Nie działa No Frost w lodówce

Artykuły

Lodówka z No Frost, którą trzeba rozmrażać, brzmi jak sprzeczność, ale to jedna z częstszych awarii w tej klasie sprzętu. System nie jest magią i nie polega na tym, że lód „się nie tworzy”. Tworzy się dokładnie tak samo jak w każdej innej lodówce, tylko w miejscu, którego nie widać, i jest regularnie usuwany przez grzałkę sterowaną elektroniką. Kiedy ten cykl przestaje działać, przez pierwsze tygodnie nic nie zwiastuje kłopotu. Potem pojawia się dziwny odgłos, szuflada zaczyna się zacinać, a któregoś dnia po zdjęciu tylnej ścianki zamrażarki wypada z niej bryła lodu wielkości cegły. Dobra wiadomość jest taka, że winowajcami są zwykle części kosztujące kilkadziesiąt złotych. Gorsza, że dostanie się do nich wymaga cierpliwości, a zwlekanie z naprawą kosztuje realne pieniądze na rachunku za prąd.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Jak działa No Frost i co się w nim psuje?

Zanim da się cokolwiek zdiagnozować, trzeba wiedzieć, co właściwie ma działać. To nie jest wiedza teoretyczna, bo połowa błędnych diagnoz bierze się z niezrozumienia, gdzie w tym urządzeniu powstaje zimno.

W lodówce No Frost parownik nie jest widoczny. Siedzi w izolowanej kieszeni za tylną ścianą komory zamrażarki, ukryty pod plastikową osłoną. To pakiet aluminiowych lameli, przez który wentylator przetłacza powietrze. Schłodzone powietrze wędruje kanałami do zamrażarki i, przez klapę dozującą, do chłodziarki, a potem wraca. Dzięki temu na żywności i na ściankach nie osadza się szron, bo cała wilgoć wykrapla się na lamelach parownika, czyli na najzimniejszym punkcie w całym obiegu.

I właśnie dlatego parownik zarasta lodem. To nie usterka, to zamierzone działanie. Wilgoć musi się gdzieś zbierać, a system tak ją prowadzi, żeby zbierała się poza polem widzenia. Żeby lód nie zablokował przepływu powietrza, sterownik przerywa chłodzenie co kilka godzin i włącza grzałkę owiniętą wokół lameli. Lód topnieje, woda spływa rynienką i wężykiem do miseczki umieszczonej na obudowie sprężarki, a ciepło pracującego agregatu odparowuje ją do otoczenia.

Ten cykl obsługują cztery elementy i każdy z nich potrafi zawieść. Grzałka odszraniająca, bezpiecznik termiczny albo bimetal przerywający obwód grzałki, czujnik parownika informujący elektronikę o temperaturze lameli, oraz moduł sterujący decydujący o momencie startu cyklu. W starszych konstrukcjach rolę modułu pełnił mechaniczny zegar odszraniania, tykający pod obudową, i w tych urządzeniach właśnie on psuł się najczęściej.

Praktyka serwisowa pokazuje dość stały rozkład winy. Najczęściej przepala się bezpiecznik termiczny, potem sama grzałka, dalej czujnik, a moduł najrzadziej. Ta kolejność ma znaczenie diagnostyczne, bo różnica w cenie części jest kilkunastokrotna.

Po czym poznać, że układ odszraniania przestał pracować?

Objawy narastają stopniowo i przez pierwsze tygodnie łatwo je zignorować. Znajomość ich kolejności pozwala zareagować, zanim urządzenie przestanie chłodzić.

Najwcześniejszym sygnałem jest dźwięk. Kiedy warstwa lodu dorasta do wirnika wentylatora, śmigło zaczyna o nią ocierać. Słychać cykliczne szuranie, klekot albo coś w rodzaju powolnego skrobania, pojawiające się przy starcie sprężarki i milknące po chwili. Wielu użytkowników zapamiętuje ten dźwięk dopiero z perspektywy czasu, bo brzmi jak nic groźnego.

Potem zaczyna rosnąć temperatura, ale rzadko od razu w obu komorach. Zwykle najpierw odpuszcza chłodziarka, bo do niej powietrze musi przebyć najdłuższą drogę i to jej kanał zarasta jako pierwszy. Zamrażarka trzyma jeszcze przez wiele dni, choć wskazanie na panelu potrafi wędrować o kilka stopni w górę i w dół.

Kolejny objaw to praca sprężarki bez przerw. Skoro komory nie schładzają się do zadanej wartości, sterownik nie ma powodu przerwać cyklu. Agregat pracuje niemal całą dobę, obudowa z tyłu jest wyraźnie gorąca, a rachunek za prąd rośnie. Przy sprawnym urządzeniu sprężarka pracuje z przerwami i sumarycznie odpoczywa od 30 do 60 procent czasu.

Widoczny lód pojawia się jako ostatni. Najpierw jako szron na ściankach szuflad, potem jako zwarta warstwa na tylnej osłonie zamrażarki. Szuflady przestają się wysuwać, bo lód narasta w prowadnicach. W konstrukcjach side by side lód potrafi obrosnąć obudowę oświetlenia, co bywa pierwszym rzucającym się w oczy sygnałem.

Bywa też objaw pozornie niezwiązany: woda na podłodze albo pod dolną szufladą chłodziarki. To zatkany odpływ skroplin, o którym więcej za chwilę, i akurat ta usterka daje najwięcej fałszywych diagnoz.

Gdzie tworzy się lód i co to mówi o przyczynie?

Miejsce, w którym zbiera się lód, zawęża listę podejrzanych szybciej niż jakikolwiek pomiar. Warto się przyjrzeć, zanim cokolwiek rozkręcisz.

Gdzie widać lód lub szron Najbardziej prawdopodobna przyczyna Co sprawdzić w pierwszej kolejności
Zwarta bryła za tylną osłoną zamrażarki awaria układu odszraniania bezpiecznik termiczny i grzałka
Szron tylko przy uszczelce drzwi nieszczelność, wilgotne powietrze z zewnątrz stan i przyleganie uszczelki
Lód wokół oświetlenia lub czujnika w zamrażarce częste otwieranie, wilgoć, drzwi nie domykane domykanie drzwi, poziomowanie urządzenia
Cienki szron na produktach, ścianki czyste zjawisko normalne w No Frost nic, to efekt osuszania powietrza
Warstwa lodu w dolnej części chłodziarki zatkany otwór odpływowy skroplin drożność odpływu i wężyka
Lód narastający w ciągu 2–3 dni od rozmrożenia grzałka nie pracuje wcale ciągłość obwodu grzałki
Lód wracający po 4–6 tygodniach odszranianie działa, ale za rzadko lub nieszczelność czujnik parownika, uszczelka, algorytm modułu

Ostatni wiersz opisuje sytuację najtrudniejszą do rozpoznania i najczęściej lekceważoną. Jeśli lodówkę trzeba rozmrażać co miesiąc albo dwa, a przez lata nie trzeba było nigdy, układ odszraniania nie jest całkiem martwy. Działa, tylko nie nadąża. Powodem bywa rozregulowany czujnik parownika kończący cykl przedwcześnie, ale znacznie częściej zwyczajna nieszczelność drzwi. Uszczelka nabierająca sztywności po ośmiu czy dziesięciu latach przepuszcza w sposób niewidoczny, a każdy litr ciepłego, wilgotnego powietrza to dodatkowy szron na parowniku.

Jak sprawdzić grzałkę i bezpiecznik termiczny?

To pomiar, który rozstrzyga sprawę i wymaga wyłącznie multimetru z funkcją pomiaru rezystancji. Trzeba jednak dostać się do parownika, a to najbardziej pracochłonna część całej operacji.

Urządzenie musi być odłączone od zasilania i wcześniej całkowicie rozmrożone. Podważanie zmarzniętej osłony kończy się pęknięciem plastiku albo, gorzej, przebiciem rurki parownika. Osłona tylnej ściany zamrażarki trzyma się zwykle na kilku wkrętach ukrytych pod zaślepkami i na zatrzaskach. Pod nią widać pakiet lameli, owiniętą wokół nich grzałkę i cienkie przewody prowadzące do czujnika oraz bezpiecznika.

Grzałka rurkowa lub szklana ma rezystancję zależną od mocy, zwykle w przedziale od 150 do 400 omów. Wskazanie w tych granicach oznacza element sprawny. Odczyt „OL” albo brak jakiegokolwiek wskazania to przerwa, czyli grzałka do wymiany. Wartość bliska zeru oznacza zwarcie, równie jednoznaczne.

Bezpiecznik termiczny wygląda jak mała kapsułka wpięta szeregowo w obwód grzałki, zwykle przymocowana taśmą do rurki parownika w jego górnej części. Sprawny bezpiecznik w temperaturze pokojowej ma rezystancję bliską zeru, czyli po prostu przewodzi. Brak przewodzenia oznacza, że jest przepalony. To część kosztująca kilkanaście złotych i tu leży pułapka: sam fakt przepalenia nic nie mówi o przyczynie. Bezpiecznik zadziałał, bo temperatura przekroczyła próg, a to zdarza się przy zwarciu w grzałce, przy zablokowanym sygnale zakończenia cyklu z czujnika albo przy usterce modułu, który nie wyłączył grzania. Wymiana samego bezpiecznika bez sprawdzenia reszty obwodu bywa naprawą na dwa tygodnie.

Warto przy okazji obejrzeć bimetal, jeśli konstrukcja go ma zamiast bezpiecznika jednorazowego. Bimetal jest wielorazowy, zwiera się poniżej pewnej temperatury i rozwiera powyżej. W temperaturze pokojowej może więc pokazywać przerwę i wcale nie być uszkodzony. Sprawdza się go po schłodzeniu w zamrażarce albo w szklance z lodem, i ten szczegół myli wiele osób próbujących diagnozy samodzielnie.

Kiedy winna jest elektronika, a nie grzałka?

Jeżeli grzałka i bezpiecznik przewodzą prawidłowo, a lód mimo to narasta, problem leży w torze sterowania. Rozstrzygnięcie wymaga innego podejścia, bo tu nie ma prostego pomiaru dającego jednoznaczną odpowiedź.

Czujnik parownika to termistor NTC przyklejony albo wciśnięty w rurkę parownika. Sterownik odczytuje jego rezystancję i na tej podstawie decyduje, kiedy przerwać grzanie. Kiedy czujnik zaniża odczyt, moduł widzi lamele jako cieplejsze niż w rzeczywistości i wyłącza grzałkę zbyt wcześnie. Cykl formalnie się odbywa, lód znika częściowo, a resztka pozostaje i narasta z każdą dobą. To dokładnie mechanizm, który sprawia, że lodówka wymaga rozmrażania co kilka tygodni zamiast nigdy.

Pomiar czujnika ma sens tylko po wyjęciu wtyku ze sterownika i przy znanej temperaturze. Termistor 5 kΩ przy 25°C powinien pokazywać około 5 kΩ w temperaturze pokojowej i mniej więcej 40–45 kΩ przy minus osiemnastu stopniach. Termistor 10 kΩ odpowiednio dwa razy tyle. Wartości pośrednie interpretuje się przez porównanie z rzeczywistą temperaturą otoczenia, nie z wartością nominalną.

Moduł sterujący jest ostatnim podejrzanym i zwykle diagnozuje się go przez wykluczenie. Objawem sugerującym elektronikę jest brak jakiejkolwiek reakcji na wymianę sprawdzonych części, przypadkowe zachowania panelu, wyświetlanie kodów błędu albo sytuacja, w której grzałka nie dostaje napięcia mimo pełnej ciągłości obwodu. W urządzeniach mających kilkanaście lat zdarza się też typowa przypadłość elektroniki tego wieku: wysuszone kondensatory elektrolityczne na płytce, widoczne jako wybrzuszone od góry puszki. Wymiana kilku kondensatorów bywa naprawą za kilkadziesiąt złotych, ale wymaga lutownicy i wiedzy, czego szukać.

Czy trochę szronu w lodówce No Frost to już awaria?

Nie, i to jedno z najczęstszych nieporozumień wokół tej technologii. Nazwa sugeruje całkowity brak szronu, a rzeczywistość jest bardziej zniuansowana.

Po pierwsze, nie każda lodówka opisana jako bezszronowa ma pełny No Frost. Rynek stosuje kilka określeń, które znaczą różne rzeczy. Total No Frost albo Full No Frost oznacza automatyczne odszranianie w obu komorach z wymuszonym obiegiem powietrza. Frost Free bywa używane zamiennie, ale u części producentów odnosi się wyłącznie do zamrażarki. Low Frost to zupełnie inna konstrukcja: parownik jest wbudowany w ściany komory, przez co szron osadza się wolniej, ale urządzenie i tak wymaga rozmrażania, zwykle raz na rok lub dwa. Jeżeli lodówka opisana jako Low Frost pokryła się szronem po roku, nic się nie zepsuło. Tak ma działać.

Po drugie, nawet w pełnym No Frost cienka warstwa szronu na produktach jest normalna. Powietrze krążące w komorze osusza żywność, a wilgoć z niej wyparowana osadza się na sąsiednich opakowaniach. To znany kompromis tej technologii: chleb i warzywa w No Frost wysychają szybciej niż w lodówce statycznej, dlatego producenci dodają szuflady z regulacją wilgotności. Osobom przechowującym dużo świeżych warzyw bez opakowań ten system daje mniej komfortu, niż obiecuje reklama.

Po trzecie, po dłuższym otwarciu drzwi, po włożeniu dużej ilości ciepłych produktów albo po awarii zasilania szron potrafi pojawić się na ściankach i zniknąć po dwóch czy trzech cyklach odszraniania. Niepokojące jest dopiero to, co nie znika, a rośnie z tygodnia na tydzień.

Zatkany odpływ skroplin: usterka, która udaje coś innego

Ta awaria zasługuje na osobne omówienie, bo bywa mylona z awarią odszraniania i naprawia się ją bez wymiany jakiejkolwiek części.

Woda z topniejącego parownika spływa rynienką do otworu, z niego do wężyka, a wężykiem do miseczki na sprężarce. Otwór ma zwykle 8–12 milimetrów średnicy i przechodzi przez izolację obudowy. W wielu konstrukcjach w otworze tkwi plastikowa lub gumowa zatyczka z kanalikiem, czasem z metalowym trzpieniem odprowadzającym ciepło, żeby woda nie zamarzała w przejściu.

Kiedy kanał się zatka, a zatyka go mieszanka pyłu, okruchów i śluzu bakteryjnego, woda nie ma dokąd spłynąć. Zamarza w rynience, potem w kieszeni parownika, w końcu wylewa się do komory. Objawy są mylące: woda pod dolną szufladą chłodziarki, lód na dnie zamrażarki, kałuża na podłodze. Cykl odszraniania działa normalnie, ale efekt jego pracy nie ma ujścia.

Udrożnienie jest proste i wykonalne bez rozbierania urządzenia, jeśli chodzi o odpływ w chłodziarce. Wystarczy giętki drucik o średnicy 2–3 milimetrów, wsunięty ostrożnie i wysunięty kilkukrotnie, a potem przepłukanie ciepłą wodą z strzykawki albo butelki. Nie należy używać sztywnego drutu ani wciskać go z siłą, bo wężyk łatwo przebić. Po udrożnieniu warto sprawdzić, czy woda faktycznie dochodzi do miseczki nad sprężarką.

Odpływ w zamrażarce jest trudniej dostępny, bo wymaga zdjęcia tylnej osłony, ale zasada pozostaje ta sama. W lodówkach starszych niż osiem lat warto to zrobić profilaktycznie przy okazji jakiegokolwiek rozmrażania.

Ile kosztuje naprawa i ile kosztuje jej odkładanie?

Rachunek ma dwie strony i drugą z nich mało kto liczy. Poniższe widełki opisują stan na wrzesień 2026 roku, dla serwisu z dojazdem, i obejmują część razem z robocizną.

Element Cena samej części Naprawa z robocizną Trudność samodzielnej wymiany
Bezpiecznik termiczny 15–40 zł 200–350 zł niska, jeśli masz dostęp do parownika
Grzałka odszraniania 60–180 zł 280–500 zł średnia, wymaga demontażu osłony
Czujnik NTC parownika 25–70 zł 200–350 zł średnia
Wentylator parownika 90–250 zł 280–450 zł średnia
Klapa dozująca powietrze 150–400 zł 380–650 zł wysoka
Moduł sterujący 250–800 zł 500–1100 zł wysoka, często wymaga programowania
Udrożnienie odpływu 0 zł 150–250 zł niska, do zrobienia samodzielnie

Teraz druga strona rachunku. Lodówka z zalodzonym parownikiem pracuje niemal bez przerwy, bo nie osiąga zadanej temperatury. Sprawna chłodziarko-zamrażarka klasy E o pojemności około 300 litrów zużywa w warunkach domowych mniej więcej 200–260 kWh rocznie. Ta sama lodówka z niedziałającym odszranianiem, z agregatem pracującym dwa razy dłużej, dochodzi do 400–500 kWh. Przy cenie energii dla gospodarstw domowych rzędu 1,00–1,20 zł za kWh różnica wynosi od 200 do 300 zł rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje wymiana bezpiecznika w serwisie.

Do tego dochodzi ryzyko, o którym warto powiedzieć wprost. Sprężarka pracująca w trybie ciągłym przez wiele miesięcy zużywa się szybciej. Zabezpieczenie termiczne odcina ją cyklicznie przy przegrzaniu, a każdy taki cykl to obciążenie dla uzwojenia i rozrusznika. Odkładanie naprawy za 300 zł potrafi w perspektywie roku doprowadzić do awarii sprężarki, której naprawa kosztuje trzy do czterech razy tyle i w wielu urządzeniach przestaje się opłacać.

Jest jednak sytuacja, w której naprawa nie ma sensu. Jeśli lodówka ma kilkanaście lat, jest energochłonna, a do wymiany kwalifikuje się moduł sterujący za 800 zł, rachunek przestaje się bronić. Nowa chłodziarko-zamrażarka o zbliżonej pojemności kosztuje dziś od około 1600 zł, a jej roczny koszt eksploatacji jest niższy o 150–250 zł. Granica opłacalności biegnie mniej więcej tam, gdzie koszt naprawy przekracza połowę ceny nowego sprzętu.

Jak użytkować lodówkę, żeby odszranianie nie zawodziło?

Część awarii tego układu ma źródło w sposobie użytkowania, choć producenci mówią o tym niechętnie. Kilka nawyków realnie wydłuża życie systemu.

Uszczelka drzwi to najtańsza profilaktyka, jaka istnieje. Przemywana raz na kilka miesięcy ciepłą wodą z odrobiną płynu do naczyń zachowuje elastyczność znacznie dłużej. Zabrudzona i sztywna przepuszcza wilgotne powietrze, a każda taka nieszczelność to dodatkowe obciążenie dla grzałki, która musi usunąć więcej lodu w tym samym czasie. Test kartką papieru wykonuje się w minutę i warto go powtarzać raz na rok.

Kanały nawiewne w obu komorach muszą pozostać drożne. Wysoki pojemnik dosunięty do tylnej ściany albo folia przyklejona do kratki zaburzają obieg, a zaburzony obieg oznacza nierównomierne oszranianie parownika. Producenci zaznaczają zwykle linią maksymalny poziom załadowania i nie jest to zalecenie kosmetyczne.

Ciepłe potrawy wstawiane bezpośrednio do lodówki to duża porcja wilgoci wprowadzona jednorazowo. Garnek zupy o temperaturze 60 stopni podnosi wilgotność w komorze na kilka godzin i cała ta woda osiada na parowniku. Schłodzenie do temperatury pokojowej przed włożeniem to nie przesąd babci, tylko fizyka.

Otoczenie urządzenia bywa lekceważone. Skraplacz z tyłu albo w bokach obudowy musi oddawać ciepło, a zakurzony oddaje je gorzej. Odkurzenie tylnej ściany raz do roku obniża temperaturę pracy sprężarki, skraca czasy pracy i pośrednio odciąża cały układ. Odległość od ściany zalecana przez producentów, zwykle 5–10 centymetrów, ma dokładnie ten sam cel.

Warto też pamiętać o klasie klimatycznej. Chłodziarko-zamrażarka klasy N przewidziana jest do pracy w temperaturze od 16 do 32°C. W nieogrzewanym korytarzu albo garażu zimą elektronika dostaje odczyty spoza zakresu, algorytm odszraniania działa nieprzewidywalnie, a producent w takiej sytuacji ma prawo odmówić naprawy gwarancyjnej.

Podsumowanie

Awaria No Frost rzadko jest dramatem technicznym. W większości przypadków chodzi o element za kilkadziesiąt złotych w obwodzie grzałki albo o zatkany kanalik odpływowy, który da się udrożnić drucikiem w kwadrans. Trudność leży nie w naprawie, tylko w dostępie do miejsca, gdzie te elementy siedzą, i w tym, że objawy przez pierwsze tygodnie nie wyglądają groźnie.

Jeśli miałbym wskazać jedną rzecz, od której warto zacząć, byłoby to pełne rozmrożenie urządzenia na dobę i obserwacja przez następne dwa tygodnie. Lód, który wraca w ciągu trzech dni, wskazuje na całkowicie martwą grzałkę. Lód wracający po miesiącu to raczej rozregulowany czujnik albo nieszczelna uszczelka. Brak nawrotu przez kilka miesięcy oznacza, że przyczyną było jednorazowe zaburzenie, na przykład dłuższa przerwa w zasilaniu albo pozostawione uchylone drzwi.

Trzeba też uczciwie powiedzieć, dla kogo szybka naprawa nie ma sensu. Urządzenie kilkunastoletnie, z rocznym zużyciem energii powyżej 350 kWh, wymagające wymiany modułu sterującego, jest sprzętem po ekonomicznej stronie granicy. W takim przypadku rozsądniej policzyć koszt naprawy razem z prognozowanym rachunkiem za prąd na kolejne trzy lata i porównać to z ceną nowej lodówki o niższej klasie energetycznej. W pozostałych sytuacjach naprawa zwraca się szybciej, niż podpowiada intuicja.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które najczęściej wracają przy problemach z odszranianiem. Dotyczą szczegółów praktycznych i sytuacji granicznych, o które warto zapytać przed decyzją o naprawie.

Czy lodówkę No Frost trzeba w ogóle kiedykolwiek rozmrażać?

Przy sprawnym układzie odszraniania nie ma takiej potrzeby, ale warto raz na rok lub dwa wyłączyć urządzenie na kilka godzin i umyć wnętrze. Nie chodzi o lód, tylko o czystość kanałów, uszczelki i odpływu skroplin. Rozmrażanie staje się konieczne dopiero wtedy, gdy pojawia się lód, którego system nie usuwa.

Ile trwa cykl odszraniania w lodówce No Frost?

Zwykle od 20 do 35 minut, uruchamiany co 6–12 godzin pracy sprężarki. W tym czasie chłodzenie jest wstrzymane, a temperatura w komorach może wzrosnąć o 2–4 stopnie. To normalne zachowanie i nie oznacza usterki, nawet jeśli panel przez chwilę pokazuje wyższą wartość.

Czy można wymusić odszranianie ręcznie?

W części modeli tak, przez kombinację przycisków uruchamiającą tryb serwisowy, ale procedura różni się między producentami i modelami, a przypadkowe wejście w inne tryby testowe potrafi rozstroić ustawienia. Bezpieczniejszym i skuteczniejszym rozwiązaniem jest odłączenie urządzenia od prądu na 24 godziny przy otwartych drzwiach.

Dlaczego jedzenie w lodówce No Frost szybciej wysycha?

Bo wymuszony obieg powietrza osusza komorę, a to jest właśnie mechanizm zapobiegający szronowi. Warzywa, pieczywo i sery bez opakowania tracą wilgoć szybciej niż w lodówce statycznej. Rozwiązaniem są zamykane pojemniki i szuflady z regulacją wilgotności, w które wyposażona jest większość nowszych modeli.

Czy zalodzona lodówka zużywa dużo więcej prądu?

Tak, i różnica jest odczuwalna. Warstwa lodu na parowniku działa jak izolacja, więc sprężarka musi pracować dłużej, żeby osiągnąć tę samą temperaturę. W praktyce zużycie potrafi wzrosnąć o 50–100 procent, co przy typowym urządzeniu oznacza 200–300 zł rocznie różnicy.

Czy da się przerobić zwykłą lodówkę na No Frost?

Nie. To nie jest funkcja dodawana, tylko odmienna konstrukcja całego wnętrza: inny parownik, inne kanały powietrzne, wentylator, grzałka, odpływ i sterownik. Przeróbka wymagałaby wymiany praktycznie wszystkiego poza obudową i sprężarką, więc nie ma ekonomicznego sensu.

Skąd woda w miseczce nad sprężarką i czy trzeba ją wylewać?

To skropliny z cyklu odszraniania, odprowadzane tam celowo, żeby odparowały od ciepła agregatu. Miseczki nie trzeba opróżniać, bo woda znika sama. Jeśli się przelewa, oznacza to albo bardzo intensywne oszranianie, albo problem z domykaniem drzwi, albo źle wypoziomowane urządzenie.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach