Kulki do suszarki – czy naprawdę działają?

Artykuły

Opakowanie obiecuje trzy rzeczy naraz: krótsze suszenie, miększe ubrania i koniec z płynem do płukania. Cena jest niska, produkt wygląda niewinnie, więc większość osób kupuje bez zastanowienia i potem nie sprawdza, czy cokolwiek się zmieniło. A sprawdzić warto, bo deklaracja o skróceniu cyklu o jedną czwartą jest na tyle konkretna, że da się ją zweryfikować, i została zweryfikowana kilkakrotnie, z wynikami rozmijającymi się z opisem na pudełku. Co ciekawe, kulki mają realne zastosowania, tylko zupełnie inne niż te, które wypisano na froncie opakowania.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Czym są kulki do suszarki i jakie są ich rodzaje?

Pod jedną nazwą kryją się trzy różne produkty, które działają na odmiennych zasadach, choć wrzuca się je do tego samego bębna.

Kulki wełniane to zbite, filcowane kule o średnicy 6-8 cm, wykonane z owczej wełny, najczęściej nowozelandzkiej. Są miękkie, ciche w pracy i chłonne. Sprzedaje się je w kompletach po 3, 4 lub 6 sztuk, w cenie zwykle 25-60 zł za zestaw.

Kulki plastikowe mają postać kul z wypustkami, przypominających zabawki dla psa. Są twarde, znacznie głośniejsze i tańsze, zwykle 15-35 zł za parę. Nie chłoną wilgoci, działają wyłącznie mechanicznie.

Trzecia kategoria to kulki zapachowe, czyli nośniki kompozycji zapachowej uwalnianej przez kilkadziesiąt cykli. Ich funkcja jest w istocie perfumeryjna, a deklaracje o wpływie na czas suszenia są dodatkiem marketingowym.

Mechanizm działania, jaki przypisują im producenci, jest we wszystkich przypadkach ten sam: kule krążą między tkaninami, rozdzielają je, zapobiegają zbijaniu się prania w jedną masę i poprawiają przepływ ciepłego powietrza. Wełniane dodatkowo mają chłonąć wilgoć i oddawać ją stopniowo, co miałoby wyrównywać proces suszenia.

Co dokładnie obiecują producenci?

Deklaracje są na tyle powtarzalne, że warto je zebrać w jednym miejscu, bo później porównamy je z wynikami pomiarów.

Skrócenie czasu suszenia o około 25 procent i wynikające z tego obniżenie zużycia energii. To najczęściej powtarzana obietnica, obecna na opakowaniach kulek wełnianych i plastikowych różnych marek dostępnych w polskich sklepach.

Naturalne zmiękczenie tkanin, pozwalające zrezygnować z płynu do płukania i chusteczek zapachowych.

Ograniczenie zagnieceń, co ma przekładać się na łatwiejsze prasowanie albo jego brak.

Redukcja elektryzowania się ubrań.

Zbieranie sierści zwierząt i kłaczków, które mają osiadać na kulach zamiast na odzieży.

Trwałość na poziomie kilkuset do tysiąca cykli oraz przyjazność środowisku wynikająca z wielokrotnego użycia i braku chemii.

Część tych deklaracji broni się w praktyce, część nie, a jedna okazała się w pomiarach działać odwrotnie.

Co pokazały niezależne testy?

Tu robi się najciekawiej, bo kulki do suszarki należą do nielicznych akcesoriów AGD, które trafiły pod pomiar w kilku niezależnych ośrodkach.

Nowozelandzka organizacja konsumencka Consumer NZ przetestowała kulki wełniane i plastikowe na suszarce kondensacyjnej Miele z automatycznym czujnikiem wilgotności, przy wsadzie 3,5 kg. Najpierw zmierzono czas i zużycie energii bez akcesoriów, potem powtórzono pomiar z każdym zestawem. Wynik był odwrotny do deklaracji: <czas suszenia wydłużył się o trzy do czterech minut zarówno dla kulek plastikowych, jak i wełnianych, co oznaczało zużycie energii wyższe o niecałe pięć procent na wsad. <Testujący nie zaobserwowali też poprawy miękkości ani ograniczenia elektryzowania się tkanin.

Amerykański serwis testowy Reviewed sprawdził kulki wełniane popularnej marki na suszarce LG, porównując czas cyklu, poziom zagnieceń, miękkość ręczników i ich chłonność. <Nie znaleziono dowodów na skrócenie czasu suszenia, bo długość cyklu wahała się o pięć minut w obie strony, ani na uzyskanie miększych ręczników, których panel oceniający nie odróżnił od pranych bez dodatków. <Dwa testy wypadły natomiast na korzyść kulek: zaobserwowano pewne ograniczenie zagnieceń na koszulkach, a ręczniki suszone z kulkami lepiej wchłaniały wodę niż te suszone z chusteczkami zmiękczającymi.

Brytyjski Which? również badał tego typu akcesoria, a podsumowania branżowe opisują wyniki jako rozczarowujące wobec deklaracji. W analizach serwisów serwisowych pojawia się ocena, że realne skrócenie czasu, jeśli w ogóle występuje, mieści się raczej w okolicach dziesięciu procent niż deklarowanych dwudziestu pięciu, a obietnice dotyczące zmiękczania są trudne do oddzielenia od efektu samego suszenia bębnowego, które zmiękcza tkaniny niezależnie od dodatków.

Deklaracja producenta Co pokazały pomiary
Skrócenie czasu suszenia o 25 procent Brak potwierdzenia, w jednym teście czas wydłużył się o 3-4 minuty
Niższe zużycie energii Brak potwierdzenia, odnotowano wzrost o około 5 procent
Miększe tkaniny Nie potwierdzono w ocenie panelowej
Mniej zagnieceń Częściowo potwierdzone na cienkich tkaninach
Lepsza chłonność ręczników Potwierdzona w porównaniu z chusteczkami zmiękczającymi
Mniej elektryzowania Wyniki niejednoznaczne, zależne od rodzaju tkanin

Dlaczego w nowoczesnej suszarce efekt znika?

Rozbieżność między deklaracją a pomiarem ma wytłumaczenie i warto je znać, bo pokazuje, kiedy kulki mogą działać, a kiedy na pewno nie.

Obietnica skrócenia cyklu opiera się na założeniu, że suszarka pracuje przez ustalony czas, a lepsza cyrkulacja powietrza pozwala wysuszyć pranie szybciej. Ten model pasuje do starych suszarek sterowanych wyłącznie zegarem. Współczesne urządzenia mierzą jednak wilgotność wsadu czujnikiem przewodności i kończą cykl w momencie osiągnięcia zadanego stopnia wysuszenia. Jeśli kulki faktycznie poprawiają przepływ powietrza, suszarka wyłączy się odrobinę wcześniej, a jeśli nie, po prostu popracuje tyle samo. Nie ma tu miejsca na dwudziestopięcioprocentową różnicę, bo urządzenie i tak pracuje dokładnie tyle, ile potrzeba.

Druga rzecz dotyczy wełny. Kulki wełniane chłoną wodę i przy pierwszych cyklach potrafią przyjąć jej zauważalną ilość. To woda, którą suszarka musi odparować dodatkowo. Chłonność, reklamowana jako zaleta, w tym kontekście działa na niekorzyść i tłumaczy, dlaczego w pomiarze Consumer NZ cykl się wydłużył.

Trzecia to skala efektu mechanicznego. W obracającym się bębnie pranie i tak jest stale przerzucane, a żebra bębna pełnią dokładnie tę samą funkcję, którą przypisuje się kulom. Dodanie trzech, czterech kul o łącznej masie kilkuset gramów do wsadu ważącego kilka kilogramów zmienia dynamikę w stopniu, który jest mierzalny tylko w szczególnych sytuacjach.

I właśnie te szczególne sytuacje są kluczem do całego tematu.

Kiedy kulki naprawdę pomagają?

Testy laboratoryjne wykonuje się na standardowych wsadach: koszulkach, ręcznikach, bawełnianej pościeli o umiarkowanej masie. W takich warunkach kulki nie robią różnicy. Istnieją jednak wsady, przy których problem, który mają rozwiązywać, występuje naprawdę.

Pościel, poszwy i duże prześcieradła. Poszwa na kołdrę w obracającym się bębnie działa jak worek: zbiera do środka mniejsze rzeczy, zwija się w wałek i pozostaje mokra w środku, podczas gdy brzegi są już suche. Kule rzucane między fałdy przerywają ten proces. To jest zastosowanie, w którym ich obecność da się odczuć bez przyrządów pomiarowych, a przy okazji ratuje przed dosuszaniem drugiego cyklu.

Kurtki puchowe i pościel z wypełnieniem. Puch po praniu zbija się w twarde grudki i bez mechanicznego rozbijania pozostaje w tym stanie po wysuszeniu, tracąc właściwości termiczne. Tu kulki są rozwiązaniem standardowym, zalecanym także przez producentów odzieży outdoorowej, a do tego celu sprzedaje się dedykowane zestawy. Przy tym zastosowaniu sprawdzają się lepiej kule twarde, plastikowe albo piłki tenisowe, bo dają mocniejsze uderzenie.

Duże, ciężkie ręczniki i szlafroki, które mają skłonność do zwijania się w rulon.

Rezygnacja z chusteczek zmiękczających. Tu wartość jest nie w skróceniu cyklu, tylko w zastąpieniu produktu jednorazowego wielorazowym i w uniknięciu powłoki, którą chusteczki zostawiają na tkaninach. Ta powłoka obniża chłonność ręczników i to właśnie potwierdził test Reviewed.

Osoby wrażliwe na substancje zapachowe. Kulki bez dodatków są produktem neutralnym, w odróżnieniu od płynów do płukania i chusteczek, które zawierają kompozycje zapachowe.

Wełniane czy plastikowe: co wybrać?

Różnice są konkretne i decydują o wyborze bardziej niż marka.

Kulki wełniane są ciche. To ich największa przewaga, bo suszarka pracuje przez dwie, trzy godziny, często wieczorem, a plastikowe kule uderzające o bęben generują stukot słyszalny w całym mieszkaniu. Są też delikatniejsze dla tkanin i nie mają ostrych wypustek, które przy delikatnych materiałach mogą zaczepiać o oczka i szwy.

Ich wady: chłoną wodę, więc przy pierwszych cyklach dokładają pracy suszarce, z czasem mechacą się i zostawiają na ubraniach drobne włókna wełny, szczególnie widoczne na ciemnych rzeczach, a osoby uczulone na lanolinę mogą na nie reagować.

Kulki plastikowe nie chłoną wilgoci, są trwalsze i skuteczniejsze przy rozbijaniu puchu, bo są twarde i lżejsze. Ich wadą jest hałas, potencjalne zaczepianie o delikatne tkaniny oraz to, że przy wysokich temperaturach w starszych suszarkach tanie tworzywa potrafią się odkształcać.

Cecha Kulki wełniane Kulki plastikowe
Hałas w bębnie praktycznie brak wyraźny stukot
Chłonność wilgoci wysoka, wydłuża pierwsze cykle zerowa
Skuteczność przy puchu umiarkowana wysoka
Delikatność dla tkanin wysoka umiarkowana
Mechacenie i osad na odzieży możliwe, głównie na ciemnym brak
Trwałość kilkaset cykli, potem filcują się wiele lat
Cena zestawu 25-60 zł 15-35 zł

Ile sztuk. Producenci zalecają zwykle trzy przy małym wsadzie i sześć przy pełnym bębnie. Więcej nie oznacza lepiej: kule zajmują objętość, którą powinno wypełniać pranie, a przeładowany bęben schnie gorzej.

Czego nie robić z kulkami do suszarki?

Kilka praktyk rozpowszechniło się w poradnikach domowych, a warto się im przyjrzeć krytycznie.

Nasączanie kulek olejkami eterycznymi w celu nadania praniu zapachu. Olejki eteryczne są substancjami łatwopalnymi o niskiej temperaturze zapłonu, a wnętrze suszarki z grzałką osiąga 70-85 stopni. Ryzyko jest niewielkie, ale niezerowe, a do tego dochodzi kwestia tłustych plam na jasnych tkaninach i możliwych reakcji skórnych. Jeśli już, to kropla lub dwie na kulę pozostawioną do przeschnięcia przed użyciem, nigdy na świeżo nasączoną.

Wkładanie kulek do pralki. Część opakowań sugeruje takie zastosowanie, ale w pralce nie ma czego rozdzielać, bo tkaniny są zanurzone w wodzie, a wełniane kule po prostu nasiąkną i będą się filcować. To bezcelowe.

Traktowanie kulek jako zamiennika czyszczenia filtrów. Jeśli suszarka zaczęła suszyć dłużej, przyczyną jest niemal zawsze zapchany filtr kłaczków lub wymiennika ciepła, ewentualnie zarośnięty osadem czujnik wilgotności. Kule tego nie naprawią.

Suszenie z kulkami rzeczy z delikatnymi ozdobami, cekinami, koronką i haftem. Twarde kule potrafią zaczepić i uszkodzić takie elementy, a delikatne tkaniny i tak powinny być suszone w programie o obniżonej temperaturze albo na płasko.

Oczekiwanie, że kulki zastąpią sortowanie wsadu. Mieszanie w jednym cyklu grubego ręcznika z cienkimi koszulkami zawsze skończy się przesuszeniem jednych i dosuszaniem drugich, niezależnie od dodatków.

Ile to kosztuje i czy się zwraca?

Rachunek jest prosty i warto go przeprowadzić uczciwie, w obie strony.

Zestaw sześciu kulek wełnianych kosztuje zwykle 35-60 zł i wystarcza na kilkaset cykli, w praktyce na dwa do czterech lat regularnego używania. Zestaw plastikowych to wydatek 15-35 zł przy trwałości praktycznie nieograniczonej.

Gdyby deklaracja o skróceniu suszenia o 25 procent była prawdziwa, przy stu pięćdziesięciu cyklach rocznie i suszarce z pompą ciepła zużywającej 2 kWh na cykl oszczędność wynosiłaby około 75 kWh, czyli mniej więcej 94 zł rocznie. Zestaw zwracałby się w pół roku. Testy tego jednak nie potwierdzają, więc tak liczonego zwrotu nie należy się spodziewać.

Realny zwrot wygląda inaczej i pochodzi z innego miejsca. Jeśli kulki zastąpią chusteczki zmiękczające, których opakowanie kosztuje 15-25 zł i starcza na 30-40 cykli, roczna oszczędność przy stu pięćdziesięciu cyklach wynosi 60-110 zł i jest całkiem realna. Jeśli pozwolą uniknąć jednego dodatkowego cyklu dosuszania pościeli w miesiącu, to kolejne kilkadziesiąt złotych rocznie.

Innymi słowy: kulki się opłacają, ale nie z powodu, który podaje producent.

Jak dbać o kulki, żeby służyły dłużej?

Akcesorium za kilkadziesiąt złotych rzadko traktuje się jak coś, co wymaga obsługi, a kilka drobiazgów realnie wydłuża jego przydatność.

Kulki wełniane z czasem zbierają na powierzchni kłaczki, włókna i drobiny osadu z płynów do płukania. Pokrywają się wtedy warstwą, która zmniejsza chropowatość i odbiera im główną cechę użytkową. Rozwiązaniem jest przepranie ich raz na kilka miesięcy w pralce, w programie do wełny, w niskiej temperaturze i bez zmiękczaczy, a następnie wysuszenie w suszarce. Filcowanie po takim zabiegu jest pożądane, bo zagęszcza strukturę.

Jeżeli kule zaczynają wyraźnie mechacić się i zostawiać włókna na ciemnych rzeczach, można je przetrzeć szczotką do ubrań albo, w ostateczności, przeznaczyć do suszenia wyłącznie jasnych tkanin.

Plastikowe wymagają mniej uwagi, ale warto je okresowo umyć ciepłą wodą z odrobiną detergentu, bo w zagłębieniach między wypustkami zbiera się osad. Warto też sprawdzić, czy wypustki się nie ukruszyły, bo ostre krawędzie potrafią zaczepiać o dzianiny.

Przechowywanie jest banalne, ale ma znaczenie: kulki najlepiej trzymać w bębnie suszarki albo w otwartym pojemniku, żeby mogły wyschnąć. Zamknięcie wilgotnych wełnianych kul w szczelnej torebce kończy się zapachem stęchlizny, który potem przenosi się na pranie.

Ostatnia uwaga: jeśli używasz kulek zapachowych, ich okres działania jest ograniczony i po wyczerpaniu kompozycji zostaje zwykły kawałek tworzywa. Producenci podają najczęściej 20-50 cykli.

Podsumowanie

Główna obietnica z opakowania, czyli skrócenie suszenia o jedną czwartą i proporcjonalnie niższy rachunek za prąd, nie znajduje potwierdzenia w niezależnych pomiarach. W jednym z testów cykl z kulkami był nawet nieznacznie dłuższy, a zużycie energii wyższe o około pięć procent. Powodem jest sposób działania współczesnych suszarek, które kończą pracę na podstawie odczytu czujnika wilgotności, a nie ustawionego z góry czasu.

To nie znaczy, że są bezużyteczne. Sprawdzają się tam, gdzie pranie ma realną skłonność do zbijania się w jedną masę: przy poszwach, dużych prześcieradłach, ręcznikach i, przede wszystkim, przy kurtkach puchowych oraz pościeli z wypełnieniem, gdzie rozbijanie grudek puchu jest zadaniem, którego bęben sam nie wykona. Są też sensownym, wielorazowym zamiennikiem chusteczek zmiękczających i nie zostawiają powłoki obniżającej chłonność ręczników.

Przy wyborze warto kierować się prostym kryterium: wełniane, jeśli suszarka stoi blisko części mieszkalnej i zależy ci na ciszy, plastikowe, jeśli głównym zadaniem będzie puch. A jeśli szukasz sposobu na obniżenie rachunku za suszenie, więcej da podniesienie obrotów wirowania w pralce i regularne czyszczenie filtrów niż jakiekolwiek akcesorium wrzucone do bębna.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które pojawiają się przy codziennym korzystaniu z tych akcesoriów. Każda dotyczy konkretnej sytuacji, nie ogólnej zasady.

Czy kulki do suszarki nadają się do suszarki z pompą ciepła?

Tak, są bezpieczne dla każdego typu suszarki bębnowej. Trzeba jednak pamiętać, że w konstrukcjach z pompą ciepła cykl kończy czujnik wilgotności, więc ewentualny wpływ na czas suszenia jest jeszcze mniejszy niż w urządzeniach sterowanych czasowo. Zaleta pozostaje przy rozdzielaniu dużych, zbijających się tkanin.

Jak długo wytrzymują kulki wełniane i kiedy je wymienić?

Producenci deklarują od kilkuset do tysiąca cykli, w praktyce dwa do czterech lat regularnego używania. Sygnałem do wymiany jest wyraźne mechacenie się powierzchni, zmniejszenie się kuli i zostawianie włókien na ciemnych ubraniach. Podniszczone kulki można wykorzystać jako wypełniacz albo do szafy.

Czy kulki zbierają sierść zwierząt z prania?

Częściowo. Sierść i kłaczki osiadają na chropowatej powierzchni wełny, ale zdecydowana większość trafia tam, gdzie zawsze, czyli do filtra kłaczków. Jeśli sierść jest realnym problemem, skuteczniejsze jest usunięcie jej przed praniem, na przykład wałkiem lub gumową szczotką, bo pranie nie usuwa jej dobrze z tkanin.

Czy zamiast kulek można użyć piłek tenisowych?

Do rozbijania puchu w kurtkach tak, i jest to metoda stosowana od dawna. Ograniczenia są dwa: piłki tenisowe są głośne i przy wysokiej temperaturze mogą zostawiać na jasnych tkaninach ślady barwnika z filcowej powłoki. Warto wcześniej przetestować na czymś nieistotnym albo włożyć piłki do bawełnianej skarpety.

Czy kulki zastąpią płyn do płukania?

Zastąpią go w zakresie wrażenia miękkości, choć w testach panelowych nie potwierdzono wyraźnej różnicy. Nie zastąpią go w zakresie zapachu i właściwości antystatycznych. Warto pamiętać, że przy ręcznikach, pieluchach wielorazowych i odzieży technicznej rezygnacja z płynu do płukania jest sama w sobie korzystna, bo osad z kationowych zmiękczaczy obniża chłonność i oddychalność tkanin.

Czy kulki hałasują na tyle, że przeszkadzają w nocy?

Wełniane praktycznie nie, bo miękka powierzchnia tłumi uderzenia o bęben. Plastikowe wyraźnie tak i przy suszarce stojącej blisko sypialni bywają uciążliwe, szczególnie przy niewielkim wsadzie, gdy mają dużo miejsca na swobodne uderzenia. Przy nocnym suszeniu wybór wełny rozwiązuje ten problem.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach