikatne

Przy dwustu praniach rocznie różnica między sześćdziesiątką a trzydziestką to około 140-190 zł. Kwota konkretna, choć nie oszałamiająca, i dla wielu osób nie ona jest głównym argumentem. Ważniejsze bywa to, co niska temperatura robi z tkaninami: mniejszy skurcz bawełny, wolniejsze blaknięcie ciemnych kolorów, mniejsze uszkodzenia mechaniczne włókien, dłuższa żywotność elastanu.

Jeden wiersz tabeli wygląda nietypowo i wymaga komentarza. Program Eco 40-60 zużywa mniej energii niż zwykła bawełna 40 stopni, mimo że nazwa sugeruje wyższą temperaturę. Powód jest prosty: Eco pracuje w rzeczywistości znacznie poniżej deklarowanych stopni i rekompensuje to bardzo długim czasem trwania oraz mniejszą ilością wody. To zresztą dobra wskazówka co do tego, jak w ogóle działa skuteczne pranie w niskiej temperaturze.

Co decyduje o skuteczności prania poza temperaturą?

W technologii prania od dawna funkcjonuje model opisujący ten proces przez cztery współzależne czynniki: czas, temperaturę, mechanikę i chemię. Znany jest jako koło Sinnera i jest najbardziej użytecznym narzędziem do myślenia o tym temacie.

Istota modelu polega na tym, że łączny efekt jest w przybliżeniu stały, a udziały poszczególnych czynników można wymieniać. Jeśli zabierzesz z jednego, musisz dołożyć do innego, żeby uzyskać ten sam rezultat.

Temperatura przyspiesza reakcje chemiczne, upłynnia tłuszcze i zwiększa rozpuszczalność. Jej obniżenie o dziesięć stopni w przybliżeniu dwukrotnie spowalnia typowe reakcje chemiczne zachodzące w kąpieli piorącej. To brzmi dramatycznie, dopóki nie zauważy się, że dwukrotne spowolnienie da się zniwelować dwukrotnym wydłużeniem czasu.

Czas jest więc najtańszym zamiennikiem temperatury i właśnie dlatego programy eco trwają trzy albo cztery godziny. Producenci nie wydłużyli ich, żeby nas zniechęcić, tylko dlatego, że to jedyny sposób, by przy niskiej temperaturze osiągnąć wymagany prawem współczynnik skuteczności prania.

Mechanika to praca bębna: podnoszenie tkanin przez żebra, opadanie, przecieranie się materiałów o siebie. Ograniczają ją przeładowanie bębna i nadmiar piany, który amortyzuje upadek prania.

Chemia to detergent, jego dawka i skład. W niskiej temperaturze rośnie znaczenie enzymów i maleje znaczenie wybielaczy tlenowych, o czym za chwilę.

Praktyczna lekcja z tego modelu brzmi tak: pranie w 30 stopniach na programie szybkim, trwającym trzydzieści minut, przy pełnym bębnie, to obniżenie trzech czynników naraz. Nic dziwnego, że efekt jest słaby. Pranie w 30 stopniach na programie trzygodzinnym, przy bębnie zapełnionym w trzech czwartych i z dawką detergentu dopasowaną do twardości wody, daje wynik zaskakująco bliski czterdziestce.

Enzymy w niskiej temperaturze: co działa, a co nie

Współczesne detergenty zawierają koktajl enzymów, z których każdy rozkłada inny rodzaj zabrudzenia. Ich zachowanie w niskich temperaturach nie jest jednakowe i to wyjaśnia większość problemów z zimnym praniem.

Proteazy rozkładają białka: krew, pot, resztki jedzenia, trawę. Radzą sobie dobrze już od 20 stopni i to one odpowiadają za to, że pranie w niskiej temperaturze w ogóle ma sens.

Amylazy rozkładają skrobię, czyli plamy po makaronie, ziemniakach, sosach, czekoladzie. Również działają od niskich temperatur, choć optimum mają wyżej.

Lipazy rozkładają tłuszcze i to jest najsłabszy punkt zimnego prania. Tłuszcz w niskiej temperaturze pozostaje stały, a enzym potrzebuje kontaktu z jego powierzchnią. Nowoczesne warianty lipaz działają niżej niż dawniej, ale plamy tłuszczowe pozostają tą kategorią, w której trzydziestka regularnie zawodzi. Ta sama zasada dotyczy sebum, czyli naturalnego tłuszczu skóry, który osadza się w kołnierzykach koszul, w pościeli i w odzieży sportowej.

Mannanazy i celulazy zajmują się odpowiednio gumami roślinnymi z żywności i mikrowłóknami wystającymi z powierzchni bawełny, odpowiedzialnymi za szarzenie i pilling.

Wniosek praktyczny: przy praniu w 20-30 stopniach można spokojnie liczyć na usunięcie potu, kurzu, plam z jedzenia i większości codziennego brudu. Nie można liczyć na tłuszcz. Jeśli w praniu są rzeczy zatłuszczone, potrzebna jest wyższa temperatura albo obróbka wstępna.

Dlaczego biel szarzeje przy praniu w 30 stopniach?

To najczęstsza skarga i ma bardzo konkretne wyjaśnienie chemiczne.

Za usuwanie przebarwień z herbaty, kawy, wina, owoców i za utrzymanie bieli odpowiada w proszkach nadwęglan sodu, czyli wybielacz tlenowy. W wodzie uwalnia on nadtlenek wodoru, ale robi to skutecznie dopiero powyżej mniej więcej 60 stopni. Żeby obniżyć ten próg, producenci dodają aktywator, najczęściej TAED, który przesuwa temperaturę skutecznego działania w okolice 40 stopni.

Poniżej 40 stopni wybielacz tlenowy jest praktycznie nieaktywny. To znaczy, że pierząc białą pościel w trzydziestce, korzystasz wyłącznie z surfaktantów i enzymów, a cała gałąź chemii odpowiedzialna za biel po prostu nie pracuje. Efekt kumuluje się przez kilkadziesiąt prań i objawia się jako stopniowe, trudne do zauważenia z tygodnia na tydzień, szarzenie.

Drugi mechanizm to ponowne osadzanie się brudu. Zabrudzenie oderwane od tkaniny musi zostać utrzymane w zawiesinie aż do odpompowania wody. W niskiej temperaturze i przy zbyt małej dawce detergentu część tego brudu wraca na tkaninę, rozłożona równomiernie po całej powierzchni, czyli dokładnie tak, jak wygląda szarzenie.

Trzeci to osady wapniowe przy twardej wodzie, tworzące na włóknach szarawy nalot.

Rozwiązania są trzy i można je łączyć. Pierz białą bawełnę okresowo w 60 stopniach, na przykład co czwarte albo co piąte pranie, żeby wybielacz zadziałał. Używaj do bieli proszku, a nie żelu, bo żele zwykle nie zawierają wybielacza tlenowego. Albo dodawaj osobny odplamiacz tlenowy w proszku, dobierając produkt deklarujący działanie od niższych temperatur.

Jaki detergent do prania w 20 i 30 stopniach?

Wybór formy produktu ma tu większe znaczenie niż zwykle.

Żele i płyny rozpuszczają się natychmiast nawet w wodzie o temperaturze pokojowej i to jest ich główna przewaga. Proszek, zwłaszcza w wodzie poniżej 30 stopni, potrafi się nie rozpuścić w całości, a nierozpuszczone granulki zostają na tkaninie jako białe smugi, szczególnie widoczne na ciemnych rzeczach. Do prania kolorów i syntetyków w niskiej temperaturze żel jest po prostu lepszym narzędziem.

Proszek pozostaje jednak niezastąpiony przy białej bawełnie, właśnie ze względu na wybielacz tlenowy. Kompromis, który sprawdza się w praktyce, wygląda tak: żel do codziennych prań w 30 stopniach, proszek do okresowego prania bieli w wyższej temperaturze.

Kapsułki zachowują się jak żel, z tym zastrzeżeniem, że folia potrzebuje wody do rozpuszczenia i przy bardzo krótkich programach w zimnej wodzie potrafi nie rozpuścić się do końca. Wkładanie kapsułki na dno pustego bębna, przed praniem, a nie na wierzch, ogranicza ten problem.

Dawka nie powinna być zmniejszana z powodu niskiej temperatury, ale też nie należy jej zwiększać. Powinna wynikać z twardości wody i wielkości wsadu. Nadmiar w niskiej temperaturze wypłukuje się gorzej niż w wysokiej i szybciej kończy się osadami w tkaninie.

Osobną kategorią są detergenty deklarowane jako przeznaczone do zimnej wody. Różnią się zwykle doborem enzymów i większym udziałem surfaktantów niejonowych, które lepiej pracują w niskich temperaturach. Warto po nie sięgnąć, jeśli trzydziestka jest domyślnym ustawieniem w domu.

Kiedy niska temperatura nie wystarcza?

Warto to wyliczyć konkretnie, bo tu przebiega granica między oszczędnością a problemem.

Pościel i ręczniki osoby chorej, zwłaszcza przy infekcji przewodu pokarmowego albo skórnej, wymagają wyższej temperatury. Pranie w 20-30 stopniach nie jest procesem dezynfekującym i nie należy go za taki uważać.

Tekstylia kuchenne, czyli ścierki, ręczniki kuchenne i fartuchy, mają kontakt z resztkami jedzenia i wilgocią, co czyni je środowiskiem sprzyjającym rozwojowi drobnoustrojów. Sześćdziesiątka jest tu uzasadniona.

Odzież robocza i mocno zatłuszczona: tłuszcz w niskiej temperaturze pozostaje stały i lipazy sobie z nim nie poradzą.

Bielizna i pieluchy wielorazowe, ze względów higienicznych.

Odzież sportowa po intensywnym wysiłku, zwłaszcza z poliestru. Sebum wnika w syntetyczne włókna i w niskiej temperaturze nie zostaje usunięte w całości, przez co zapach potu wraca po pierwszym założeniu. Tu pomaga temperatura na tyle wysoka, na ile pozwala metka, zwykle 40 stopni, w połączeniu z detergentem do tkanin technicznych.

Plamy z gliny, ziemi i trawy przy odzieży dziecięcej, gdzie potrzebna jest kombinacja obróbki wstępnej i wyższej temperatury.

Higiena pralki przy praniu w niskich temperaturach

To najczęściej pomijana konsekwencja przejścia na niskie temperatury i warto ją nazwać wprost, bo dotyczy urządzenia, a nie prania.

Pralka pracująca wyłącznie w 20-40 stopniach nigdy nie osiąga temperatury, która ograniczałaby rozwój drobnoustrojów w jej wnętrzu. W przestrzeni między bębnem a zbiornikiem, w fałdach uszczelki drzwi, w wężu odpływowym i w komorze dozownika osadza się mieszanina resztek detergentu, tłuszczu z prania i wilgoci. Na tym podłożu rozwija się biofilm.

Objawy są charakterystyczne i pojawiają się stopniowo. Najpierw zapach stęchlizny wyczuwalny po otwarciu drzwi, potem ten sam zapach na świeżo wypranym praniu, w końcu ciemne naloty na uszczelce.

Zapobieganie jest proste i kosztuje niewiele. Raz w miesiącu uruchom pusty cykl w temperaturze 60 albo 90 stopni, z proszkiem zawierającym wybielacz tlenowy albo z dedykowanym środkiem do czyszczenia pralek. Po każdym praniu zostaw drzwi i szufladę uchylone, żeby wnętrze wyschło. Raz na kilka tygodni przetrzyj fałdę uszczelki i wyjmij oraz umyj szufladę dozownika. Co kwartał sprawdź filtr pompy.

To nie jest opcjonalny rytuał. W pralce używanej wyłącznie w niskich temperaturach bez takiej konserwacji problem z zapachem pojawia się zwykle w drugim roku użytkowania.

Jak prać w 30 stopniach, żeby faktycznie było czysto?

Zbiór praktycznych zasad, wynikających wprost z wcześniejszych sekcji.

Nie przeładowuj bębna. Między praniem a górną ścianką powinna zostać przestrzeń mniej więcej na dłoń. Ciasno upchane tkaniny nie przecierają się o siebie i nie mają dostępu do świeżej kąpieli piorącej.

Wybieraj programy długie, nie szybkie. Program trzydziestominutowy w 30 stopniach to najgorsza możliwa kombinacja: mało czasu, mało temperatury, często też ograniczona mechanika. Nadaje się do odświeżenia rzeczy noszonych raz, nie do prania.

Zajmij się plamami przed praniem. Punktowy odplamiacz enzymatyczny naniesiony na plamę na dziesięć czy piętnaście minut przed włożeniem do bębna robi więcej niż podniesienie temperatury o dziesięć stopni.

Dozuj detergent według twardości wody, nie według nawyku. W niskiej temperaturze margines błędu jest mniejszy w obie strony.

Rotuj temperatury. Zdecydowana większość prań może iść w trzydziestce, ale co kilka cykli warto przepuścić biel i tekstylia kuchenne przez sześćdziesiątkę. To rozwiązuje jednocześnie problem szarzenia i problem higieny pralki.

Susz szybko i w ruchu. Pranie z niskiej temperatury, pozostawione w bębnie albo suszone bardzo długo w wilgotnym pomieszczeniu, łapie zapach szybciej niż to z wyższych temperatur, bo drobnoustroje nie zostały zredukowane w takim stopniu.

Sortuj według zabrudzenia, nie tylko według koloru. Sortowanie po kolorach jest odruchem, ale w niskiej temperaturze ważniejsze bywa oddzielenie rzeczy naprawdę brudnych od tych noszonych raz. Wrzucenie zatłuszczonej ścierki kuchennej do prania z koszulkami oznacza, że tłuszcz, którego trzydziestka nie usunie, rozejdzie się po całym wsadzie i osiądzie równomiernie na wszystkim.

Sprawdzaj efekt na kołnierzykach i pod pachami. To dwa miejsca, w których sebum osadza się najintensywniej i w których niedopranie widać najwcześniej. Jeśli po praniu w 30 stopniach kołnierzyk koszuli pozostaje szarawy, to sygnał, że któryś z czterech czynników wymaga korekty, najczęściej czas albo obróbka wstępna.

Podsumowanie

Pranie w 20 i 30 stopniach jest skuteczne, ale pod warunkiem, że obniżenie temperatury zostanie skompensowane czymś innym. Najtańszym zamiennikiem jest czas, dlatego programy eco trwają po trzy godziny i dlatego szybkie programy w niskiej temperaturze rozczarowują.

Enzymy zawarte we współczesnych detergentach radzą sobie w niskiej temperaturze z potem, białkami i skrobią. Nie radzą sobie z tłuszczem i to jest praktyczna granica zimnego prania.

Osobnym problemem jest biel. Wybielacz tlenowy praktycznie nie działa poniżej 40 stopni, więc biała bawełna prana wyłącznie w trzydziestce będzie szarzeć niezależnie od tego, jak dobrze wszystko inne zostanie ustawione. Okresowe pranie w 60 stopniach rozwiązuje ten problem i przy okazji chroni pralkę przed biofilmem.

Rozsądna rutyna wygląda więc tak: trzydziestka jako domyślne ustawienie na co dzień, dłuższe programy zamiast szybkich, obróbka wstępna plam, a co kilka cykli jedno pranie w wyższej temperaturze dla bieli i tekstyliów kuchennych oraz raz w miesiącu pusty cykl czyszczący. Oszczędność energii zostaje zachowana prawie w całości, a problemy, które zwykle przypisuje się zimnemu praniu, znikają.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się przy praniu w niskich temperaturach.

Czy pranie w 30 stopniach zabija roztocza?

Nie. Do skutecznej redukcji roztoczy w tekstyliach potrzebna jest temperatura co najmniej 55-60 stopni, utrzymana przez odpowiednio długi czas. Przy alergii na roztocza pościel i poszewki powinny być prane w 60 stopniach, a rzeczy, których nie da się prać w tej temperaturze, można wcześniej wymrozić albo poddać obróbce parą.

Ile trwa program w 30 stopniach i dlaczego tak długo?

Programy niskotemperaturowe w nowych pralkach trwają zwykle od dwóch do czterech godzin. Długi czas nie jest wadą konstrukcyjną, tylko warunkiem skuteczności: przy niższej temperaturze reakcje chemiczne zachodzą wolniej i potrzebują więcej czasu, żeby dać ten sam efekt. Skracanie programu przy niskiej temperaturze odbija się bezpośrednio na czystości.

Czy trzeba prać ręczniki w 60 stopniach?

Nie za każdym razem, ale okresowo tak. Ręczniki są wilgotne przez większość doby i mają stały kontakt ze skórą, więc sprzyjają rozwojowi drobnoustrojów. Rozsądna praktyka to pranie w 40 stopniach na co dzień i w 60 stopniach mniej więcej co trzeci raz, bez płynu do płukania, żeby zachować chłonność.

Dlaczego ubrania po praniu w niskiej temperaturze szybko zaczynają pachnieć?

Najczęściej z powodu resztek sebum, które w niskiej temperaturze nie zostały w pełni usunięte z włókien, zwłaszcza syntetycznych. Bakterie skórne rozkładają je w kontakcie z ciałem i zapach wraca po kilkudziesięciu minutach noszenia. Pomaga podniesienie temperatury do granicy dopuszczonej metką i detergent przeznaczony do tkanin technicznych.

Czy pranie w zimnej wodzie bez podgrzewania ma sens?

Ma, przy rzeczach bardzo lekko zabrudzonych i przy tkaninach delikatnych, które źle znoszą ciepło. Enzymy w części detergentów pracują już od 20 stopni, ale poniżej tej granicy skuteczność szybko spada, a proszki mogą się nie rozpuścić. Do prania czegokolwiek poza odświeżeniem woda z kranu zimą, mająca kilka stopni, jest zbyt zimna.

Czy niska temperatura chroni kolory?

Tak, i to jest jedna z realnych korzyści. Barwniki wypłukują się z tkaniny szybciej w wyższych temperaturach, a włókna są mocniej naprężane. Ciemne rzeczy prane w 30 stopniach zachowują intensywność koloru wyraźnie dłużej niż te same rzeczy prane w 60 stopniach, przy dodatkowej korzyści w postaci mniejszego skurczu bawełny.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach