Jak smażyć faworki?

Artykuły

Faworki są testem, który nie wybacza przybliżeń. Ciasto ma pięć składników, formowanie zajmuje sekundę, a mimo to jedna partia wychodzi lekka jak papier, a następna ciężka i nasiąknięta olejem, choć nic w przepisie się nie zmieniło. Powód jest prawie zawsze ten sam i prawie zawsze leży poza recepturą: między wrzuceniem chrustu do tłuszczu a wyjęciem go mija czterdzieści sekund, w czasie których decydują temperatura, grubość ciasta i to, ile sztuk wrzuciłeś naraz. Tłusty czwartek to zwykle moment, w którym te trzy rzeczy weryfikują się bezlitośnie, bo smaży się dużą partię i błędy kumulują się z każdą kolejną turą.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Dlaczego faworki chłoną tłuszcz?

Sedno sprawy leży w tym, co dzieje się w pierwszych trzech sekundach kontaktu ciasta z tłuszczem. Ciasto na faworki zawiera wodę ze śmietany i żółtek. Wrzucone do tłuszczu o temperaturze 175°C oddaje tę wodę gwałtownie, w formie pary, która ucieka na zewnątrz przez powierzchnię ciasta.

Ten strumień pary jest jedyną barierą chroniącą przed wnikaniem oleju. Dopóki płynie w jedną stronę, tłuszcz nie ma jak wejść do środka. Kiedy woda się wyczerpie i para przestanie uciekać, ciśnienie się wyrównuje i chrust zaczyna zasysać olej. Dlatego faworek trzymany na patelni pół minuty za długo jest wyraźnie tłustszy od tego wyjętego w porę, mimo że wygląda niemal tak samo.

W tłuszczu o zbyt niskiej temperaturze problem pojawia się od razu. Woda paruje wolno, bariera nie powstaje, olej wchodzi w porowate ciasto od pierwszej sekundy. Chrust wygląda blado, ma miękką powierzchnię i po wystudzeniu jest ciężki. Odwrotna skrajność, tłuszcz powyżej 195°C, powoduje, że powierzchnia brązowieje, zanim wnętrze zdąży wyschnąć. Taki faworek jest ciemny na zewnątrz i po przełamaniu ma miękki, ciągnący się środek zamiast czystego pęknięcia.

Kruchość faworka to w gruncie rzeczy jego suchość. Chrupie ten, z którego wyszła woda i który zdążył się zeszklić, zanim zaczął przypalać. Wszystko poniżej i powyżej tej wąskiej ścieżki daje ciasto twarde albo tłuste.

W jakiej temperaturze smażyć faworki?

Optymalny zakres to 175–180°C i ta wartość jest zaskakująco wąska jak na domowe smażenie. Poniżej 170°C chrusty zaczynają wyraźnie nasiąkać, powyżej 190°C ciemnieją, zanim się wysuszą. Różnica dziesięciu stopni w tym daniu jest odczuwalna gołym okiem.

Kłopot polega na tym, że temperatura tłuszczu w domowym garnku nie jest stała. Wrzucenie sześciu faworków z ciasta wyjętego prosto z lodówki potrafi zbić ją o 25–35°C w kilka sekund. Trzecia partia smaży się więc w 150°C, choć nikt palnika nie ruszał, i to ona wychodzi tłusta. To wyjaśnia zjawisko, które zna każdy, kto smażył dużą porcję: pierwsze faworki są rewelacyjne, a im dalej, tym gorzej.

Rozwiązanie jest mechaniczne, nie kulinarne. Po pierwsze, garnek z grubym dnem i większa ilość tłuszczu, bo pojemność cieplna rośnie z masą oleju. Litr tłuszczu utrzymuje temperaturę o wiele lepiej niż pół litra. Po drugie, małe partie: trzy, najwyżej cztery sztuki naraz w garnku o średnicy dwudziestu centymetrów. Po trzecie, przerwa. Po wyjęciu partii warto dać tłuszczowi trzydzieści, czterdzieści sekund na odbicie, zanim wrzuci się następną.

Bez termometru najprościej wykorzystać ścinek ciasta. Wrzucony do tłuszczu o właściwej temperaturze powinien wypłynąć w ciągu sekundy, obrosnąć gęstymi drobnymi bąbelkami i zrumienić się w około czterdzieści sekund. Jeśli tonie i leży bez ruchu, tłuszcz ma poniżej 160°C. Jeśli od razu ciemnieje na brzegach, przekroczyłeś 195°C. Alternatywnie kawałek pieczywa: przy 180°C rumieni się w 30–40 sekund.

Termometr cukierniczy z sondą kosztuje kilkadziesiąt złotych i przy smażeniu faworków zwraca się przy pierwszym użyciu. To jedyne narzędzie, które pozwala zobaczyć spadek temperatury po wrzuceniu partii i zareagować, zanim zepsuje się cała tura.

Temperatura tłuszczu Co się dzieje Efekt na talerzu
Poniżej 160°C Woda paruje wolno, brak bariery pary Blade, miękkie, ociekające olejem, ciężkie po wystudzeniu
165–172°C Parowanie zbyt wolne przy grubszym cieście Kolor dobry, ale wnętrze wilgotne, kruchość zanika po godzinie
175–180°C Szybkie odparowanie, powierzchnia szkli się w porę Złociste, bąbelkowate, pęka z suchym trzaskiem
185–192°C Powierzchnia brązowieje przed wysuszeniem wnętrza Ciemne brzegi, ciągnący się środek
Powyżej 195°C Karmelizacja cukru wyprzedza wszystko Gorzki posmak, przypalone krawędzie, wnętrze surowe

Na jakim tłuszczu smażyć faworki?

Kryteria są dwa: zapas nad temperaturą smażenia i neutralność smaku. Do tego dochodzi trzecie, praktyczne, o którym rzadko się myśli, czyli jak tłuszcz znosi kilkadziesiąt minut pracy w wysokiej temperaturze.

Rafinowany olej rzepakowy to sensowny domyślny wybór. Punkt dymienia w okolicach 205–230°C daje przy 180°C komfortowy margines, smaku praktycznie nie wnosi, a cena przy litrze potrzebnym na porządną porcję ma znaczenie. Rafinowany słonecznikowy zachowuje się podobnie, z punktem dymienia rzędu 200–220°C, ale utlenia się nieco szybciej przy dłuższej pracy.

Smalec to tłuszcz, na którym faworki smażono w polskich domach od pokoleń, i nie jest to wyłącznie kwestia dostępności. Punkt dymienia w przedziale 190–210°C wystarcza, a smalec jest stabilniejszy przy długim smażeniu niż oleje roślinne bogate w kwasy wielonienasycone, bo składa się głównie z kwasów nasyconych i jednonienasyconych, które trudniej się utleniają. Daje też inną teksturę: faworki po smalcu są odrobinę bardziej kruche i pękają czyściej. Ma jedną wadę, którą trzeba nazwać wprost. Zostawia wyczuwalny posmak, który części osób po prostu nie odpowiada, zwłaszcza gdy faworki jada się na zimno następnego dnia.

Masło klarowane zadziała technicznie, bo wytrzymuje około 230°C, ale przy litrowej ilości koszt jest nieproporcjonalny do efektu. Zwykłe masło odpada całkowicie: białka i cukry mleczne przypalają się przy 150–170°C, czyli poniżej temperatury smażenia.

Osobna kwestia to zużycie tłuszczu w trakcie sesji. Do oleju trafiają okruchy ciasta i mąka ze stolnicy, które przypalają się i przyspieszają rozkład. Po kilku partiach punkt dymienia potrafi spaść o kilkanaście stopni, a tłuszcz zaczyna gorzknieć. Warto zbierać okruchy łyżką cedzakową między partiami i nie oszczędzać na ilości oleju, bo to nie tylko kwestia temperatury, ale też tego, że faworki muszą swobodnie pływać. Głębokość tłuszczu poniżej czterech centymetrów oznacza, że chrust dotyka dna, przypala się punktowo i rumieni nierówno.

Jak grubo wałkować ciasto na faworki?

To druga po temperaturze rzecz decydująca o wyniku, a jednocześnie ta, przy której najczęściej się kombinuje. Ciasto powinno być na tyle cienkie, żeby przez rozwałkowany płat dało się dostrzec słoje stolnicy albo rysunek blatu. W liczbach oznacza to około 1–1,5 mm.

Powód jest czysto fizyczny. Grubsze ciasto ma więcej wody do odparowania. Żeby ją wygonić, musi zostać w tłuszczu dłużej, a im dłużej tam jest, tym więcej oleju wchłania po ustaniu strumienia pary. Faworek wałkowany na trzy milimetry będzie tłusty niezależnie od tego, co dodasz do ciasta i w jakiej temperaturze będziesz smażyć. Fizyki tu nie da się obejść.

Wałkowanie na taką grubość wymaga elastycznego ciasta, a elastyczność bierze się z wyrobienia i odpoczynku. Ciasto wyrabia się energicznie przez 8–10 minut, aż stanie się gładkie i sprężyste, a potem koniecznie odkłada na co najmniej 30 minut, najlepiej godzinę, w chłodne miejsce, owinięte folią. W tym czasie gluten się rozluźnia i płat przestaje kurczyć się pod wałkiem. Ciasto wałkowane bez odpoczynku odbija się jak guma i po kilku sekundach wraca do poprzedniego kształtu, co zmusza do dokładania mąki i błędne koło się zamyka.

Napowietrzanie, czyli bicie ciasta wałkiem przez dwie, trzy minuty albo wielokrotne rozwałkowywanie i składanie, ma sens i jest to sens strukturalny. Wprowadza w ciasto mikroskopijne pęcherzyki powietrza, które w gorącym tłuszczu rozprężają się i tworzą charakterystyczne bąble na powierzchni faworka. Bąble to nie tylko ozdoba: zwiększają powierzchnię odparowywania i skracają czas potrzebny na wysuszenie chrustu. Faworek napowietrzony smaży się krócej, więc chłonie mniej.

Ostatnia rzecz przy wałkowaniu: mąka do podsypywania. Każda dodatkowa łyżka mąki wsypana na stolnicę wchodzi w ciasto i zmienia proporcje. Do tego luźna mąka spada do tłuszczu i przypala się. Lepiej podsypywać oszczędnie, a resztki strzepnąć pędzelkiem przed wrzuceniem do garnka.

Ile smażyć faworki i jak je przewracać?

Czas smażenia przy cieście o grubości 1–1,5 mm i tłuszczu 175–180°C to około 30–45 sekund na pierwszej stronie i 20–30 sekund na drugiej. To bardzo krótko i właśnie dlatego faworki wymagają stania przy garnku, a nie odchodzenia do innych zajęć.

Sygnał do przewrócenia jest wizualny. Kiedy zanurzona strona zmienia kolor na jasnozłoty i faworek zaczyna sam podnosić się ku powierzchni, można go obrócić. Robi się to widelcem albo szczypcami, jednym ruchem. Przy przewracaniu pojawia się typowy błąd: nakłuwanie ciasta widelcem. Każde przebicie tworzy kanał, którym olej wchodzi bezpośrednio do środka. Lepiej podważyć chrust od spodu i przewrócić, niż wbić w niego zęby.

Wyjmuje się faworki, gdy są równomiernie złociste, a bąble na powierzchni nabrały koloru. Ważne, żeby nie czekać na kolor ciemnobrązowy. Chrusty dochodzą jeszcze przez chwilę po wyjęciu z tłuszczu, bo zgromadzone ciepło pracuje dalej, a cukier puder posypany na zbyt ciemny faworek nie zamaskuje przypalonego smaku.

Po wyjęciu faworki kładzie się na kratce, a nie bezpośrednio na papierowym ręczniku. Na płaskim ręczniku spód leży w resztkach tłuszczu i para skrapla się pod chrustem, co rozmiękcza powierzchnię. Kratka z podłożonym pod spodem papierem pozwala tłuszczowi ściekać, a wilgoci uciekać. Różnica w chrupkości po dwudziestu minutach jest wyraźna.

Cukier puder posypuje się dopiero po całkowitym wystudzeniu. Na ciepłym chruście cukier wchłania wilgoć, rozpuszcza się i tworzy lepką warstwę, która przyspiesza mięknięcie. To jeden z powodów, dla których faworki posypane od razu po usmażeniu są następnego dnia miękkie, a te posypane po wystudzeniu wciąż chrupią.

Alkohol, ocet i śmietana: co naprawdę zmienia w cieście?

Wokół składników ciasta na faworki narosło sporo powtarzanych automatycznie zaleceń, więc warto je rozdzielić na te, które mają mechanizm, i te, które są raczej tradycją.

Alkohol w cieście, spirytus, wódka albo rum, działa i ma to dwa niezależne wyjaśnienia. Etanol wrze w 78°C, więc odparowuje z powierzchni ciasta wcześniej i gwałtowniej niż woda, przyspieszając wysuszanie zewnętrznej warstwy. Do tego alkohol utrudnia tworzenie się sieci glutenowej, co daje kruchość zamiast gumowatości. Ilość ma znaczenie: łyżka na 250 g mąki to sensowne minimum, poniżej efekt jest kosmetyczny. Powyżej trzech łyżek ciasto staje się trudne do wyrobienia.

Ocet dodany do ciasta zamiast alkoholu też ma sens, choć innego rodzaju. Kwas osłabia gluten, przez co ciasto łatwiej się wałkuje i mniej kurczy. Nie odparowuje jednak tak gwałtownie jak etanol, więc nie przyspiesza wysuszania. Traktowanie octu jako pełnoprawnego zamiennika spirytusu to uproszczenie: pomaga w wałkowaniu, mniej w chrupkości.

Śmietana zamiast mleka to nie jest kaprys tradycji. Tłuszcz ze śmietany pokrywa cząstki mąki i fizycznie utrudnia im łączenie się w gluten, co znów prowadzi do kruchości. Dlatego faworki na samym mleku wychodzą twardsze. Im tłustsza śmietana, tym bardziej kruche ciasto, ale i tym trudniejsze do rozwałkowania na jednym milimetrze.

Same żółtka zamiast całych jaj to kolejna decyzja o konsekwencjach. Białko to głównie woda i białka, które ścinają się i usztywniają strukturę. Żółtko wnosi tłuszcz i lecytynę, czyli emulgator. Ciasto na samych żółtkach jest krótsze, bardziej kruche i ma cieplejszy kolor. Wersja z całymi jajami jest wygodniejsza i tańsza, ale zauważalnie twardsza po wystudzeniu.

Rodzaj mąki też coś zmienia. Mąka tortowa typu 450 ma niższą zawartość białka, więc daje słabszy gluten i bardziej kruche ciasto. Uniwersalna 500 sprawdza się dobrze i jest bardziej wyrozumiała przy wyrabianiu. Mąki o wysokiej zawartości białka, jak chlebowa 750, do faworków po prostu nie pasują.

Składnik Mechanizm działania Realny efekt Kiedy pominąć
Spirytus / wódka (1 łyżka) Wrze w 78°C, hamuje gluten Szybsze wysuszenie, wyraźnie kruchsza struktura Gdy faworki jedzą dzieci i zależy na zerowym alkoholu
Ocet (1 łyżeczka) Kwas osłabia sieć glutenową Łatwiejsze wałkowanie, ciasto mniej się kurczy Gdy używasz alkoholu, nie potrzeba obu
Śmietana 18–30% Tłuszcz blokuje wiązanie glutenu Krótsze, kruche ciasto Nie warto zastępować mlekiem, efekt spada wyraźnie
Same żółtka Lecytyna i tłuszcz zamiast wody z białka Delikatniejsza struktura, cieplejszy kolor Przy dużej partii, gdy szkoda białek
Napowietrzanie wałkiem Wprowadzenie mikropęcherzyków Bąble na powierzchni, krótszy czas smażenia Gdy ciasto już jest wyraźnie sprężyste i cienkie

Jak przechowywać faworki, żeby nie zmiękły?

Faworki tracą chrupkość, bo wchłaniają wilgoć z powietrza. To proces, którego nie da się zatrzymać, ale da się go mocno spowolnić, a większość domowych metod przechowywania robi dokładnie odwrotnie.

Kluczowa zasada: faworki muszą być całkowicie zimne przed schowaniem. Ciepłe chrusty zamknięte w pojemniku wytwarzają parę, która skrapla się na wieczku i wraca na ciasto. Rezultatem są miękkie, wilgotne faworki już po godzinie. Studzenie na kratce zajmuje 30–40 minut i to jest czas, którego nie warto skracać.

Pojemnik powinien być szczelny, ale nie hermetyczny. Metalowa puszka po ciastkach albo szklany słój z luźno położoną pokrywką sprawdzają się lepiej niż plastikowy pojemnik z gumową uszczelką, w którym resztkowa wilgoć nie ma dokąd uciec. Woreczek foliowy to najgorszy wybór, bo chrusty się w nim łamią i jednocześnie miękną.

Przechowywanie w lodówce jest błędem. Lodówka to środowisko o wysokiej wilgotności względnej i faworki miękną tam szybciej niż w kuchennej szafce. Miejsce suche, chłodne i ciemne wystarczy. W takich warunkach chrusty trzymają sensowną chrupkość przez 4–5 dni, choć najlepsze są pierwszego i drugiego dnia.

Jeśli mimo wszystko zmiękły, da się je uratować. Piekarnik nagrzany do 140–150°C i 5–7 minut na kratce odparowuje wchłoniętą wilgoć i przywraca chrupkość. Po wystudzeniu trzeba je posypać cukrem na nowo, bo poprzedni częściowo się rozpuści. Ta sztuczka działa jednak raz, drugie odgrzewanie daje już ciasto twarde i wysuszone.

Zamrażanie faworków ma ograniczony sens. Struktura po rozmrożeniu jest wyraźnie gorsza, bo kryształy lodu uszkadzają delikatne ścianki bąbli. Znacznie lepiej zamrozić surowe ciasto w kulce owiniętej folią, na maksymalnie miesiąc, i rozwałkować je po powolnym rozmrożeniu w lodówce.

Podsumowanie

Cały temat faworków sprowadza się do wyścigu między odparowywaniem wody a przyjmowaniem tłuszczu, i wszystko, co robisz z ciastem i garnkiem, przesuwa ten wyścig w jedną albo drugą stronę. Cienkie wałkowanie skraca dystans do przebiegnięcia. Temperatura 175–180°C sprawia, że parowanie jest szybkie. Małe partie i garnek z dużą ilością tłuszczu chronią przed spadkiem temperatury, który psuje wszystko po drodze. Alkohol w cieście i napowietrzanie to poprawki wspierające, nie fundamenty.

Jeśli miałbym wskazać jeden nawyk, który zmienia najwięcej, byłoby to smażenie po trzy sztuki z przerwą na odbicie temperatury zamiast wrzucania sześciu naraz. Ta jedna zmiana likwiduje sytuację, w której pierwsza partia jest wzorowa, a piąta nadaje się tylko do wyrzucenia.

Warto na koniec powiedzieć rzecz, która nie jest popularna: faworki nie są i nie będą lekkim wypiekiem. Nawet perfekcyjnie usmażony chrust to ciasto smażone w głębokim tłuszczu, obsypane cukrem pudrem. Dobra technika sprawia, że wchłonie 3–4 gramy oleju zamiast 8–10, i to jest realna różnica, ale nie zmienia charakteru dania. Osobom, którym zależy przede wszystkim na ograniczeniu tłuszczu, uczciwiej doradzić po prostu mniejszą porcję niż obiecywać, że sam trik z octem zrobi z faworków przekąskę dietetyczną.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na kwestie, które wracają najczęściej przy smażeniu chrustu. Wszystkie dotyczą sytuacji, które da się rozwiązać przy garnku, bez zmiany przepisu.

Czy faworki można usmażyć we frytkownicy beztłuszczowej?

Można je w niej upiec, ale nie usmażyć, i różnica jest odczuwalna. Gorące powietrze wysusza ciasto zamiast je smażyć, więc chrusty wychodzą bardziej suche niż kruche, bez charakterystycznych bąbli i z bledszym kolorem. Ustawienie 180°C i 6–8 minut z jednym obróceniem daje najlepszy możliwy wynik tą metodą, ale trzeba przyjąć, że będzie to inne ciastko.

Dlaczego faworki nie mają bąbelków na powierzchni?

Najczęściej dlatego, że ciasto nie zostało napowietrzone albo zostało zbyt grubo rozwałkowane. Bąble powstają z powietrza uwięzionego w cieście, które rozpręża się w gorącym tłuszczu. Bicie ciasta wałkiem przez 2–3 minuty i kilkukrotne składanie i rozwałkowywanie płata rozwiązują ten problem.

Ile kalorii ma jeden faworek?

Typowy chrust o długości 10 cm to około 60–90 kcal, przy czym rozrzut bierze się niemal wyłącznie z ilości wchłoniętego tłuszczu. Ten sam faworek usmażony w 155°C potrafi mieć o połowę więcej kalorii niż usmażony w 178°C, bo różnica w nasiąknięciu sięga kilku gramów oleju na sztukę.

Czy tłuszcz po smażeniu faworków nadaje się do ponownego użycia?

Po jednorazowym smażeniu tak, pod warunkiem że nie dymił i nie ma gorzkiego zapachu. Trzeba go przecedzić przez gęste sitko wyłożone gazą, żeby usunąć okruchy ciasta, i przechowywać w ciemnej butelce w chłodzie. Do drugiego użycia nadaje się do smażenia potraw wytrawnych, bo przejmuje słodkawy aromat. Po dwóch cyklach lepiej go wymienić.

Jak długo trzeba chłodzić ciasto na faworki przed wałkowaniem?

Minimum 30 minut, ale godzina daje wyraźnie lepszy efekt. W tym czasie gluten się rozluźnia i płat przestaje kurczyć się pod wałkiem, co pozwala rozwałkować go naprawdę cienko bez dokładania mąki. Ciasto może leżeć w lodówce nawet do 24 godzin, trzeba tylko wyjąć je 15 minut wcześniej, żeby nie było lodowate.

Czy do faworków trzeba używać mąki tortowej?

Nie trzeba, choć mąka typu 450 daje odrobinę bardziej kruche ciasto ze względu na niższą zawartość białka. Zwykła mąka pszenna typ 500 sprawdza się bardzo dobrze i jest bardziej wyrozumiała przy wyrabianiu. Mąk o wysokiej zawartości białka, jak chlebowa typ 750, warto unikać, bo dają twarde chrusty.

Dlaczego faworki są twarde zamiast kruche?

Zwykle winne jest zbyt intensywnie rozwinięte ciasto glutenowe: za długie wyrabianie po dodaniu całej mąki, brak odpoczynku albo pominięcie tłuszczu w postaci śmietany i żółtek. Drugą częstą przyczyną jest zbyt grube wałkowanie. Twardość i tłustość mają różne źródła, więc warto ustalić, z którym problemem masz do czynienia, zanim zaczniesz poprawiać przepis.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach