Domowy makaron ma opinię czynności prostej i w gruncie rzeczy nią jest, tyle że większość porażek zdarza się w miejscach, o których przepis milczy. Ciasto pęka przy wałkowaniu, wysuszone wstążki łamią się w dłoniach, a ugotowany makaron zamiast sprężystości ma konsystencję rozmoczonego naleśnika. Żaden z tych problemów nie wynika z braku talentu, tylko z trzech decyzji podjętych na początku: jakiej mąki użyto, ile płynu trafiło do ciasta i jak długo odpoczywało. Włoska kuchnia domowa nie zna jednego przepisu na makaron, zna dwa całkowicie odrębne, które w polskich blogach bywają mieszane w jeden hybrydowy zestaw składników. Rozdzielenie ich jest pierwszym krokiem do powtarzalnego wyniku.
Dwie szkoły makaronu: jajeczna i semolinowa
W Italii makaron domowy dzieli się wzdłuż linii geograficznej, która pokrywa się z historią uprawy zbóż. Na północy, w Emilii-Romanii, Piemoncie i Lombardii, robi się pastę jajeczną z miękkiej pszenicy. Na południu, w Apulii, Kampanii i na Sycylii, robi się pastę z semoliny i wody, bez jajek.
Nie jest to kwestia gustu, tylko dostępności surowca. Pszenica durum, z której powstaje semolina, potrzebuje suchego i gorącego klimatu, więc rosła na południu. Na północy uprawiano pszenicę zwyczajną, która daje delikatną mąkę o słabszym glutenie, a brakującą strukturę trzeba było uzupełnić białkiem z jajek. Stąd tagliatelle, tortellini i lasagne to makarony jajeczne, a orecchiette, cavatelli czy busiate to makarony wodne.
Konsekwencje praktyczne są konkretne. Ciasto jajeczne jest miękkie, elastyczne, łatwe do rozwałkowania na bardzo cienkie płaty i idealne do makaronów nadziewanych, gdzie płat musi się skleić i zamknąć farsz. Ciasto semolinowe jest twarde, oporne, trudniejsze w wałkowaniu, ale trzyma kształt formowany ręcznie i po ugotowaniu ma wyraźnie inną strukturę: jędrniejszą, z lekkim oporem pod zębami i szorstką powierzchnią, do której sos przylega zamiast spływać.
Można te dwie szkoły łączyć, mieszając mąkę miękką z semoliną w cieście jajecznym, i jest to dziś rozwiązanie bardzo popularne. Warto tylko wiedzieć, że jest to konstrukcja kompromisowa, a nie wersja „lepsza”. Dodatek semoliny w proporcji 20–30% podnosi sprężystość i lekko usztywnia ciasto, ale utrudnia rozwałkowanie na płaty potrzebne do ravioli.
Jaka mąka na makaron i czym naprawdę jest semolina?
Tu kryje się nieporozumienie, które psuje więcej ciast niż jakikolwiek błąd techniczny. Semolina to nie jest kaszka ani grubość zmielenia, tylko konkretny gatunek zboża.
Semolina to produkt przemiału pszenicy durum, zwanej twardą. Ma charakterystyczny bursztynowo-żółty kolor pochodzący od karotenoidów, około 12–14 g białka na 100 g i gluten o zupełnie innych właściwościach niż gluten pszenicy zwyczajnej: mniej rozciągliwy, za to znacznie bardziej sprężysty. To dlatego suszony makaron przemysłowy nie rozgotowuje się przez pierwsze kilka minut po osiągnięciu al dente.
Krupczatka i kasza manna nie są polskim odpowiednikiem semoliny. Obie pochodzą z pszenicy zwyczajnej, a łączy je z semoliną wyłącznie grubszy przemiał, czyli ta sama cecha, którą widać gołym okiem. Ciasto z krupczatki będzie się zachowywać jak ciasto z mąki miękkiej, tylko trudniej się nawodni i będzie bardziej ziarniste. Jeśli w przepisie widnieje semolina, a masz krupczatkę, po prostu zrób wersję jajeczną z mąki tortowej i nie próbuj podmieniać jednego drugim.
W praktyce w polskim sklepie masz do wyboru kilka opcji i różnice między nimi są mniejsze, niż sugerują opisy.
| Mąka | Odpowiednik włoski | Zachowanie w cieście | Do czego |
|---|---|---|---|
| Tortowa, typ 450 | zbliżona do 00 | bardzo gładkie, miękkie ciasto, łatwe płaty | ravioli, tagliatelle, lasagne |
| Luksusowa, typ 500 | zbliżona do 00 | jak wyżej, minimalnie mocniejsza | uniwersalna do pasty jajecznej |
| Uniwersalna, typ 550 | zbliżona do 0 | odrobinę sztywniejsze ciasto, dobra tolerancja błędów | dobry wybór na start |
| Semolina rimacinata | semola rimacinata | twarde, oporne, wymaga siły i czasu | orecchiette, makarony wodne, dodatek do jajecznych |
| Krupczatka | brak odpowiednika | ziarniste, wolno się nawadnia | nie na makaron |
Włoska mąka 00 nie jest odpowiednikiem żadnego polskiego typu w sensie ścisłym, bo włoska klasyfikacja opisuje stopień oczyszczenia z otrębów, a polska zawartość popiołu. Praktycznie jednak tortowa i luksusowa zachowują się w cieście bardzo podobnie i różnicy w gotowym makaronie nie wyczujesz. Rozstrzygające jest raczej to, czy mąka jest świeża, bo starsza chłonie wodę inaczej.
Semolinę rimacinata, czyli podwójnie mieloną, znajdziesz w sklepach ze specjałami włoskimi i w większych supermarketach, w cenie 8–14 zł za kilogram (stan na wrzesień 2026). Wersja zwykła, gruboziarnista, też się nada, ale wymaga dłuższego odpoczynku ciasta.
Proporcje i nawodnienie: skąd biorą się problemy z ciastem?
Klasyczna proporcja pasty jajecznej to jedno jajko na 100 g mąki i warto rozumieć, skąd ona wynika, bo pozwala to naprawiać ciasto zamiast go wyrzucać.
Jajko rozmiaru M waży bez skorupki około 50 g i składa się mniej więcej w 75% z wody. Do 100 g mąki trafia zatem około 37 g wody, 6 g białka i trochę tłuszczu z żółtka. Nawodnienie rzędu 37% to bardzo mało, dlatego świeże ciasto makaronowe jest twarde i przez pierwsze minuty wyrabiania wygląda, jakby było źle odmierzone. To normalne. Chleb ma nawodnienie 65–75% i stąd bierze się intuicja, że ciasto powinno być miękkie.
Problem pojawia się przy jajkach rozmiaru L i XL, które ważą 60–70 g. Wtedy nawodnienie rośnie do 45% i ciasto zaczyna się kleić, więc podsypuje się je mąką, a to zmienia wszystkie proporcje. Rozwiązanie jest banalne: waż jajka. Na 100 g mąki potrzebujesz 55 g jajka bez skorupki, a nadmiar odlej albo dodaj więcej mąki.
Pasta semolinowa ma inne proporcje, bo woda nie zawiera białka ani tłuszczu, więc trzeba jej więcej. Punkt wyjścia to 100 g semoliny na 48–52 ml ciepłej wody, przy czym ciepła nie znaczy gorąca: około 40 stopni pomaga sorbentowi z twardej pszenicy szybciej się nawodnić.
Trzy dodatki bywają wpisywane do przepisów i warto wiedzieć, co robią naprawdę. Sól w cieście wzmacnia strukturę glutenu i lekko go usztywnia, ale utrudnia wyrabianie i spowalnia nawodnienie mąki. Włoskie kuchnie domowe zwykle jej nie dodają, przenosząc solenie na wodę do gotowania, i to podejście jest łatwiejsze dla początkujących. Oliwa zmiękcza ciasto i ułatwia wałkowanie, ale tłuszcz wchodzi między nitki glutenu i osłabia sprężystość gotowego makaronu, a dodatkowo lekko wygładza powierzchnię, przez co sos gorzej przylega. Woda dodawana łyżka po łyżce, gdy ciasto nie chce się połączyć, jest natomiast całkowicie w porządku, bo mąka faktycznie różni się chłonnością między partiami.
Wyrabianie i odpoczynek: co się dzieje w cieście?
Wyrabianie makaronu przypomina wyrabianie chleba tylko z pozoru, bo cel jest inny. W chlebie chodzi o rozwinięcie siatki glutenowej zdolnej zatrzymać gaz. W makaronie chodzi o równomierne nawodnienie każdej cząstki mąki i ułożenie glutenu w strukturę, która wytrzyma wielokrotne przepuszczanie przez wałki.
Praktycznie oznacza to 8–12 minut energicznego wyrabiania dla ciasta jajecznego i nawet 15 minut dla semolinowego. Ciasto uznajesz za gotowe, gdy jest gładkie, jednolite w kolorze i po naciśnięciu palcem wgłębienie powoli wraca. Jeśli powierzchnia nadal wygląda jak popękana skóra, wyrabiaj dalej albo daj mu odpocząć dziesięć minut i wróć, bo częściowe nawodnienie samo poprawia plastyczność.
Odpoczynek jest etapem, który najłatwiej pominąć i który najbardziej zemści się później. Dzieją się w nim dwie rzeczy. Po pierwsze, woda dociera do wnętrza cząstek mąki, które podczas wyrabiania zostały tylko zwilżone z zewnątrz. Po drugie, napięte podczas wyrabiania wiązania glutenowe częściowo się rozluźniają, dzięki czemu ciasto przestaje się kurczyć. Bez odpoczynku każdy rozwałkowany płat będzie się cofał, a wstążki po pokrojeniu skrócą się i pofalują.
Minimum to 30 minut, sensowny standard to godzina, a ciasto semolinowe zyskuje nawet na dwóch. Trzeba je szczelnie owinąć folią albo włożyć do zamykanego pojemnika, bo przeschnięta skórka na powierzchni tworzy potem twarde smugi w płacie. W lodówce ciasto wytrzymuje 24 godziny, ale przed wałkowaniem musi wrócić do temperatury pokojowej, inaczej będzie się rwać.
Jak rozwałkować ciasto i jaka grubość jest właściwa?
Maszynka nie jest niezbędna, ale zmienia komfort pracy na tyle, że po pierwszej porcji zwykle przestaje się o niej dyskutować. Ręczne wałkowarki w typie Marcato Atlas kosztują 250–450 zł, a klony pojawiające się okresowo w dyskontach 80–150 zł (stan na wrzesień 2026) i do domowego użytku wystarczają w zupełności.
Zasada obsługi jest zawsze ta sama. Ciasto dzielisz na porcje wielkości pięści, resztę trzymasz przykrytą, żeby nie przeschła. Pierwszy kawałek spłaszczasz dłonią i przepuszczasz przez najszersze ustawienie. Potem składasz go na trzy jak list, obracasz o 90 stopni i przepuszczasz ponownie, i tak trzy do pięciu razy. Ten etap, zwany laminowaniem, porządkuje strukturę i daje płat o równej szerokości oraz prostych krawędziach. Dopiero potem schodzisz stopniowo w dół po grubościach, bez pomijania stopni, bo przeskok o dwa poziomy naraz rozrywa płat.
| Wyrób | Docelowa grubość | Uwagi praktyczne |
|---|---|---|
| Lasagne | 1,2–1,5 mm | grubszy płat lepiej znosi pieczenie i nie rozpada się |
| Tagliatelle, fettuccine | 0,9–1,2 mm | klasyczna szerokość wstążki 6–8 mm |
| Tagliolini, spaghetti alla chitarra | 0,8–1,0 mm | cieńszy płat rozpada się przy krojeniu wąskich nitek |
| Ravioli, tortellini | 0,5–0,7 mm | dwie warstwy się zlepiają, więc każda musi być cienka |
| Pappardelle | 1,0–1,3 mm | szerokość 2–3 cm, krojone nożem, nie maszynką |
| Maltagliati | dowolna, z resztek | tradycyjnie z obrzynków płatów |
Na maszynkach typu Marcato numeracja biegnie od najgrubszego do najcieńszego, więc pozycja 0 daje niecałe 5 mm, a 8 lub 9 mniej niż milimetr. W tanich klonach numeracja bywa odwrotna, dlatego zamiast zapamiętywać numery, warto raz zmierzyć płat suwmiarką i zanotować, które ustawienie odpowiada której grubości.
Bez maszynki wałek daje ten sam efekt, tylko wolniej i przy większym wysiłku. Kluczowa jest technika: rozwałkowuj od środka na zewnątrz, obracając płat o ćwierć obrotu po każdym ruchu, i podsypuj semoliną, a nie mąką. Semolina jest gruboziarnista, nie wchłania się w ciasto i pełni rolę drobnych łożysk, przez co płat ślizga się po blacie zamiast przyklejać. Podsypywanie zwykłą mąką kończy się tym, że mąka wnika w ciasto i po ugotowaniu daje kleisty osad w wodzie.
Cienki płat sprawdza się prostym testem: położony na blacie powinien przepuszczać zarys dłoni pod spodem. Jeśli widzisz kontur wyraźnie, jesteś w okolicach 0,5 mm i możesz robić ravioli.
Jaki kształt do jakiego sosu?
Dobór kształtu nie jest kwestią estetyki, tylko sposobu, w jaki powierzchnia makaronu zatrzymuje sos. Włoska zasada mówi, że sos i makaron mają dojść do ust razem, a nie osobno, i wszystkie tradycyjne pary wynikają z tej reguły.
Sosy tłuste i mięsne, jak ragù alla bolognese, potrzebują szerokiej powierzchni, na której kawałki mięsa się zatrzymają. Stąd tagliatelle i pappardelle, a nie spaghetti, mimo tego, co pokazuje popkultura. Sosy śmietanowe i maślane pasują do wstążek cieńszych, bo tam liczy się cienka warstwa oblewająca makaron. Sosy warzywne z kawałkami i sosy oliwne dobrze działają z makaronami krótkimi o zagłębieniach, jak orecchiette czy cavatelli, które dosłownie zbierają dodatki jak łyżeczki. Ravioli i tortellini w domowej kuchni najlepiej podać z masłem szałwiowym, bo intensywny sos zabija smak farszu.
Warto też pamiętać o różnicy w chłonności. Makaron jajeczny ma bardziej porowatą powierzchnię i chłonie sos szybciej, więc trzeba go podawać niemal natychmiast. Makaron semolinowy jest szczelniejszy i wybacza kilka minut zwłoki.
Jak suszyć i przechowywać domowy makaron?
To obszar, w którym najczęściej pojawia się rozczarowanie, bo wysuszone w domu wstążki potrafią się kruszyć przy samym dotknięciu. Przyczyna jest zwykle jedna i nie ma nic wspólnego z brakiem oliwy w cieście.
Makaron pęka, gdy schnie zbyt szybko i nierównomiernie. Powierzchnia oddaje wodę, kurczy się i twardnieje, a wnętrze jest jeszcze wilgotne. Powstaje naprężenie, które rozrywa strukturę. Przemysłowe suszarnie kontrolują temperaturę i wilgotność przez wiele godzin właśnie po to, żeby tego uniknąć. W domu można się do tego zbliżyć, susząc makaron w chłodnym pomieszczeniu, bez przeciągu i bez grzejnika, przez 24–48 godzin, aż wstążka pęka z suchym trzaskiem, a nie zgina się.
Jest jednak ważniejsze zastrzeżenie. Makaron jajeczny nie nadaje się do domowego suszenia z przeznaczeniem na dłuższe przechowywanie. Zawiera surowe jajko, a domowe warunki nie gwarantują zejścia z wilgotnością na tyle nisko, żeby całkowicie zatrzymać rozwój drobnoustrojów w środku grubszych fragmentów. Producenci makaronu jajecznego suszą go w warunkach kontrolowanych i pod nadzorem sanitarnym. W kuchni domowej makaron jajeczny traktuj jako produkt świeży: dwa dni w lodówce albo zamrażarka.
Makaron semolinowy z samą wodą można natomiast suszyć bez obaw i przechowywać miesiącami w szczelnym słoju, dokładnie tak jak sklepowy.
Mrożenie jest rozwiązaniem uniwersalnym i najmniej kłopotliwym. Świeże wstążki formuj w luźne gniazda, obsyp semoliną, ułóż na tacy tak, żeby się nie stykały, i wstaw do zamrażarki na godzinę. Po zamrożeniu przełóż do woreczka. Rozdzielone wcześniej gniazda nie skleją się w bryłę, a gotujesz je prosto z zamrażarki, dodając około minuty do czasu gotowania. Ravioli mrozi się tak samo, tylko na tacy muszą leżeć pojedynczo i płasko.
Jak ugotować świeży makaron?
Świeży makaron gotuje się inaczej niż suszony i skrócenie czasu to nie jedyna różnica.
Wody potrzeba dużo, około litra na każde 100 g makaronu. Nie chodzi o przesąd, tylko o to, że makaron oddaje do wody skrobię, a przy małej ilości wody stężenie skrobi rośnie i nitki zaczynają się kleić. Sól dodaje się dopiero po zagotowaniu, w ilości 7–10 g na litr, czyli mniej więcej płaska łyżka na trzy litry. Oliwy do wody nie dodawaj, bo pływa po powierzchni i nie ma szansy dotrzeć do makaronu, a po odcedzeniu pokrywa go warstewką tłuszczu utrudniającą przyleganie sosu.
Czas gotowania świeżej pasty jajecznej to 2–4 minuty, licząc od momentu, gdy woda ponownie zawrze. Makaron nadziewany potrzebuje 3–5 minut. Świeży makaron wypływa na powierzchnię, gdy jest bliski gotowości, ale to wskazówka, nie wyrocznia, więc i tak sprawdź kawałek.
Ostatni etap jest tym, który najbardziej odróżnia makaron domowy dobry od przeciętnego. Odcedź makaron minutę przed osiągnięciem pełnej miękkości, zachowując szklankę wody z gotowania, i przełóż go na patelnię z sosem. Dodaj kilka łyżek tej wody i mieszaj energicznie przez minutę. Skrobia rozpuszczona w wodzie działa jak emulgator, wiąże tłuszcz z sosu z wodą i tworzy kremową powłokę oblepiającą makaron. Bez tego kroku sos będzie leżał obok, a nie na makaronie.
Czy domowy makaron się opłaca?
Warto policzyć uczciwie, bo argument oszczędnościowy bywa nadużywany, a rzeczywistość jest bardziej zniuansowana.
Porcja jednej osoby to około 100 g mąki i jedno jajko. Przy cenie mąki tortowej rzędu 4–5 zł za kilogram i jajka rozmiaru M w okolicach 0,90–1,20 zł (stan na wrzesień 2026) koszt składników na porcję wynosi około 1,50 zł. Suszony makaron ze sklepu, ten podstawowy, kosztuje w przeliczeniu na porcję 0,50–0,80 zł, a więc jest tańszy. Świeży makaron chłodzony z półki sklepowej to natomiast 4–7 zł za porcję, czyli trzy do czterech razy więcej niż domowy.
Wniosek jest taki, że domowy makaron nie konkuruje ceną z tanim suszonym i nie ma sensu robić go, żeby zaoszczędzić na obiedzie. Ma sens, jeśli chcesz mieć makaron świeży, jeśli robisz formy niedostępne w sklepie albo trudno dostępne w dobrej jakości, oraz jeśli robisz makaron nadziewany, gdzie różnica między domowym a sklepowym jest największa.
Nie ma natomiast sensu w kilku sytuacjach i warto to powiedzieć wprost. Nie ma sensu, jeśli gotujesz w pośpiechu w dzień powszedni, bo z odpoczynkiem ciasta cały proces zajmuje półtorej do dwóch godzin. Nie ma sensu, jeśli planujesz sos długo duszony i intensywny, gdzie subtelność świeżego makaronu i tak zginie. I nie ma sensu do dań, które z definicji wymagają makaronu suszonego, jak cacio e pepe czy carbonara, gdzie skrobia z twardej pszenicy jest częścią techniki, a nie tylko nośnikiem.
Podsumowanie
Cały proces sprowadza się do kilku rozstrzygnięć podjętych na starcie. Jajka albo woda, bo to definiuje typ makaronu i jego dalsze zachowanie. Mąka miękka albo semolina, przy czym krupczatka nie zastępuje tej drugiej i podmiana kończy się rozczarowaniem. Zważone jajko zamiast liczonego na sztuki, bo różnica między rozmiarem M a XL to jedna trzecia płynu w cieście.
Reszta to cierpliwość w dwóch miejscach: przy wyrabianiu, gdzie ciasto przez pierwsze minuty wygląda na zepsute, i przy odpoczynku, którego skrócenie mści się dopiero na etapie wałkowania.
Jeśli robisz makaron pierwszy raz, zacznij od tagliatelle z mąki tortowej i jajek, w grubości około jednego milimetra, i ugotuj je tego samego dnia. To najbardziej wyrozumiały wariant, w którym błędy nie kończą się wyrzuceniem porcji, a rezultat od razu pokazuje, czym świeży makaron różni się od suszonego.
Najczęściej zadawane pytania
Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które pojawiają się przy pierwszych podejściach do własnego makaronu.
Czy da się zrobić makaron bez jajek?
Tak i jest to pełnoprawna tradycja południowowłoska, a nie wersja zastępcza. Wystarczy semolina i ciepła woda w proporcji 100 g mąki na około 50 ml wody, wyrabiane dłużej niż ciasto jajeczne. Powstają z niego orecchiette, cavatelli i busiate, czyli makarony formowane ręcznie, bez wałkowania na cienkie płaty.
Dlaczego domowy makaron się rozgotowuje?
Najczęściej dlatego, że jest zbyt cienki albo zbyt świeży w chwili wrzucenia do wody. Ciasto z samej mąki miękkiej ma słabszy gluten i wybacza mniej niż durum, więc różnica między al dente a rozgotowanym wynosi kilkanaście sekund. Pomaga dodatek 20–30% semoliny oraz krótkie podsuszenie wstążek na blacie przez 15–20 minut przed gotowaniem.
Jak długo świeży makaron może leżeć w lodówce?
Makaron jajeczny bezpiecznie wytrzymuje do dwóch dni w zamkniętym pojemniku, obsypany semoliną, żeby się nie skleił. Makaron nadziewany krócej, zwykle jeden dzień, bo wilgoć z farszu przechodzi do ciasta i rozmiękcza je od środka. Przy dłuższym przechowywaniu zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest zamrażarka.
Czy można wyrabiać ciasto makaronowe w robocie kuchennym?
Tak, hakiem do ciasta na wolnych obrotach przez 6–8 minut, choć ciasto jest tak twarde, że słabsze roboty mogą się przy nim zagrzewać. Alternatywą jest wymieszanie składników w robocie z nożem tnącym do stanu grudek i dokończenie wyrabiania ręcznie, co zajmuje trzy minuty i mniej obciąża sprzęt.
Jaki kolor powinno mieć dobre ciasto makaronowe?
Zależy od jajek, a nie od jakości ciasta. Intensywnie pomarańczowe żółtka dają makaron o barwie bursztynowej, jajka z chowu klatkowego bledszy. Kolor nie mówi nic o smaku ani strukturze, natomiast makaron z dodatkiem semoliny jest zauważalnie bardziej żółty niezależnie od jajek, bo barwniki pochodzą z samego ziarna durum.
Czy makaron trzeba płukać po ugotowaniu?
Nie, w daniach na ciepło płukanie jest błędem, bo zmywa skrobię potrzebną do związania sosu i schładza makaron. Płucze się wyłącznie makaron przeznaczony do sałatki podawanej na zimno, i to raczej po to, żeby zatrzymać gotowanie, niż żeby go oczyścić.
Co zrobić z resztkami ciasta i nierównymi obrzynkami?
Tradycyjna odpowiedź to maltagliati, czyli dosłownie źle pokrojone. Obrzynki tnie się nożem na nieregularne romby i gotuje razem z resztą albo wrzuca do zupy warzywnej. Ponowne zagniatanie i wałkowanie resztek jest możliwe, ale ciasto po drugim przejściu jest twardsze i wymaga kolejnego odpoczynku.

Paweł Zacharczuk
Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl
Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:
![]()
W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.