Jaka lodówka do garażu?

Artykuły

Pomysł na drugą lodówkę w garażu wygląda na oczywisty: jest miejsce, jest gniazdko, a stary sprzęt po wymianie kuchennego i tak stoi bezużytecznie. Problem pojawia się w listopadzie, kiedy okazuje się, że mrożonki w zamrażalniku zmiękły, mimo że w garażu jest zimno jak w lodówce. Brzmi absurdalnie, ale ma bardzo prostą przyczynę techniczną, o której nie mówi się przy zakupie. Lodówka nie jest urządzeniem odpornym na chłód, tylko urządzeniem zaprojektowanym na konkretny zakres temperatur otoczenia, i wychodząc poza ten zakres przestaje działać poprawnie w obie strony: zimą przestaje mrozić, latem pracuje bez przerwy. Wybór sprzętu do garażu jest więc zupełnie innym zadaniem niż wybór lodówki do kuchni.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Dlaczego lodówka w zimnym garażu przestaje mrozić?

Odpowiedź kryje się w tym, gdzie umieszczony jest czujnik temperatury. W typowej chłodziarko-zamrażarce termostat mierzy temperaturę w komorze chłodzącej, a nie w zamrażalniku. Cały układ chłodzi jeden obieg, sterowany jednym sygnałem: gdy w chłodziarce zrobi się cieplej niż nastawa, sprężarka rusza i schładza obie komory jednocześnie.

Teraz przenieśmy taki sprzęt do garażu, w którym w styczniu jest 3 stopnie. Termostat mierzy temperaturę w chłodziarce, widzi 4 stopnie i uznaje, że warunki są idealne. Sprężarka nie startuje, bo nie ma powodu. W tym samym czasie zamrażalnik, który powinien mieć minus 18, nie dostaje żadnego chłodzenia. Jego temperatura powoli podąża za temperaturą otoczenia, więc rośnie z minus 18 do zera i wyżej. Lód topnieje, mrożonki się rozmrażają, a użytkownik ma pełne prawo być zdumiony, bo przecież na dworze mróz.

To nie jest usterka. To poprawne działanie urządzenia w warunkach, do których nie zostało zaprojektowane.

Do tego dochodzą dwa mniej widoczne skutki. Pierwszy dotyczy oleju w sprężarce. Olej ma określoną lepkość w zakresie temperatur pracy, a przy kilku stopniach staje się gęstszy. Rozruch sprężarki z gęstym olejem oznacza większe obciążenie łożysk i chwilowo gorsze smarowanie, a przy urządzeniu startującym kilkanaście razy na dobę to obciążenie się kumuluje.

Drugi dotyczy samego czynnika chłodniczego. W stanie spoczynku czynnik wędruje tam, gdzie jest najzimniej, czyli przy zimnym otoczeniu do skraplacza z tyłu urządzenia, gdzie skrapla się i gromadzi. Przy starcie sprężarka może wtedy zassać ciecz zamiast pary, a ciecz jest nieściśliwa. Pojedynczy taki start niczego nie zniszczy, ale powtarzany przez sezon skraca życie sprężarki.

Co dokładnie oznaczają klasy SN, N, ST i T?

Klasa klimatyczna to informacja o zakresie temperatur otoczenia, przy których producent gwarantuje poprawną pracę. Znajdziesz ją na tabliczce znamionowej, zwykle wewnątrz komory na bocznej ściance, oraz w instrukcji obsługi. Oznaczenia są ujednolicone i niezależne od marki.

Klasa Zakres temperatur otoczenia Typowe zastosowanie Przydatność w nieogrzewanym garażu
SN (subnormalna) +10 do +32 °C piwnice, spiżarnie, chłodne pomieszczenia gospodarcze tylko w garażu ogrzewanym lub przylegającym do domu
N (normalna) +16 do +32 °C typowa kuchnia w mieszkaniu niewystarczająca poza sezonem letnim
ST (subtropikalna) +16 do +38 °C pomieszczenia ciepłe, kuchnie nasłonecznione brak korzyści zimą, przydatna latem
T (tropikalna) +16 do +43 °C klimat gorący, pomieszczenia z urządzeniami grzewczymi brak korzyści zimą
SN-T (rozszerzona) +10 do +43 °C uniwersalna, najszerszy zakres domowy nadal nie obejmuje temperatur poniżej +10 °C

Z tabeli wynika rzecz kluczowa dla całego tematu: żadna standardowa domowa klasa klimatyczna nie schodzi poniżej plus dziesięciu stopni. Nawet najbardziej uniwersalne oznaczenie SN-T, reklamowane jako obejmujące „każde warunki domowe”, zaczyna się dokładnie tam, gdzie w polskim garażu kończy się listopad.

Warto też wiedzieć, że część nowszych urządzeń podaje kilka klas jednocześnie, na przykład N-ST albo SN-N-ST-T. Oznacza to poszerzony zakres, ale poszerzony niemal zawsze w górę, w stronę wysokich temperatur, bo tam leży rynek południowej Europy. Dolna granica pozostaje przy plus dziesięciu.

Czy klasa SN wystarczy do garażu?

To najczęstsze uproszczenie w tym temacie i warto je rozbroić, bo prowadzi do konkretnych strat.

Klasa SN oznacza dolną granicę plus dziesięć stopni. W polskich warunkach garaż wolnostojący, nieogrzewany, osiąga taką temperaturę przez może sześć, siedem miesięcy w roku. Od listopada do marca schodzi znacznie niżej, a przy mrozach potrafi zejść poniżej zera, zwłaszcza jeśli brama jest nieocieplona i często otwierana.

Inaczej wygląda sytuacja w garażu przylegającym do budynku, wbudowanym w bryłę domu i ocieplonym, ze wspólną ścianą z pomieszczeniem ogrzewanym. Tam temperatura w styczniu utrzymuje się często w okolicach 8–12 stopni, bo przenika ciepło z domu. Taki garaż mieści się w klasie SN przez większość roku i klasa SN faktycznie wystarczy, z zastrzeżeniem najzimniejszych tygodni.

Praktyczna wskazówka: zanim cokolwiek kupisz, zmierz. Wystarczy termometr z pamięcią minimum i maksimum za dwadzieścia złotych, zostawiony w garażu na tydzień w styczniu i tydzień w lipcu. Dwie liczby, które dostaniesz, powiedzą Ci więcej niż jakikolwiek poradnik, bo garaż garażowi nierówny: ocieplony, z bramą segmentową i wspólną ścianą z kotłownią to zupełnie inne pomieszczenie niż blaszak na końcu podwórka.

Warto pamiętać o konsekwencji formalnej. Użytkowanie urządzenia poza deklarowaną klasą klimatyczną jest niezgodne z instrukcją, a producent ma podstawę do odmowy naprawy gwarancyjnej, jeśli usterka wiąże się z warunkami pracy. Zatarta sprężarka w lodówce stojącej zimą w minus pięciu stopniach to nie jest przypadek, który serwis uzna bez dyskusji.

Latem problem jest dokładnie odwrotny

O mrozie mówi się dużo, o upale znacznie mniej, a to on odpowiada za większość spalonych sprężarek w garażowych lodówkach.

Garaż z blachy albo z dachem bez izolacji, nasłoneczniony przez cały dzień, potrafi w lipcu osiągnąć 40–45 stopni. Górna granica klasy N to 32 stopnie, klasy T to 43. Powyżej tej granicy skraplacz nie ma jak oddać ciepła, bo różnica temperatur między czynnikiem a otoczeniem robi się za mała. Ciśnienie skraplania rośnie, sprężarka pracuje ciągle i nigdy nie osiąga nastawy.

Skutki są trzy i wszystkie kosztowne. Zużycie prądu rośnie o kilkadziesiąt procent, bo urządzenie nie ma cykli postoju. Sprężarka pracuje w wysokiej temperaturze uzwojeń, co przyspiesza starzenie izolacji. A temperatura w komorze bywa mimo wszystko za wysoka, co przy przechowywaniu mięsa czy nabiału jest problemem sanitarnym, a nie tylko technicznym.

Latem znaczenie ma też ustawienie. Lodówka wciśnięta między regał a ścianę, bez luzu z tyłu i nad obudową, oddaje ciepło znacznie gorzej. W kuchni to kosztuje kilkanaście procent zużycia energii. W nagrzanym garażu to bywa różnica między pracą a awarią.

Chłodziarko-zamrażarka, chłodziarka czy zamrażarka?

Tu leży rozstrzygnięcie, które w praktyce decyduje o powodzeniu całego pomysłu, a jest znacznie ważniejsze niż marka czy pojemność.

Wolnostojąca zamrażarka, skrzyniowa albo szufladowa, znosi zimne otoczenie najlepiej ze wszystkich urządzeń chłodniczych. Powód jest prosty: jej termostat mierzy temperaturę wewnątrz komory mrożącej, czyli tam, gdzie ma być minus osiemnaście. Jeśli w garażu jest plus trzy, a w środku minus dziesięć, termostat widzi zbyt wysoką temperaturę i uruchamia sprężarkę. Układ działa zgodnie z logiką, dla której został zaprojektowany. Do tego zamrażarka skrzyniowa ma dodatkową przewagę: zimne powietrze jest cięższe od ciepłego, więc przy otwarciu klapy nie wypada z komory tak, jak z pionowej szafy.

Chłodziarka bez komory mrożącej zachowuje się pośrednio. Przy niskim otoczeniu po prostu przestaje chłodzić, bo nie musi. Nie ma tu jednak dramatu, ponieważ w środku i tak panuje wtedy temperatura zbliżona do garażowej, czyli często odpowiednia dla napojów czy przetworów. Problem pojawia się dopiero, gdy w garażu spadnie poniżej zera i zawartość zacznie zamarzać: pęknięte butelki i słoiki to standardowy skutek uboczny.

Chłodziarko-zamrażarka, czyli najpopularniejsza konstrukcja domowa, jest w garażu wyborem najgorszym, i to z powodu opisanego wcześniej mechanizmu jednego termostatu w komorze chłodzącej. Wyjątkiem są modele z dwoma niezależnymi obiegami chłodniczymi i osobnymi czujnikami dla każdej komory, bo tam zamrażalnik ma własne sterowanie i nie jest zakładnikiem temperatury w chłodziarce. Takie urządzenia są droższe i trzeba ich świadomie szukać.

Typ urządzenia Zachowanie przy 3 °C w otoczeniu Główne ryzyko Werdykt dla garażu
Zamrażarka skrzyniowa pracuje normalnie, termostat mierzy komorę mrożącą gęstnienie oleju przy mrozie poniżej zera najlepszy wybór
Zamrażarka szufladowa pracuje normalnie, większe straty przy otwieraniu jak wyżej, plus szron przy wilgoci dobry wybór
Chłodziarka bez zamrażalnika nie chłodzi, bo nie musi zamarzanie zawartości poniżej 0 °C akceptowalny przy dodatnich temperaturach
Chłodziarko-zamrażarka, jeden obieg zamrażalnik się rozmraża utrata mrożonek, zepsuta żywność zły wybór
Chłodziarko-zamrażarka, dwa obiegi obie komory sterowane osobno nadal ograniczenie klasy klimatycznej dopuszczalny, jeśli klasa na to pozwala

Czego szukać w dokumentacji urządzenia?

Rynek urządzeń faktycznie przystosowanych do niskich temperatur otoczenia jest w Polsce wąski, ale istnieje. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać potwierdzenia, bo opisy w sklepach internetowych bywają w tej kwestii albo puste, albo zmyślone.

Pierwsze źródło to instrukcja obsługi producenta w formacie PDF, zwykle dostępna na stronie marki. Szukaj sekcji z warunkami instalacji i danych o dopuszczalnej temperaturze otoczenia. Producenci, którzy przystosowali urządzenie do chłodu, piszą to wprost, podając wartość ujemną, najczęściej do minus 15 stopni.

Drugie źródło to karta produktu w bazie EPREL, dostępna przez kod QR z etykiety energetycznej. Znajdziesz tam parametry zgłoszone oficjalnie, bez pośrednictwa sprzedawcy.

Warto znać jedną osobliwość rynku, bo potrafi mylić. Część modeli, głównie zamrażarek skrzyniowych, ma oficjalną klasę klimatyczną taką samą jak sprzęt zwykły, a informacja o pracy w chłodzie pojawia się dopiero w opisie handlowym albo w odpowiedzi serwisu producenta. Wynika to z tego, że system klas klimatycznych po prostu nie przewiduje wartości ujemnych, więc nie ma jak ich w nim zapisać. Rozwiązaniem technicznym bywa agregat uruchamiany niezależnie od temperatury otoczenia albo grzałka wspomagająca rozruch.

Nazwy handlowe, pod którymi sprzedaje się takie konstrukcje, bywają różne, a hasła w rodzaju „przystosowana do garażu” nie zawsze mają pokrycie w specyfikacji. Zasada jest prosta: jeśli producent nie podaje konkretnej wartości temperatury z minusem w oficjalnym dokumencie, traktuj urządzenie jako nieprzystosowane, niezależnie od tego, co obiecuje baner na stronie sklepu.

Wilgoć, kurz i korozja, czyli druga grupa problemów

Nawet jeśli rozwiążesz kwestię temperatury, garaż zostaje pomieszczeniem, w którym urządzenie chłodnicze pracuje w warunkach trudniejszych niż w kuchni. Warto o tym wiedzieć, bo te czynniki skracają życie sprzętu niezależnie od klasy klimatycznej.

Wilgotność w garażu, zwłaszcza tam, gdzie wjeżdża mokry samochód, potrafi być bardzo wysoka. Przy dużej wilgotności i ciepłym urządzeniu wykrapla się woda na zimnych powierzchniach, w tym na wewnętrznych elementach obudowy i wokół uszczelek. Powtarzane latami prowadzi do korozji blachy, do rdzy na zawiasach i, co gorsze, do wilgoci w okolicach elektroniki sterującej. Usterki tego typu ujawniają się zwykle po kilku sezonach i wyglądają na przypadkowe.

Kurz to drugi zabójca. Skraplacz z tyłu urządzenia, zwłaszcza w postaci klasycznej kratownicy rurek, zbiera pył jak magnes. W garażu, gdzie pracuje szlifierka albo piła, zarasta wielokrotnie szybciej niż w kuchni. Warstwa pyłu działa jak koc: ciepło nie ma jak uciec, ciśnienie skraplania rośnie, sprężarka pracuje dłużej. Odkurzenie skraplacza raz na pół roku to w garażu nie kaprys, tylko warunek sensownej pracy.

Trzecia rzecz: gryzonie. W garażach i pomieszczeniach gospodarczych myszy chętnie zakładają gniazda w ciepłej przestrzeni pod urządzeniem, przy sprężarce. Przegryziony przewód zasilający albo uszkodzona izolacja rurek to usterka trywialna w naprawie, ale potrafiąca kosztować całą zawartość zamrażarki.

I sprawa elektryczna, o której warto pomyśleć zanim, a nie po. Gniazdko w garażu powinno być zabezpieczone wyłącznikiem różnicowoprądowym, a przedłużacz zwinięty na bębnie i obciążony sprężarką to rozwiązanie, którego lepiej unikać. W wilgotnym pomieszczeniu wymagania dla instalacji są ostrzejsze niż w kuchni.

Bezpieczeństwo: czynnik chłodniczy i opary paliwa

To zagadnienie pojawia się rzadko, a dotyczy realnego ryzyka, więc warto je opisać bez dramatyzowania i bez przemilczania.

Współczesne lodówki i zamrażarki domowe pracują na izobutanie, oznaczanym jako R600a. Jest to węglowodór, palny, stosowany w bardzo małych ilościach, zwykle poniżej 150 gramów na urządzenie. Przy takiej ilości i w normalnym pomieszczeniu ryzyko jest znikome i właśnie dlatego regulacje na to zezwalają.

Garaż wprowadza jednak dodatkowy czynnik: opary paliw i rozpuszczalników. Benzyna, rozcieńczalniki, farby w aerozolu i kanistry z paliwem oddają opary, które są cięższe od powietrza i gromadzą się przy podłodze. Lodówka natomiast zawiera elementy, które w normalnej pracy mogą iskrzyć: przekaźnik rozruchowy sprężarki, termostat mechaniczny, wyłącznik oświetlenia w drzwiach. Wszystkie znajdują się nisko albo w obudowie tuż nad podłogą.

Wniosek praktyczny jest konkretny i wart zapamiętania: nie przechowuj paliwa, rozpuszczalników ani otwartych pojemników z substancjami lotnymi w tym samym pomieszczeniu co pracujące urządzenie chłodnicze, a jeśli musisz, zapewnij skuteczną wentylację i trzymaj je jak najdalej od sprzętu. To zalecenie funkcjonuje w instrukcjach producentów AGD i ma solidne uzasadnienie fizyczne.

Osobna kwestia to przechowywanie żywności. Garaż, w którym pracuje samochód, jest środowiskiem, w którym osadzają się spaliny i pyły. Zamknięta komora chłodnicza dobrze izoluje zawartość, ale każde otwarcie drzwi wpuszcza powietrze z otoczenia. To argument za tym, żeby w garażu trzymać raczej napoje w zamkniętych opakowaniach i mrożonki w szczelnych workach niż otwarte sery i wędliny.

Co zrobić, jeśli lodówka już stoi w garażu?

Nie każdy zaczyna od zakupu. Częściej sytuacja wygląda tak, że urządzenie już tam jest i pojawia się pytanie, jak je uratować. Możliwości jest kilka i różnią się kosztem oraz skutecznością.

Najprostsze rozwiązanie to zewnętrzny termostat wtyczkowy z czujnikiem umieszczonym w komorze mrożącej. Urządzenie wpina się między gniazdko a lodówkę i załącza jej zasilanie, gdy czujnik wykryje zbyt wysoką temperaturę. Kosztuje sto kilkadziesiąt złotych i rozwiązuje problem zimowego rozmrażania zamrażalnika w chłodziarko-zamrażarce. Ma jednak istotne ograniczenie: nie zmienia nic w kwestii lepkości oleju ani migracji czynnika przy mrozie poniżej zera. Sprawdza się przy temperaturach w garażu w okolicach 2–10 stopni, gorzej przy prawdziwym mrozie.

Drugie rozwiązanie to podniesienie temperatury w samym urządzeniu albo w jego otoczeniu. Można wydzielić kąt garażu ocieploną zabudową i dogrzewać go niewielką grzałką z termostatem ustawionym na kilkanaście stopni. Kosztuje to prąd, ale mniej, niż się wydaje, bo mowa o małej kubaturze i o utrzymaniu progu, a nie komfortu.

Trzecie rozwiązanie: zamienić urządzenie na inne. Jeśli w garażu potrzebujesz głównie mrożenia, wolnostojąca zamrażarka rozwiąże problem od strony konstrukcyjnej i będzie działać poprawnie w warunkach, w których chłodziarko-zamrażarka zawodzi. Jeśli chodzi głównie o chłodne napoje, chłodziarka bez zamrażalnika albo lodówka podblatowa o szerokim zakresie klimatycznym wystarczy w zupełności.

Czwarte, najczęściej pomijane: wyłączyć na zimę. Jeśli garażowa lodówka służy latem do napojów, a zimą stoi pusta, najrozsądniejszym postępowaniem jest opróżnienie jej, umycie, wyłączenie z prądu i pozostawienie drzwi uchylonych. Uchylenie drzwi jest tu istotne, bo w zamkniętej, wilgotnej komorze bez pracy układu rozwija się pleśń, a zapachu potem nie da się usunąć. Wyłączone urządzenie nie ma pracującej sprężarki, więc mróz mu nie szkodzi.

Ile kosztuje utrzymanie drugiej lodówki w garażu?

Warto policzyć, bo pomysł „i tak mam starą lodówkę, postawię ją w garażu” bywa najdroższą z możliwych opcji.

Chłodziarko-zamrażarka sprzed piętnastu lat zużywa realnie 350–500 kWh rocznie, a jeśli stoi w gorącym pomieszczeniu, jeszcze więcej. Przy cenie energii w okolicach 1 zł za kilowatogodzinę w taryfie G11, spotykanej u polskich sprzedawców w 2026 roku, daje to 350–500 zł rocznie. Nowa zamrażarka skrzyniowa o pojemności 200 litrów w rozsądnej klasie energetycznej zużywa zwykle 150–200 kWh, czyli około 150–200 zł.

Różnica rzędu dwustu złotych rocznie oznacza, że zakup nowego, właściwego urządzenia za 1200–1800 zł zwraca się w sześć do dziewięciu lat i przy okazji rozwiązuje problem, którego stary sprzęt nie rozwiąże nigdy. Do tego dochodzi wartość zawartości: rozmrożona zamrażarka pełna mięsa i przetworów to strata, która potrafi jednorazowo przekroczyć różnicę w cenie urządzenia.

Jeśli natomiast garażowa lodówka służy wyłącznie do przechowywania kilku butelek napojów w sezonie letnim, warto uczciwie policzyć, czy nie jest to najdroższy sposób chłodzenia piwa w historii. Trzysta złotych rocznie za sprzęt używany przez trzy miesiące to koszt, który rzadko ktoś świadomie akceptuje, bo rzadko ktoś go liczy.

Podsumowanie

Sprowadźmy to do decyzji. Jeśli garaż jest wbudowany w dom, ocieplony i zimą nie schodzi poniżej dziesięciu stopni, wystarczy urządzenie klasy SN, najlepiej SN-T, żeby poradziło sobie także z letnim upałem. To sytuacja najprostsza i obejmuje sporą część garaży przy domach jednorodzinnych.

Jeśli garaż jest wolnostojący, nieocieplony i zimą spada w okolice zera lub niżej, żadna standardowa klasa klimatyczna nie wystarczy. Wtedy realne opcje są dwie: wolnostojąca zamrażarka z deklarowaną przez producenta pracą w temperaturach ujemnych albo wydzielenie i dogrzanie fragmentu pomieszczenia. Postawienie tam zwykłej chłodziarko-zamrażarki skończy się rozmrożonym zamrażalnikiem, a po kilku sezonach zużytą sprężarką.

Zanim cokolwiek kupisz, zmierz temperaturę w garażu w styczniu i w lipcu. Dwie liczby rozstrzygną sprawę szybciej niż jakikolwiek parametr w karcie produktu. A jeśli myślisz o przeniesieniu starego sprzętu z kuchni, policz najpierw jego roczne zużycie energii, bo w tym scenariuszu „darmowa” lodówka bywa najdroższym elementem całego układu.

Najczęściej zadawane pytania

Krótkie odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się przy stawianiu urządzenia chłodniczego w garażu, piwnicy albo pomieszczeniu gospodarczym.

Czy lodówka może zamarznąć w nieogrzewanym garażu? Sam układ chłodniczy nie zamarza, bo czynnik pozostaje gazem w tych temperaturach. Zamarza natomiast zawartość: butelki z napojami pękają, słoiki z przetworami tracą szczelność, a uszczelka drzwi potrafi przymarznąć do obudowy i rozerwać się przy próbie otwarcia. Przy temperaturach ujemnych to zawartość, a nie sprzęt, ponosi pierwsze straty.

Czy można postawić lodówkę na balkonie? Obowiązują te same ograniczenia klas klimatycznych co w garażu, ale dochodzą dwa dodatkowe problemy: opady i nasłonecznienie. Urządzenie nieosłonięte przed deszczem szybko koroduje i stwarza ryzyko porażenia, a latem bezpośrednie słońce na obudowie podnosi temperaturę pracy o kilkanaście stopni. Balkon zadaszony i osłonięty jest akceptowalny, otwarty nie.

Czy zamrażarka skrzyniowa zużywa mniej prądu niż szufladowa? Zwykle tak, przy porównywalnej pojemności różnica sięga kilkunastu procent. Wynika to głównie z tego, że zimne powietrze przy otwarciu klapy nie wypada z komory, oraz z lepszego stosunku objętości do powierzchni obudowy. Ceną jest gorszy dostęp do zawartości i konieczność przekładania warstw.

Ile czasu mrożonki wytrzymają przy awarii zasilania? W pełnej, zamkniętej zamrażarce zwykle 24–48 godzin, w skrzyniowej dłużej niż w szufladowej. Kluczowe jest nieotwieranie klapy. Producenci podają ten parametr jako czas przechowywania w warunkach awarii i znajdziesz go w danych technicznych. Zamrażarka wypełniona w jednej trzeciej traci temperaturę wyraźnie szybciej niż pełna.

Czy stara lodówka bez prądu może służyć jako szafka w garażu? Tak i jest to bezpieczne, bo bez zasilania nic w niej nie pracuje. Warto tylko pamiętać o zdemontowaniu zamka albo trwałym zabezpieczeniu drzwi przed zatrzaśnięciem, jeśli w domu są dzieci, oraz o uchyleniu drzwi, żeby wnętrze nie zapleśniało.

Czy w garażu można trzymać lodówkę bez odszraniania automatycznego? Można, a nawet ma to sens. Systemy No Frost zużywają energię na cykliczne grzanie parownika, a w chłodnym pomieszczeniu narastanie szronu jest wolniejsze niż w ciepłej kuchni. Urządzenie z odszranianiem ręcznym bywa w takich warunkach tańsze w eksploatacji i mniej awaryjne.

Jak głośna jest zamrażarka w garażu przylegającym do sypialni? Typowa zamrażarka skrzyniowa osiąga 38–42 dB, czyli więcej niż nowoczesna lodówka kuchenna. Przez ścianę murowaną nie powinno to przeszkadzać, ale przy ścianie działowej lub stropie drewnianym dźwięk sprężarki potrafi się przenosić. W takim wypadku warto ustawić urządzenie na macie antywibracyjnej i odsunąć od ściany.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach