Jak sprawdzić zasilacz komputerowy?

Artykuły

Zasilacz jest jedynym podzespołem w komputerze, którego stanu nie da się odczytać z żadnego programu. Procesor sam raportuje temperaturę, dysk ma SMART, karta graficzna wypluwa telemetrię z dokładnością do miliwata. Zasilacz milczy. A jednocześnie potrafi wywołać objawy, które wyglądają jak wina pamięci RAM, sterowników albo dysku systemowego: losowe restarty, niebieskie ekrany z różnymi kodami błędów, komputer gasnący dokładnie w momencie wczytywania sceny w grze. Diagnostyka polega więc na wnioskowaniu pośrednim i na wykluczaniu. Problem w tym, że najpopularniejsze domowe metody potwierdzają znacznie mniej, niż się powszechnie sądzi, a jedna z nich bywa opisywana jako test sprawności, choć sprawdza wyłącznie to, czy jednostka w ogóle startuje.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Po czym poznać, że problem leży w zasilaczu?

Zanim sięgniesz po multimetr, warto zawęzić pole. Zasilacz ma dość charakterystyczny zestaw objawów i większość z nich łączy jedna cecha: pojawiają się wtedy, gdy rośnie pobór mocy, a nie wtedy, gdy rośnie obciążenie procesora czy pamięci samo w sobie.

Najbardziej jednoznacznym sygnałem jest natychmiastowe zgaśnięcie komputera pod obciążeniem, bez niebieskiego ekranu, bez zapisu w Podglądzie zdarzeń, po prostu odcięcie zasilania jak przy wyciągnięciu wtyczki. Tak zachowuje się zabezpieczenie nadprądowe (OPP) albo nadnapięciowe, które wyłącza jednostkę w ułamku sekundy. System nie ma szans niczego zalogować, bo przestaje istnieć. Jeśli po takim zgaśnięciu komputer nie chce wystartować przez kilkadziesiąt sekund, to dodatkowy argument za zasilaczem: układ zabezpieczeń potrzebuje czasu na rozładowanie i reset.

Drugi wzorzec to restarty i błędy skorelowane ze skokami mocy. Karta graficzna w grze nie pobiera mocy równomiernie. Przejście z menu do rozgrywki, wczytanie nowej lokacji, uruchomienie ray tracingu to momenty, w których pobór potrafi wystrzelić w ciągu mikrosekund. Jeżeli komputer sypie się właśnie tam, a w długim, równomiernym teście typu stress test procesora działa godzinami, wskazówka jest czytelna.

Trzeci obszar jest bardziej subtelny i często umyka. Chodzi o objawy widoczne gołym okiem: pulsowanie podświetlenia ARGB przy zmianie obciążenia, chwilowe przygaszanie diod przy starcie gry, wentylatory schodzące z obrotów bez powodu, pompa chłodzenia AiO robiąca krótką przerwę co kilkanaście sekund. To wszystko są odbiorniki wisiące na linii 12 V i reagujące na jej chwilowe zapaści. Zanim jednak uznasz to za dowód, odłącz huby ARGB i nadmiar akcesoriów z jednej gałęzi SATA, bo przeciążony rozgałęźnik daje identyczny obraz.

Do tego dochodzą sygnały fizyczne, przy których diagnostyka się kończy, a zaczyna decyzja o wymianie: zapach spalenizny, wyraźne trzaskanie z wnętrza jednostki, brązowe przebarwienia przy złączu, wentylator zasilacza, który przestał się kręcić mimo obciążenia.

Test na spinacz: co naprawdę sprawdza, a czego nie?

To najczęściej opisywana metoda i jednocześnie ta, której wynik jest najbardziej przeceniany. Polega na wymuszeniu startu zasilacza bez płyty głównej przez zwarcie pinu PS_ON z masą.

Wykonanie jest proste. Odłącz zasilacz od gniazdka i przestaw przełącznik na pozycję 0. Odepnij wszystkie wtyczki od podzespołów. Znajdź złącze 24-pinowe i zlokalizuj pojedynczy zielony przewód (pin 16). Kawałkiem drutu, wyprostowanym spinaczem biurowym albo zworką połącz go z dowolnym czarnym przewodem, czyli masą. W jednostkach z okablowaniem w jednym kolorze trzeba posiłkować się schematem wyprowadzeń, bo kolory bywają pominięte. Do zasilacza podepnij jakiekolwiek obciążenie, najprościej stary wentylator obudowy albo niepotrzebny dysk mechaniczny. Dopiero wtedy podłącz kabel sieciowy i przestaw przełącznik na 1.

Jeśli wentylator zasilacza ruszy, jednostka reaguje na sygnał włączenia. To cała informacja, jaką dostajesz. Nie wiesz, czy napięcia są w normie, czy utrzymają się pod obciążeniem, czy sygnał Power Good pojawia się we właściwym momencie. Zasilacz z wysuszonymi kondensatorami wtórnymi, który wywala się po trzech minutach gry, przy teście na spinacz zakręci wentylatorem bez zająknięcia.

Odwrotny wynik jest znacznie bardziej wartościowy. Brak jakiejkolwiek reakcji po zwarciu PS_ON, przy sprawnym kablu i gniazdku, praktycznie przesądza sprawę. Warto tylko pamiętać o dwóch rzeczach: część nowszych jednostek z półpasywnym trybem chłodzenia nie uruchamia wentylatora przy znikomym obciążeniu, więc obserwuj podpięty odbiornik, a nie wiatrak zasilacza. I nie testuj kompletnie bez obciążenia, bo niektóre konstrukcje z takiego stanu potrafią nie wystartować albo wyłączyć się po chwili, co zostanie odczytane jako awaria.

Jak zmierzyć napięcia multimetrem?

Multimetr daje pierwszą twardą liczbę. Wystarczy dowolny tani miernik cyfrowy, ustawiony na pomiar napięcia stałego w zakresie 20 V (mierniki z autozakresem ustawią się same).

Są dwa sposoby prowadzenia pomiaru i różnią się wartością diagnostyczną. Pierwszy: zasilacz uruchomiony na spinacz, sonda czarna w masę, czerwona kolejno w piny odpowiadające liniom 3,3 V, 5 V i 12 V. Pomiar jest wygodny, ale przy niemal zerowym obciążeniu, a to najłagodniejsze możliwe warunki. Drugi sposób jest trudniejszy i o wiele bardziej miarodajny: pomiar na pracującym komputerze, w spoczynku i pod pełnym obciążeniem. Wtedy używa się wolnego złącza peryferyjnego, najlepiej starego typu Molex, gdzie żółty przewód to 12 V, czerwony 5 V, a dwa środkowe czarne to masa. Sondy da się w nie wsunąć od strony przewodów bez rozłączania czegokolwiek.

Obciążenie generuje się benchmarkiem obciążającym jednocześnie procesor i kartę graficzną. Interesuje cię nie sama wartość, tylko różnica między spoczynkiem a pełnym obciążeniem. Spadek na linii 12 V rzędu 0,1 V jest normalny. Spadek do 11,2 V oznacza jednostkę, która nie panuje nad regulacją.

Linia Napięcie nominalne Tolerancja wg ATX Zakres dopuszczalny Co zasila
+12 V 12,0 V ±5% 11,40–12,60 V procesor, karta graficzna, silniki wentylatorów
+5 V 5,0 V ±5% 4,75–5,25 V dyski SATA, część układów płyty, USB
+3,3 V 3,3 V ±5% 3,14–3,47 V pamięć, chipset, sloty
+5 VSB 5,0 V ±5% 4,75–5,25 V zasilanie czuwania, budzenie z USB, Wake on LAN
−12 V −12,0 V ±10% −10,80 do −13,20 V starsze porty szeregowe, rzadko używana

Tolerancja ±10% dla linii ujemnej to nie pomyłka, tak zostało to zdefiniowane w specyfikacji, ponieważ ta linia zasila dziś praktycznie nic i jej dokładność nie ma znaczenia. Jeżeli więc miernik pokaże −11,3 V, nie ma powodu do niepokoju. Warto o tym wiedzieć, bo tanie testery zapalają w takiej sytuacji czerwoną diodę.

Krytyczna jest wyłącznie linia 12 V, bo we współczesnych konstrukcjach to z niej pochodzi ponad 90% pobieranej mocy, a 5 V i 3,3 V są z niej wytwarzane przez przetwornice DC-DC wewnątrz zasilacza. Odchyłka na 12 V pod obciążeniem to realny problem. Drobne pływanie 3,3 V przy obciążonej karcie graficznej samo w sobie znaczy niewiele.

Czy odczyty z HWMonitor i BIOS-u można traktować poważnie?

Krótka odpowiedź: jako sygnał ostrzegawczy tak, jako dowód nie. I to jest jedno z najczęstszych źródeł błędnych wniosków przy diagnostyce.

Napięcia widoczne w HWMonitor, HWiNFO, AIDA64 czy w sekcji Hardware Monitor w BIOS-ie nie pochodzą z zasilacza. Pochodzą z układu monitorującego Super I/O na płycie głównej, który mierzy napięcie już po drodze, przez dzielniki rezystorowe o niekoniecznie precyzyjnych tolerancjach. Typowa dokładność takiego toru to kilka procent, a producenci płyt nie kalibrują go indywidualnie. Zdarzają się płyty pokazujące stale 11,6 V przy zasilaczu trzymającym równiutkie 12,05 V zmierzone miernikiem, i odwrotnie.

Do tego dochodzi częstotliwość odświeżania. Program próbkuje napięcie raz na sekundę albo rzadziej. Zapaść napięcia trwająca dwie milisekundy, wystarczająca, żeby wywołać reset, nie ma prawa się w takim odczycie pojawić. Wykres z HWiNFO pokazujący idealnie płaską linię 12 V nie wyklucza więc niczego.

Jedna rzecz jest w tych programach naprawdę użyteczna: minimum i maksimum zapamiętane w dłuższej sesji. Jeśli po dwóch godzinach grania minimum na 12 V wynosi 10,9 V, to nawet przy niedokładnym torze pomiarowym coś jest bardzo nie tak. Traktuj to jak wskazówkę, którą potem potwierdzasz miernikiem.

Czego nie zmierzysz w domu, a co realnie psuje komputer?

Tu leży sedno problemu z domową diagnostyką. Multimetr mierzy wartość średnią napięcia. Zasilacz może dostarczać idealne 12,02 V i jednocześnie być przyczyną wszystkich twoich awarii.

Chodzi o tętnienia, czyli szum nakładający się na napięcie stałe. Kondensatory w sekcji wtórnej zasilacza wygładzają przebieg po przetworzeniu. Z wiekiem tracą pojemność i rośnie ich rezystancja szeregowa, a wygładzanie przestaje działać. Specyfikacja ATX dopuszcza tętnienia do około 120 mV międzyszczytowo na linii 12 V oraz 50 mV na 5 V i 3,3 V. Zużyta jednostka potrafi wypuszczać kilkaset miliwoltów, czego multimetr nie zobaczy, bo uśredni. Zobaczy to dopiero oscyloskop. Sekcje zasilania płyty głównej i karty graficznej reagują na taki szum błędami obliczeń, czyli dokładnie tymi losowymi bluescreenami z ciągle innym kodem.

Drugi parametr niemierzalny w domu to zachowanie przy gwałtownych skokach poboru. Współczesne karty graficzne pobierają moc bardzo nierówno, a chwilowe piki potrafią kilkakrotnie przekraczać deklarowany pobór ciągły, przy czym trwają ułamki milisekundy. Standard ATX 3.0 i jego nowsza rewizja ATX 3.1 wprost opisują wymóg wytrzymywania takich skoków bez zadziałania zabezpieczeń. Starsze jednostki, projektowane pod spokojniejsze karty, bywają wyłączane przez własne OPP mimo że mocy formalnie mają dość. To najczęstsza przyczyna sytuacji, w której nowa karta w komputerze ze starym, dobrym markowym zasilaczem powoduje wyłączenia, a wszystkie pomiary wychodzą prawidłowo.

Trzecia rzecz to czas podtrzymania, czyli jak długo jednostka utrzymuje napięcia po zaniku zasilania sieciowego. Spadek tego parametru poniżej kilkunastu milisekund objawia się resetami przy mrugnięciu prądu, mikroprzerwie albo starcie dużego odbiornika w mieszkaniu.

Testery zasilaczy i test podmianą: która metoda coś rozstrzyga?

Cyfrowe testery zasilaczy kosztują od kilkudziesięciu do stukilkudziesięciu złotych i pokazują na wyświetlaczu wszystkie napięcia oraz opóźnienie sygnału Power Good. Są wygodne, szybkie, ale mają dokładnie to samo ograniczenie co spinacz z multimetrem: mierzą praktycznie bez obciążenia. Ich realna wartość sprowadza się do dwóch rzeczy. Po pierwsze, natychmiast pokazują brak którejś z linii, co przy diagnozie martwego komputera oszczędza czas. Po drugie, mierzą opóźnienie Power Good, które powinno mieścić się mniej więcej w przedziale 100–500 ms. Wartość poza tym zakresem to konkretny defekt, którego inaczej w domu nie wykryjesz, a objawia się losowym niestartowaniem komputera.

Testery z aktywnym obciążeniem elektronicznym, pozwalające obciążyć każdą linię osobno zadaną mocą, to sprzęt serwisowy kosztujący więcej niż porządny zasilacz do domowego peceta. Kupowanie go do jednorazowej diagnozy nie ma sensu.

Zostaje metoda, która jako jedyna rozstrzyga naprawdę: podmiana na sprawną jednostkę o odpowiedniej mocy i sprawdzenie, czy objawy znikają. Brzmi banalnie i właśnie dlatego bywa lekceważona, a to ona daje odpowiedź na wszystkie pytania, na które nie odpowie żaden pomiar. Jeśli pożyczysz zasilacz od znajomego albo masz do dyspozycji drugi komputer, zrób to przed jakimikolwiek zakupami. Test trwa kwadrans i kończy dyskusję.

Metoda Co wykrywa Czego nie wykryje Koszt
Obserwacja objawów wzorzec awarii, kierunek poszukiwań nic pewnego, objawy pokrywają się z innymi usterkami 0 zł
Test na spinacz całkowitą śmierć jednostki, brak reakcji na PS_ON wszystkiego poza tym, w tym degradacji 0 zł
Multimetr bez obciążenia rażąco rozjechane napięcia, brak linii tętnień, zachowania pod obciążeniem, skoków 30–80 zł
Multimetr pod obciążeniem spadki napięć pod pełną mocą, słabą regulację tętnień i mikrozapaści krótszych niż odczyt 30–80 zł
Tester cyfrowy brak linii, złe opóźnienie Power Good zachowania pod realnym obciążeniem 50–150 zł
Odczyt programowy trend, wartości minimalne w długiej sesji dokładnych wartości, szybkich zdarzeń 0 zł
Podmiana zasilacza praktycznie wszystko wymaga drugiej, pewnej jednostki 0 zł przy pożyczce

Kiedy zasilacz nadaje się już tylko do wymiany?

Bywa, że diagnostyka traci sens, bo odpowiedź zna się z góry. Elektrolity w sekcji wtórnej starzeją się przez cały czas pracy, a proces przyspiesza temperatura. Jednostka mająca za sobą osiem czy dziesięć lat pracy w ciepłej obudowie, nawet jeśli dziś działa, ma za sobą znaczącą część życia. Nie ma wtedy powodu, żeby inwestować czas w pomiary.

Jest kilka sytuacji, w których od razu odkłada się miernik. Wybrzuszone albo cieknące kondensatory widoczne przez kratkę wentylatora, wyraźny zapach przegrzanej elektroniki, ciemne przebarwienia na wtyczkach albo stopiony plastik złącza zasilania karty graficznej. To ostatnie dotyczy zwłaszcza złącza 12VHPWR i jego poprawionej wersji 12V-2×6, gdzie niedociśnięta wtyczka prowadzi do przegrzania styków. Kontrola tego złącza powinna być pierwszym odruchem przy nowszych kartach z wysokim poborem mocy, zanim w ogóle sięgniesz po multimetr.

Osobny przypadek to jednostki bez znanego producenta, sprzedawane z mocą wypisaną na naklejce w oderwaniu od tego, co potrafi elektronika w środku. Diagnozowanie takiej sztuki jest stratą czasu, bo nawet gdy pomiary wyjdą dobrze, jej zachowanie przy skoku mocy pozostaje nieprzewidywalne. Dla wielu użytkowników z komputerem biurowym i kartą zintegrowaną cała ta procedura zresztą nie ma sensu ekonomicznego: sprawny zasilacz 500 W do takiego zestawu kosztuje mniej niż wizyta w serwisie, więc podmiana bywa tańsza niż diagnoza.

Czego nie wolno robić przy testowaniu zasilacza?

Zasilacz komputerowy nie jest urządzeniem, przy którym wolno improwizować. Po stronie pierwotnej pracuje pełne napięcie sieciowe, a duże kondensatory wejściowe utrzymują ładunek jeszcze długo po odłączeniu od gniazdka. W skrajnym przypadku ładunek pozostaje tam przez wiele minut, a przy uszkodzonym rezystorze rozładowującym nawet dłużej.

Nie otwieraj obudowy zasilacza. To nie jest przesadna ostrożność, tylko realne ryzyko porażenia, a otwarcie i tak nie da ci informacji, których nie dostarczy pomiar zewnętrzny. Wymiana kondensatorów przez osobę bez doświadczenia w elektronice zasilania kończy się zwykle gorzej niż stan wyjściowy, bo dobiera się elementy po pojemności, ignorując rezystancję szeregową i wytrzymałość temperaturową.

Nie zwieraj przypadkowych pinów w złączu 24-pinowym. Zwarcie linii napięciowej do masy przy pracującej jednostce w najlepszym razie zadziała na zabezpieczenie, w gorszym uszkodzi sekcję wtórną. Przy teście na spinacz upewnij się, że łączysz właśnie zielony przewód, a nie sąsiedni.

Nie testuj jednostki z widocznymi śladami przepięcia albo po zalaniu. I nie podłączaj podejrzanego zasilacza do sprawnego komputera „na próbę”, bo jeśli defekt polega na przepuszczaniu zbyt wysokiego napięcia na 12 V, kosztem takiej próby bywa płyta główna razem z kartą graficzną.

Co zrobić z wynikiem testu?

Zebranie wszystkiego w całość wygląda prosto. Zacznij od objawów, bo one wskazują kierunek. Sprawdź wzrokowo złącza zasilania karty i stan jednostki. Jeśli komputer w ogóle nie startuje, zrób test na spinacz, bo brak reakcji zamyka temat w minutę. Jeśli startuje, ale bywa niestabilny, mierz napięcia pod realnym obciążeniem, nie na biegu jałowym, i porównuj różnicę między spoczynkiem a pełną mocą. Odczyty programowe potraktuj jako trend, nie jako pomiar.

I najważniejsze: żaden domowy test nie potwierdzi, że zasilacz jest sprawny. Może jedynie wykazać, że jest niesprawny. Wyniki mieszczące się w normie oznaczają tyle, że nie znalazłeś dowodu winy, a nie że jednostka jest niewinna. Dlatego przy uporczywej niestabilności, której nie tłumaczy nic innego, decyduje podmiana. Jeżeli po włożeniu innego zasilacza problem znika, masz odpowiedź, której nie dałby ci nawet oscyloskop bez wielogodzinnej sesji pomiarowej.

Przy zakupie nowej jednostki patrz nie tylko na moc. Zgodność z ATX 3.1, obecność złącza 12V-2×6 przy nowszych kartach graficznych, sensowna gwarancja liczona w latach i konstrukcja z przetwornicami DC-DC zamiast starej regulacji grupowej to rzeczy, które przekładają się na zachowanie w tych właśnie sytuacjach, w których stary zasilacz zaczyna zawodzić.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które przy diagnostyce zasilacza pojawiają się najczęściej. Każda z nich sprowadza się do konkretu, bez rozwlekania.

Ile powinien wytrzymać zasilacz komputerowy? Markowa jednostka używana w domowym komputerze pracuje zwykle 7–10 lat, choć w praktyce decyduje temperatura pracy i obciążenie. Zasilacz stale obciążony na 90% mocy w ciepłym pomieszczeniu zestarzeje się szybciej niż taki sam pracujący na 40%. Gwarancja producenta jest tu dobrą podpowiedzią: jednostki z 10-letnią gwarancją mają zwykle kondensatory o wyższej klasie temperaturowej.

Czy słaby zasilacz może uszkodzić kartę graficzną lub płytę główną? Może, choć nie dzieje się to często. Zagrożeniem nie jest sama zbyt mała moc, bo wtedy zadziała zabezpieczenie i komputer się wyłączy, tylko utrata kontroli nad napięciem przy awarii sekcji regulacji. Podwyższone napięcie na linii 12 V albo bardzo duże tętnienia obciążają sekcje zasilania płyty i karty. Jednostki bez rozpoznawalnego producenta i bez pełnego kompletu zabezpieczeń są w tym scenariuszu wyraźnie bardziej ryzykowne.

Skąd wiadomo, czy zasilacz ma wystarczającą moc do mojego zestawu? Zsumuj pobór karty graficznej i procesora podany przez producentów, dodaj około 50–80 W na resztę komponentów, a następnie dobierz jednostkę tak, aby typowe obciążenie mieściło się w okolicach 50–70% jej mocy. To nie jest zapas na wyrost, tylko punkt najwyższej sprawności i zapas na chwilowe skoki poboru karty graficznej.

Czy piszczący zasilacz trzeba od razu wymienić? Nie zawsze. Wysoki pisk zmieniający ton wraz z liczbą klatek na sekundę to zwykle piszczenie cewek, zjawisko uciążliwe, ale nie oznaczające awarii. Niepokojące jest natomiast trzaskanie, buczenie zmieniające się przy zmianie obciążenia oraz pisk pojawiający się dopiero po kilku latach pracy w jednostce, która wcześniej była cicha.

Czy zasilacz można sprawdzić bez multimetru i bez rozkręcania komputera? Częściowo. Zostają obserwacja objawów, odczyt minimalnych wartości napięć w programie monitorującym po długiej sesji pod obciążeniem oraz sprawdzenie, czy awarie korelują z poborem mocy. To wystarcza, żeby postawić hipotezę, ale nie żeby ją potwierdzić. Rozstrzyga dopiero pomiar albo podmiana jednostki.

Co oznacza opóźnienie Power Good i dlaczego bywa problemem? To czas między uruchomieniem zasilacza a wysłaniem do płyty głównej sygnału, że napięcia są już stabilne. Powinien mieścić się mniej więcej w zakresie 100–500 ms. Zbyt krótki oznacza, że płyta startuje, zanim napięcia się ustabilizują, zbyt długi bywa interpretowany jako błąd zasilania. Objawem jest komputer, który uruchamia się dopiero za drugim albo trzecim naciśnięciem przycisku.

Czy warto naprawiać zasilacz zamiast kupować nowy? W przypadku zwykłych domowych jednostek naprawa rzadko się opłaca. Koszt serwisu zbliża się do ceny nowego zasilacza średniej klasy, a naprawiony egzemplarz ma nadal zestarzałe pozostałe elementy. Naprawa bywa uzasadniona przy jednostkach o dużej mocy z wyższej półki, gdzie różnica w cenie jest realna, ale wyłącznie w profesjonalnym serwisie.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach