Filament do drukarki 3D – co to jest?

Artykuły

Filament wygląda niepozornie: kilogram plastikowej żyłki nawiniętej na szpulę, kosztujący mniej niż kolacja na mieście. To jednak materiał, który w druku 3D decyduje o wszystkim. Ten sam model wydrukowany z dwóch różnych tworzyw może być zabawką, która pęknie przy pierwszym upadku, albo elementem konstrukcyjnym pracującym latami w samochodzie. Wybór materiału rozstrzyga też, czy drukarka w ogóle sobie poradzi, bo część filamentów wymaga zamkniętej komory, wzmocnionej dyszy albo stołu grzejącego powyżej stu stopni. Do tego dochodzi rzecz, którą początkujący odkrywają dopiero po kilku nieudanych wydrukach: wilgoć, która potrafi zamienić dobry materiał w bezużyteczną, trzaskającą żyłkę.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Czym właściwie jest filament?

Filament to termoplastyczne tworzywo w formie ciągłej żyłki o stałej średnicy, nawinięte na szpulę. Stanowi materiał wejściowy dla drukarek pracujących w technologii warstwowego osadzania stopionego tworzywa, czyli tych najpopularniejszych, domowych i biurowych.

Zasada działania jest prosta. Ekstruder, czyli mechanizm z napędzanymi kołami zębatymi, wciąga żyłkę i podaje ją do rozgrzanej dyszy. Tam materiał topi się i wychodzi przez otwór o średnicy zwykle 0,4 milimetra, układany warstwa po warstwie na stole roboczym. Po ostygnięciu warstwy zrastają się w jedną bryłę. Wytrzymałość takiego wydruku jest zawsze niższa wzdłuż osi pionowej niż w płaszczyźnie warstw, bo połączenie między warstwami jest słabszym punktem niż sam materiał. To ma praktyczne konsekwencje przy projektowaniu: element obciążony na rozciąganie warto ustawić tak, żeby siła działała wzdłuż warstw, a nie prostopadle do nich.

Filamenty produkuje się przez wytłaczanie granulatu tworzywa i chłodzenie go w kontrolowanych warunkach, przy jednoczesnym pomiarze średnicy. Ta ostatnia rzecz decyduje o jakości bardziej niż cokolwiek innego, o czym za chwilę.

Warto od razu odróżnić filament od żywicy. Drukarki żywiczne, pracujące w technologii utwardzania światłem, używają ciekłego materiału i to zupełnie inna kategoria sprzętu, o innych zaletach, innych kosztach i innych wymaganiach dotyczących bezpieczeństwa pracy.

Średnica, tolerancja i waga szpuli, czyli co czytać z etykiety

Trzy parametry decydują o tym, czy filament w ogóle zadziała i czy zadziała powtarzalnie.

Średnica występuje w dwóch standardach: 1,75 milimetra oraz 2,85 milimetra. Pierwszy zdominował rynek domowy i dotyczy zdecydowanej większości drukarek. Drugi utrzymuje się w części konstrukcji profesjonalnych. To nie jest kwestia preferencji, tylko fizycznego dopasowania: żyłka 2,85 nie wejdzie do prowadnicy przystosowanej do 1,75. Sprawdź, czego wymaga Twoja drukarka, zanim cokolwiek zamówisz.

Tolerancja średnicy jest parametrem, o którym mówi się zdecydowanie za rzadko, a rozstrzyga o jakości wydruku. Drukarka nie mierzy, ile materiału faktycznie podaje. Wylicza objętość na podstawie zadeklarowanej średnicy i długości wciągniętej żyłki. Jeśli filament w jednym miejscu ma 1,73 milimetra, a w innym 1,80, przepływ zmienia się o kilka procent, a na wydruku pojawiają się nierówne ściany, prześwity w warstwach albo nadmiar materiału tworzący grudki. Dobre filamenty deklarują tolerancję na poziomie plus minus 0,02 milimetra. Wartości powyżej 0,05 milimetra zaczynają być widoczne w wydrukach. Producenci, którzy tolerancji nie podają w ogóle, zwykle mają powód.

Waga to trzecia rzecz i bywa źródłem nieporozumień. Standardowa szpula zawiera kilogram materiału, ale sama szpula waży zwykle 150 do 250 gramów. Sprawdzaj, czy deklarowana masa dotyczy netto, czyli samego filamentu, czy brutto z opakowaniem. Przy tanich ofertach różnica bywa właśnie tam ukryta. Dostępne są też szpule 250, 500 i 750 gramów, sensowne przy testowaniu nowego materiału albo koloru.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół: sposób nawinięcia. Filament nawinięty niedbale, z zachodzącymi na siebie zwojami, potrafi się zapętlić i zablokować podawanie w połowie kilkunastogodzinnego wydruku. To wada, która nie wynika z ceny wprost, ale bardzo dobrze koreluje z kontrolą jakości u producenta.

PLA, czyli materiał domyślny i jego prawdziwe ograniczenia

PLA, polilaktyd, to tworzywo otrzymywane z surowców odnawialnych, najczęściej ze skrobi kukurydzianej. Jest materiałem, od którego zaczyna praktycznie każdy i słusznie.

Drukuje się go w temperaturze dyszy około 190 do 220 stopni, na stole rozgrzanym do 50 do 60 stopni albo nawet na zimnym. Ma bardzo niski skurcz, więc nie podwija się na rogach i nie odkleja od stołu. Nie wymaga zamkniętej komory. Wybacza błędy kalibracji. Daje najładniejsze detale ze wszystkich popularnych materiałów, bo szybko krzepnie i dobrze trzyma kształt na zwisach.

Teraz ograniczenia, bo one w praktyce decydują częściej niż zalety.

Odporność termiczna PLA jest niska. Element zaczyna mięknąć i odkształcać się już przy około 55 do 60 stopniach. To oznacza konkretne rzeczy: wydruk zostawiony latem w zaparkowanym samochodzie zwinie się w kilkanaście minut, uchwyt na parapecie w pełnym słońcu straci kształt, a obudowa czegokolwiek, co się nagrzewa, odkształci się przy pierwszym dłuższym użyciu. To najczęstsza przyczyna rozczarowania początkujących.

PLA jest też kruche. Nie odkształca się przed pęknięciem, tylko łamie nagle. Zawias, klips albo element narażony na uderzenie z PLA prędzej czy później się złamie. Wersje wzmacniane, oznaczane jako PLA+ albo PLA Pro, poprawiają udarność i spójność warstw, ale nie zmieniają odporności termicznej.

Warto też rozprawić się z jednym uproszczeniem, powtarzanym w opisach handlowych. PLA jest kompostowalny przemysłowo, co oznacza rozkład w kompostowni pracującej w temperaturze powyżej 55 stopni przy kontrolowanej wilgotności i obecności odpowiednich mikroorganizmów. W przydomowym kompostowniku, w zwykłym koszu na odpady albo w środowisku naturalnym wydruk z PLA przetrwa lata. Określenie „biodegradowalny” jest formalnie poprawne, ale w praktyce codziennej wprowadza w błąd.

PETG, czyli materiał na rzeczy, które mają wytrzymać

PETG to poli(tereftalan etylenu) modyfikowany glikolem, czyli chemiczny kuzyn tworzywa, z którego robi się butelki na napoje. W druku 3D pełni rolę materiału pośredniego i dla wielu osób jest lepszym domyślnym wyborem niż PLA.

Drukuje się go przy 230 do 250 stopniach na dyszy i 70 do 85 stopniach na stole. Ma umiarkowany skurcz, nie wymaga komory, choć nie lubi przeciągów. Odporność termiczna sięga około 70 do 80 stopni, co wystarcza do większości zastosowań domowych.

Kluczowa różnica dotyczy sposobu pękania. PETG nie łamie się nagle, tylko odkształca się plastycznie przed zniszczeniem, często sygnalizując przeciążenie zbieleniem materiału w miejscu naprężenia. Element z PETG rzucony na podłogę zwykle przetrwa, element z PLA często nie.

Wady też są konkretne. PETG bardzo chętnie nitkuje, czyli zostawia cienkie włókna między elementami modelu, co wymaga dokładnego dobrania parametrów wycofywania materiału. Gorzej odwzorowuje drobne detale niż PLA. Bywa też kłopotliwy w przeciwną stronę: przykleja się do stołu tak mocno, że przy szklanych powierzchniach potrafi wyrwać z nich fragment przy zdejmowaniu wydruku. Przy stole szklanym warto stosować cienką warstwę separującą, choćby klej w sztyfcie.

Ciekawa własność praktyczna: PETG i PLA nie łączą się ze sobą trwale. To pozwala używać jednego jako materiału podporowego dla drugiego w drukarkach dwumateriałowych, bez sięgania po drogie filamenty rozpuszczalne.

ABS i ASA, czyli materiały wymagające zamkniętej komory

Te dwa tworzywa wchodzą tam, gdzie potrzebna jest odporność termiczna i możliwość obróbki mechanicznej wydruku.

ABS wytrzymuje temperatury rzędu 90 do 100 stopni, dobrze się wierci, szlifuje i skleja. Można go wygładzać oparami acetonu, uzyskując powierzchnię przypominającą wtrysk. Drukuje się przy 240 do 260 stopniach, na stole rozgrzanym do 90 do 110 stopni.

Problemem jest skurcz. Przy stygnięciu ABS kurczy się na tyle mocno, że duże elementy odklejają się od stołu i pękają wzdłuż warstw. Rozwiązaniem jest zamknięta komora utrzymująca stabilną, podwyższoną temperaturę otoczenia. Bez niej druk z ABS-u ogranicza się w praktyce do małych elementów.

Druga sprawa to opary. ABS podczas topienia uwalnia styren o wyraźnym, nieprzyjemnym zapachu. Drukowanie nim w niewentylowanym pomieszczeniu mieszkalnym nie jest dobrym pomysłem. Warto zapewnić wentylację albo filtr z węglem aktywnym.

ASA jest bliskim krewnym ABS-u o niemal identycznych parametrach druku i podobnych wymaganiach, ale z jedną kluczową przewagą: odpornością na promieniowanie ultrafioletowe. ABS wystawiony na słońce żółknie i kruszeje w ciągu kilku miesięcy. ASA zachowuje kolor i właściwości mechaniczne latami. To materiał pierwszego wyboru na wszystko, co ma pracować na zewnątrz: uchwyty, obudowy, elementy na balkon czy do ogrodu.

TPU i filamenty elastyczne

TPU, czyli termoplastyczny poliuretan, to materiał gumopodobny, z którego drukuje się uszczelki, etui, amortyzatory, opony do modeli i wszystko, co ma się uginać.

Kluczowym parametrem jest twardość podawana w skali Shore’a. Wartości rzędu 95A oznaczają materiał stosunkowo twardy, przypominający twardą gumę, i stosunkowo łatwy w druku. Wartości 85A i niższe to materiały bardzo miękkie, które w wielu drukarkach po prostu nie przejdą przez mechanizm podawania.

Powód jest mechaniczny. Miękka żyłka pod naciskiem kół podających zwija się i wypycha na boki, zamiast być pchana do przodu. Drukarki z ekstruderem bezpośrednim, w którym mechanizm podający siedzi tuż nad dyszą, radzą sobie z tym znacznie lepiej niż konstrukcje z ekstruderem zdalnym, gdzie materiał pokonuje kilkadziesiąt centymetrów w rurce.

Drukuje się TPU wolno, zwykle 20 do 40 milimetrów na sekundę, przy 210 do 230 stopniach. Wycofywanie materiału trzeba zredukować niemal do zera, bo elastyczna żyłka zachowuje się w kanale jak sprężyna i nie reaguje na ruch podajnika natychmiast.

TPU jest też mocno higroskopijny, o czym za chwilę.

Materiały techniczne i kompozyty

Kolejny poziom, sensowny dopiero wtedy, gdy sprzęt na to pozwala i gdy zastosowanie tego wymaga.

Nylon, czyli poliamid, ma świetną wytrzymałość, odporność na ścieranie i naturalny poślizg, przez co nadaje się na koła zębate i elementy ruchome. Drukuje się przy 250 do 280 stopniach. Jego największym problemem jest ekstremalna higroskopijność: potrafi wchłonąć wilgoć w stopniu uniemożliwiającym druk w ciągu kilku godzin od otwarcia opakowania.

Poliwęglan jest jednym z najwytrzymalszych materiałów dostępnych w druku domowym, z odpornością termiczną powyżej 110 stopni. Wymaga dyszy 260 do 310 stopni, stołu powyżej 100 stopni i zamkniętej komory. To materiał dla sprzętu przystosowanego, nie dla przeciętnej drukarki startowej.

Kompozyty to filamenty bazowe z domieszką włókna węglowego, włókna szklanego, drewna albo proszku metalicznego. Włókna węglowe i szklane wyraźnie podnoszą sztywność i zmniejszają skurcz, przez co kompozytowy PETG czy nylon zachowuje się w druku spokojniej niż wersja czysta. Domieszki drewna i metalu służą głównie estetyce.

Tu pojawia się rzecz o realnych konsekwencjach finansowych, o której warto wiedzieć zawczasu: wszystkie te domieszki są ścierne. Standardowa dysza mosiężna przy druku kompozytem zużywa się w kilkanaście do kilkudziesięciu godzin pracy, a objawem jest stopniowe powiększanie się otworu i pogarszanie jakości wydruków bez wyraźnej przyczyny. Do materiałów z domieszkami potrzebna jest dysza ze stali hartowanej albo z wkładką rubinową. Kosztuje kilkadziesiąt do stu kilkudziesięciu złotych i jest wydatkiem obowiązkowym, nie opcjonalnym.

Materiał Dysza Stół Komora Odporność termiczna Trudność Typowe zastosowanie
PLA 190–220°C 50–60°C Nie ok. 55–60°C Bardzo niska Figurki, prototypy, dekoracje
PLA+ 200–225°C 55–60°C Nie ok. 60°C Bardzo niska To co PLA, z lepszą udarnością
PETG 230–250°C 70–85°C Nie ok. 70–80°C Niska Obudowy, uchwyty, elementy użytkowe
ABS 240–260°C 90–110°C Tak ok. 90–100°C Wysoka Części do obróbki, elementy mechaniczne
ASA 240–260°C 90–110°C Tak ok. 90–100°C Wysoka Wszystko na zewnątrz, odporność na UV
TPU 95A 210–230°C 40–60°C Nie ok. 70°C Średnia Uszczelki, etui, elementy elastyczne
Nylon (PA) 250–280°C 80–100°C Zalecana ok. 100°C+ Wysoka Koła zębate, elementy ruchome
Poliwęglan 260–310°C 100–120°C Tak ponad 110°C Bardzo wysoka Elementy konstrukcyjne, wysokie obciążenia

Dlaczego wilgoć psuje wydruki i jak suszyć filament?

To temat, który odróżnia osoby drukujące od czasu do czasu od tych, które robią to regularnie. Praktycznie wszystkie filamenty są higroskopijne, czyli pochłaniają wilgoć z powietrza.

Mechanizm psucia jest fizyczny i dość brutalny. Woda wchłonięta w tworzywo w dyszy rozgrzanej do 250 stopni odparowuje gwałtownie, wewnątrz stopionego materiału. Powstają pęcherzyki pary, które rozrywają strumień wychodzący z dyszy. Objawy są charakterystyczne: słyszalne trzaskanie i strzelanie podczas druku, nitkowanie, chropowata powierzchnia, dziury w warstwach, drastycznie gorsze zespolenie warstw i wydruk, który kruszy się w rękach. Filament może też pękać w podajniku, bo zawilgocone tworzywo traci elastyczność.

Podatność jest bardzo różna. PLA znosi wilgoć stosunkowo dobrze i zmienia właściwości umiarkowanie. PETG i TPU są wyraźnie bardziej wrażliwe. Nylon i materiały rozpuszczalne to skrajność: potrafią stać się nieużywalne w ciągu kilkunastu godzin ekspozycji na normalne powietrze w mieszkaniu.

Warto znać jedną liczbę, bo dobrze obrazuje skalę zjawiska. W typowym pomieszczeniu o wilgotności względnej około 55 procent świeżo wysuszony filament zaczyna wykazywać pogorszenie jakości druku już po 2 do 12 godzin, w zależności od materiału. To oznacza, że szpula zostawiona w drukarce na weekend nie jest już tą samą szpulą, którą wkładałeś w piątek.

Suszenie polega na kontrolowanym podgrzaniu poniżej temperatury mięknięcia materiału, żeby woda odparowała bez deformacji żyłki i szpuli. Można to zrobić w dedykowanej suszarce, w suszarce do żywności albo w piekarniku z termoobiegiem, przy czym piekarnik wymaga ostrożności, bo termostaty w piekarnikach domowych bywają niedokładne o kilkanaście stopni, co przy PLA kończy się zlepioną szpulą.

Materiał Temperatura suszenia Czas Wrażliwość na wilgoć
PLA 40–45°C 4–6 godzin Umiarkowana
PETG 60–70°C 6–8 godzin Wysoka
ABS, ASA ok. 80°C 6–8 godzin Umiarkowana
TPU 50–60°C 6–8 godzin Wysoka
Nylon (PA) 80–90°C 8–12 godzin Bardzo wysoka
Materiały rozpuszczalne ok. 45–50°C 6–10 godzin Skrajna

Część drukarek ma wbudowaną funkcję suszenia wykorzystującą stół grzejny z opuszczoną platformą i zamkniętą komorą. To wygodne rozwiązanie, choć wolniejsze od dedykowanej suszarki z wymuszonym obiegiem powietrza.

Jak przechowywać filament?

Suszenie ma sens tylko wtedy, gdy po nim materiał nie wróci do poprzedniego stanu w ciągu doby.

Docelowy poziom to wilgotność względna poniżej 20 procent w pojemniku, w którym trzymasz szpule. Realizuje się to szczelnym pudełkiem albo workiem strunowym z pochłaniaczem wilgoci. Pochłaniacz na bazie żelu krzemionkowego z indykatorem zmieniającym kolor jest wygodny, bo widać, kiedy się nasycił, a po wysuszeniu w piekarniku nadaje się do ponownego użycia.

Higrometr za kilkanaście złotych włożony do pojemnika daje realną informację zamiast domysłów i jest jednym z najlepiej wydanych drobnych zakupów w tym hobby.

Filamentów, których nie używasz, nie zostawiaj w drukarce. Szpula w otwartym uchwycie chłonie wilgoć przez cały czas. Po zakończeniu druku warto ją wyjąć i schować, co zajmuje kilkanaście sekund.

Do materiałów wyjątkowo higroskopijnych, takich jak nylon, praktycznym rozwiązaniem jest drukowanie bezpośrednio z suszarki. Część suszarek ma otwór na przelot żyłki, dzięki czemu materiał pozostaje w kontrolowanych warunkach przez cały czas pracy.

Nie przechowuj filamentu w piwnicy, w garażu ani na nieogrzewanym poddaszu. Wahania temperatury powodują kondensację wewnątrz opakowania i przyspieszają cały proces.

Ile kosztuje filament i za co się realnie płaci?

Ceny na polskim rynku, stan na sierpień 2026, układają się mniej więcej tak: PLA w podstawowej wersji zaczyna się od około 55 do 60 złotych za kilogram i sięga 110 złotych przy renomowanych markach oraz odmianach specjalnych. PETG mieści się zwykle w przedziale 65 do 120 złotych. ABS i ASA kosztują podobnie, choć ASA bywa nieco droższa. TPU zaczyna się od około 100 złotych i przy miękkich odmianach dochodzi do 200. Nylon i poliwęglan to zwykle 150 do 350 złotych za kilogram. Materiały rozpuszczalne, używane jako podpory, bywają najdroższe, przekraczając 300 złotych.

Za co płaci się przy droższych filamentach? Przede wszystkim za powtarzalność. Kontrola średnicy na całej długości, jednorodność barwnika, staranne nawinięcie i suche pakowanie z pochłaniaczem. To brzmi jak drobiazgi, dopóki dwunastogodzinny wydruk nie zostanie zniszczony przez zapętloną żyłkę albo przez lokalny skok średnicy w połowie modelu.

Płaci się też za dokumentację. Rzetelni producenci podają arkusz danych technicznych z wynikami badań mechanicznych, nie tylko marketingowe hasła. Przy elementach użytkowych to ma znaczenie.

Kiedy tani filament wystarczy? Przy figurkach, prototypach wizualnych, elementach dekoracyjnych i wszystkim, gdzie nie chodzi o precyzję wymiarową ani o wytrzymałość. Różnica bywa wtedy niedostrzegalna, a oszczędność realna.

Kiedy taniej nie warto? Przy długich wydrukach, przy elementach o zadanych wymiarach współpracujących z innymi częściami oraz przy materiałach technicznych, gdzie wąskie okno parametrów druku nie wybacza wahań jakości.

Bezpieczeństwo pracy z filamentem

Kilka rzeczy warto wiedzieć, zanim postawi się drukarkę w salonie.

Każde tworzywo podgrzane do temperatury topnienia uwalnia lotne związki organiczne i drobne cząstki. Skala jest bardzo różna: PLA emituje ich stosunkowo niewiele i praktycznie bez zapachu, ABS wyraźnie więcej i z charakterystyczną wonią styrenu. To nie znaczy, że PLA jest całkowicie obojętne, tylko że różnica ma znaczenie praktyczne. Drukarkę warto ustawić w pomieszczeniu wentylowanym, a przy ABS-ie, ASA i poliwęglanie zapewnić realny odciąg albo obudowę z filtrem.

Kwestia kontaktu z żywnością jest bardziej złożona, niż sugerują opisy sklepowe. Nawet jeśli sam granulat ma atest do kontaktu z żywnością, wydruk go nie ma. Powodem są mikroszczeliny między warstwami, stanowiące doskonałe środowisko dla bakterii i niemożliwe do umycia. Do tego dochodzi materiał dyszy: standardowe dysze mosiężne zawierają śladowe ilości ołowiu. Wydruk przeznaczony do kontaktu z żywnością wymagałby dyszy ze stali nierdzewnej, materiału z odpowiednim atestem i powłoki zamykającej porowatość, na przykład żywicy epoksydowej z atestem. Do formy na ciastka użytej raz to nadmiar ostrożności, do kubka używanego codziennie już nie.

Palność też różni się między materiałami. ABS pali się energicznie, wydzielając gęsty, toksyczny dym. Istnieją odmiany samogasnące, oznaczane symbolem klasy palności, przeznaczone głównie na obudowy elektroniki. Jeśli drukujesz obudowę zasilacza albo cokolwiek, co może się zapalić, warto po nie sięgnąć.

I rzecz prozaiczna: drukarka pracująca kilkanaście godzin bez nadzoru to element grzewczy pozostawiony bez opieki. Czujnik dymu w tym samym pomieszczeniu kosztuje kilkadziesiąt złotych.

Podsumowanie

Wybór filamentu sprowadza się do jednego pytania: gdzie i w jakich warunkach ma pracować gotowy element. Jeśli ma stać na półce, PLA wystarczy i będzie najprostszy w druku. Jeśli ma coś trzymać, przenosić obciążenie albo znieść upadek, PETG jest sensowniejszym punktem wyjścia. Jeśli ma leżeć na słońcu albo w samochodzie, PLA odpada całkowicie, a właściwym kierunkiem jest ASA. Jeśli ma się uginać, TPU, z uwagą na to, czy drukarka poradzi sobie z podawaniem.

Druga rzecz, ważniejsza niż wybór między markami: filament trzeba trzymać sucho. Znaczna część problemów przypisywanych drukarce, ustawieniom albo słabemu materiałowi wynika po prostu z wilgoci. Szczelny pojemnik z pochłaniaczem i higrometrem kosztuje mniej niż jedna szpula i eliminuje całą kategorię problemów.

Trzecia rzecz dotyczy kompozytów. Domieszki włókna węglowego czy drewna wyglądają atrakcyjnie i faktycznie dają ciekawe efekty, ale ścierają mosiężną dyszę w kilkanaście godzin. Wzmocniona dysza to warunek wstępny, nie ulepszenie.

I ostatnia uwaga, przydatna przy pierwszych zakupach: nie kupuj od razu dziesięciu kolorów. Kilogram materiału to bardzo dużo wydruków, a filament otwarty i nieużywany przez miesiące trzeba będzie i tak wysuszyć przed użyciem.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania pojawiające się przy wyborze materiału najczęściej. Dotyczą kwestii praktycznych, przydatnych przy pierwszych zakupach i pierwszych wydrukach.

Ile wydruków wychodzi z jednego kilograma filamentu?

Zależy od wielkości modeli i wypełnienia, ale kilogram to zaskakująco dużo. Typowa figurka o wysokości dziesięciu centymetrów z wypełnieniem 15 procent zużywa 30 do 60 gramów, więc z jednej szpuli wyjdzie ich kilkanaście do trzydziestu. Kilogram PLA to około 330 metrów żyłki o średnicy 1,75 milimetra.

Czy filament się przeterminowuje?

Sam polimer nie psuje się jak żywność, ale wchłonięta wilgoć i utlenianie zmieniają jego właściwości. Filament sprzed kilku lat, przechowywany w otwartym opakowaniu, będzie kruchy i będzie trzaskał podczas druku. Po wysuszeniu zwykle wraca do używalności, choć przy PLA po bardzo długim czasie potrafi pozostać łamliwy.

Jak sprawdzić, czy filament jest zawilgocony?

Najprostszy test to nasłuchiwanie podczas druku. Trzaski, syczenie i strzelanie w dyszy to niemal pewny objaw. Drugi sygnał to filament pękający przy zginaniu zamiast się uginać. Trzeci to nagłe pogorszenie jakości powierzchni bez żadnych zmian w ustawieniach.

Czy filamenty różnych marek można stosować zamiennie?

Tak, o ile zgadza się średnica. Filament nie jest przypisany do marki drukarki, choć producenci sprzętu chętnie sugerują inaczej. Warto tylko za każdym razem dostroić temperaturę, bo ta sama nazwa materiału u dwóch producentów może wymagać różnicy rzędu kilkunastu stopni. Wiele drukarek z systemem rozpoznawania szpul obsługuje też materiały bez oznaczeń, po ręcznym ustawieniu profilu.

Czy trzeba kupować specjalną dyszę do filamentów z domieszkami?

Tak, i to nie jest opcja. Włókno węglowe, szklane, drewno i proszki metaliczne ścierają mosiądz bardzo szybko, powiększając otwór dyszy i psując przepływ. Dysza ze stali hartowanej albo z wkładką rubinową to wydatek rzędu kilkudziesięciu złotych, zdecydowanie mniejszy niż koszt zepsutych wydruków.

Czy z wydruków 3D można korzystać w kuchni?

Z ostrożnością i raczej nie do wielokrotnego użytku w kontakcie z wilgotną żywnością. Mikroszczeliny między warstwami są niemożliwe do dokładnego umycia i sprzyjają rozwojowi bakterii. Formy do ciastek używane jednorazowo i szybko myte to sytuacja inna niż kubek czy pojemnik na produkty przechowywane. Standardowa dysza mosiężna dodatkowo zawiera śladowe ilości ołowiu.

Co zrobić z resztkami filamentu i nieudanymi wydrukami?

Do zwykłego kosza trafiać nie powinny, bo to tworzywa sztuczne. PLA nie rozłoży się w kompostowniku przydomowym mimo określenia „biodegradowalny”. Sensowniejsze są punkty zbiórki tworzyw, a przy większych ilościach programy zwrotne prowadzone przez część producentów oraz wytłaczarki przetwarzające odpady z powrotem w żyłkę, choć te ostatnie mają sens dopiero przy dużej skali.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach