Dzbanek Brita czy Dafi?

Artykuły

Wybór między tymi dwiema markami rzadko rozstrzyga się na poziomie samego dzbanka, bo oba są plastikowym albo szklanym naczyniem z lejkiem, w którym siedzi wkład, i różnią się głównie kształtem uchwytu. Rozstrzyga się na poziomie tego, co kupujesz przez kolejne trzy lata, czyli wkładów, oraz tego, czy producent pozostawia ci swobodę ich wyboru. Pod tym względem różnica między Britą a Dafi jest realna i konkretna, tylko nie widać jej na półce sklepowej. Do tego dochodzi kilka rzeczy, które wpływają na codzienne użytkowanie bardziej niż marka: pojemność użytkowa, która jest o połowę mniejsza od tej z pudełka, typ wskaźnika wymiany i to, czy dzbanek mieści się w drzwiach lodówki.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Brita czy Dafi? Odpowiedź zależy od trzech rzeczy

Zacznę od podsumowania, żeby nie kazać czekać na konkret do końca tekstu.

Brita ma sens, jeśli zależy ci na najszerszej ofercie wariantów wkładów, w tym specjalistycznych do wody bardzo twardej, na dostępności w całej Europie oraz na najbardziej rozbudowanym wskaźniku wymiany, który mierzy objętość przefiltrowanej wody, a nie tylko upływ dni. Kupujesz przy tym ekosystem, który w nowszych modelach ogranicza możliwość używania wkładów innych marek.

Dafi ma sens, jeśli chcesz zachować swobodę doboru wkładów, bo dzbanki tej marki nie mają blokad konstrukcyjnych i przyjmą zarówno wkłady własne, jak i Brity, Aquaphora czy zamienników w standardzie Unimax. Wkłady są przy tym tańsze, a oferta szklanych dzbanków dostępna w niższych cenach niż u konkurenta.

Trzecia rzecz, którą warto rozstrzygnąć przed marką, to twardość wody w twoim kranie. Ona decyduje o wariancie wkładu i o częstotliwości wymiany, a przez to o kosztach bardziej niż logo na obudowie.

Poniżej rozwijam każdą z tych kwestii, plus kilka rzeczy, o których warto wiedzieć przed zakupem.

Wkłady kosztują więcej niż dzbanek. Policzmy to

Największy błąd przy tym zakupie to porównywanie cen dzbanków. To pozycja jednorazowa i po roku przestaje mieć znaczenie.

Dzbanek kosztuje zwykle od kilkudziesięciu do dwustu kilkudziesięciu złotych, w zależności od pojemności, materiału i liczby wkładów w zestawie. Wkłady kupujesz co miesiąc przez kolejne lata. Poniższe zestawienie pokazuje, jak wygląda całkowity koszt posiadania w trzyletniej perspektywie przy wymianie co cztery tygodnie.

Pozycja Zestaw Brita Zestaw Dafi
Dzbanek z wkładami w zestawie ok. 100–200 zł ok. 70–150 zł
Cena jednego wkładu przy zakupie w większym opakowaniu kilkanaście do ponad 20 zł kilkanaście zł
Koszt wkładów przez 3 lata (36 sztuk) ok. 550–800 zł ok. 400–550 zł
Koszt całkowity przez 3 lata ok. 650–1000 zł ok. 470–700 zł
Możliwość obniżenia kosztu zamiennikami zależna od PerfectFit pełna

Ceny podano orientacyjnie, stan na sierpień 2026, i różnią się między sklepami nawet dwukrotnie w zależności od wielkości opakowania, więc warto je zweryfikować przed zakupem. Zasada jest jednak stała: wkłady to około osiemdziesiąt procent całkowitego kosztu, a dzbanek dwadzieścia.

Z tego wynika wniosek, który zmienia sposób patrzenia na cały wybór. Różnica dwudziestu złotych w cenie dzbanka jest nieistotna. Różnica pięciu złotych na wkładzie to sto osiemdziesiąt złotych przez trzy lata. Wybierając markę, wybierasz przede wszystkim cennik wkładów i to, czy wolno ci z niego zejść.

Warto też zauważyć, że kupowanie wkładów w opakowaniach zbiorczych, po sześć czy dwanaście sztuk, obniża cenę jednostkową bardziej niż zmiana marki. Wkłady mają długi termin przydatności w zamkniętym opakowaniu, więc zapas na rok nie jest ryzykiem.

PerfectFit i to, czego nie widać na pudełku

To najważniejsza różnica strukturalna między tymi markami i jednocześnie ta, o której nie dowiesz się przy kasie.

W 2020 roku Brita wprowadziła w części dzbanków element konstrukcyjny nazywany PerfectFit: niewielki biały występ na dnie lejka, o spiralnym kształcie. Oryginalny wkład ma odpowiadające mu wycięcie i wchodzi bez oporu. Wkład bez takiego wycięcia opiera się o występ i nie daje się osadzić do końca.

Producent uzasadnia to zapewnieniem prawidłowego, szczelnego osadzenia wkładu, co samo w sobie ma sens techniczny, bo nieszczelność powoduje przeciekanie wody obok złoża. Skutek praktyczny jest jednak taki, że wybór wkładów zawęża się do oryginałów oraz tych zamienników, które mają odpowiednie wycięcie i deklarują zgodność z tym systemem.

Dzbanki Dafi nie mają takiego rozwiązania. Przyjmują wkłady Unimax, wkłady Brita Maxtra i Maxtra PRO, wkłady Aquaphor Maxfor oraz kilkanaście marek zamienników. To realna swoboda, która przekłada się na możliwość reagowania na ceny: gdy któryś producent robi promocję, po prostu z niej korzystasz.

Czy to przesądza wybór? Nie do końca, bo zamienniki zgodne z PerfectFit są dostępne i ich oferta rośnie. Warto jednak wiedzieć, że kupując dzbanek Brity, wchodzisz w bardziej zamknięty ekosystem, a kupując Dafi, w bardziej otwarty. Jeśli planujesz kupować oryginalne wkłady tak czy inaczej, ta różnica cię nie dotknie.

Kupując dzbanek Brity używany albo z drugiej ręki, sprawdź lejek. Ta sama Marella była produkowana w obu wersjach i egzemplarz sprzed 2020 roku zachowuje się jak Dafi pod względem swobody wkładów.

Pojemność całkowita a pojemność użytkowa

To najczęstsze rozczarowanie po zakupie i wynika z tego, że na pudełku podaje się liczbę, która nie opisuje tego, co dostaniesz do szklanki.

Dzbanek filtrujący ma dwie komory. Górna, czyli lejek, mieści wodę nieprzefiltrowaną. Dolna gromadzi przefiltrowaną. Pojemność podawana jako główna, na przykład 2,4 albo 3,5 litra, to pojemność całkowita naczynia. Woda gotowa do picia to zwykle 40–55 procent tej wartości.

Deklarowana pojemność całkowita Realna ilość przefiltrowanej wody Ile to szklanek
1,5 l ok. 0,7 l 3 szklanki
2,4 l ok. 1,2–1,4 l 5–6 szklanek
2,5 l ok. 1,1–1,5 l 5–6 szklanek
3,0 l ok. 1,5 l 6–7 szklanek
3,5 l ok. 1,8–2,0 l 7–8 szklanek

Dla gospodarstwa jednoosobowego wystarczy model 2,4–2,5 litra. Dla dwóch osób pijących wodę, herbatę i gotujących kawę sensowne minimum to 3 litry. Dla rodziny czteroosobowej wersje XL o pojemności 3,5 litra i więcej, przy czym trzeba się liczyć z tym, że pełny dzbanek waży ponad trzy kilogramy i dziecko nie naleje sobie z niego samo.

To ostatnie jest praktyczną uwagą wartą rozważenia. Duży dzbanek oznacza rzadsze napełnianie, ale też ciężar, wysokość, która nie zawsze mieści się pod kranem, i problem z odstawieniem do lodówki. Warto zmierzyć wysokość półki w drzwiach lodówki przed zakupem, bo modele XL często się tam nie mieszczą, a to zmienia sposób korzystania na cały okres użytkowania.

Osobna kwestia: czas filtracji. Litr wody przechodzi przez złoże w mniej więcej trzy do pięciu minut, w zależności od gęstości wkładu i stopnia jego zużycia. Napełnienie dużego dzbanka do pełna wymaga zwykle dwóch albo trzech nalań do lejka z przerwami. Nikt o tym nie uprzedza, a jest to codzienna niedogodność.

Wskaźnik wymiany: kalendarz, elektronika czy pomiar objętości?

Wygląda na drobiazg, a wpływa na to, czy wkład jest wymieniany wtedy, kiedy trzeba, czy według przypadkowego rytmu.

Wskaźnik kalendarzowy to najprostsze rozwiązanie: obrotowa tarcza na pokrywie, na której ustawia się datę wymiany ręcznie. Zero elektroniki, zero baterii, zero awarii. Wada jest oczywista: liczy dni, a nie zużycie, i wymaga pamiętania o przekręceniu.

Wskaźnik elektroniczny odlicza czas od momentu zresetowania, sygnalizując koniec okresu diodami albo symbolami. Działa automatycznie, ale nadal mierzy dni, nie litry. Bateria zwykle jest wlutowana i po kilku latach po prostu się kończy, co bywa końcem życia wskaźnika, choć dzbanek działa dalej.

Wskaźniki mierzące objętość, obecne w części modeli Brity, rejestrują ilość wody, która przeszła przez złoże, i na tej podstawie sygnalizują wymianę. To rozwiązanie najbliższe rzeczywistości, bo wydajność wkładu jest podawana w litrach, nie w tygodniach. Ma znaczenie zwłaszcza tam, gdzie zużycie jest nierówne: przy wyjazdach, przy zmiennej liczbie domowników, przy gotowaniu na wodzie filtrowanej.

Czy to warte dopłaty? Jeśli filtrujesz mniej więcej stałą ilość wody, kalendarz wystarczy i nie ma się co ekscytować. Jeśli twoje zużycie waha się o połowę w zależności od miesiąca, pomiar objętości oszczędzi ci albo wymieniania wkładu, który jeszcze pracuje, albo picia wody przez złoże, które już nie filtruje.

Najprostsza alternatywa dla każdego wskaźnika: naklejka na dzbanku z zapisaną datą albo przypomnienie w telefonie. Działa równie dobrze i nie kosztuje.

Szkło czy tworzywo sztuczne?

Oba producenci mają w ofercie wersje szklane i warto rozważyć ten wybór osobno od marki, bo konsekwencje są realne.

Szkło borokrzemowe, stosowane w tych dzbankach, jest odporne na szok termiczny i nie chłonie zapachów. Nie rysuje się przy myciu, więc nie tworzą się mikrouszkodzenia, w których osiada biofilm. Nie zmienia też smaku wody, co bywa argumentem osób wrażliwych na plastikowy posmak. Wygląda lepiej i to nie jest argument bez znaczenia, jeśli dzbanek stoi na stole.

Wady są dwie i konkretne. Szklany dzbanek waży wyraźnie więcej, co przy pojemności trzech litrów robi różnicę przy nalewaniu jedną ręką. I tłucze się, jeśli spadnie na kafelki, podczas gdy plastikowy najwyżej się odbije. Przy małych dzieciach w domu to argument rozstrzygający.

Tworzywo sztuczne jest lżejsze, tańsze i wybaczające. Współczesne dzbanki wykonywane są z materiałów bez bisfenolu A, co warto sprawdzić w opisie, bo to standard, ale nie zawsze deklarowany wprost. Z czasem plastik rysuje się od gąbki i żółknie, zwłaszcza pod wpływem światła, i po dwóch, trzech latach wygląda już na zużyty.

Kwestia zmywarki: część modeli obu marek jest do niej dopuszczona, ale rzadko w całości. Zwykle wyłączone są pokrywa ze wskaźnikiem elektronicznym i sam lejek, bo wysoka temperatura potrafi go odkształcić, a to prowadzi do nieszczelnego osadzenia wkładu i przeciekania wody obok złoża. Mycie ręczne ciepłą wodą z płynem, raz w tygodniu, jest bezpieczniejsze i szybsze niż spór ze zmywarką.

Czego żaden z tych dzbanków nie zrobi?

Ta część jest ważniejsza niż porównanie marek, bo dotyczy oczekiwań, które bywają rozczarowane.

Dzbanek filtrujący nie usuwa bakterii ani wirusów. Węgiel aktywny i żywica jonowymienna nie są barierą mikrobiologiczną. Zakłada się, że woda wejściowa jest bezpieczna mikrobiologicznie, a filtr poprawia jej smak i skład chemiczny. Co gorsza, wilgotne złoże w temperaturze pokojowej jest środowiskiem sprzyjającym namnażaniu mikroorganizmów, więc dzbanek trzymany na blacie przez tydzień bez wymiany wody bywa gorszy niż kran.

Nie usuwa też skutecznie azotanów, które w niektórych rejonach Polski, zwłaszcza przy studniach przydomowych, są realnym problemem. Do ich redukcji potrzebna jest osobna technologia, na przykład osmoza odwrócona albo dedykowana żywica anionowymienna.

Standardowe wkłady nie są też przeznaczone do redukcji substancji per- i polifluoroalkilowych, określanych skrótem PFAS, o których coraz częściej mówi się w kontekście jakości wody. Niektórzy producenci zamienników deklarują taką funkcję w wybranych modelach, ale nie jest to standard i wymaga sprawdzenia w specyfikacji.

Co dzbanek robi naprawdę: redukuje chlor i produkty jego reakcji, poprawiając smak i zapach; obniża twardość węglanową, czyli ogranicza osadzanie się kamienia w czajniku i ekspresie; zmniejsza zawartość niektórych metali, głównie ołowiu i miedzi, które mogą pochodzić z instalacji w budynku.

I rzecz, którą warto powiedzieć wprost: woda z kranu w polskich miastach podlega regularnym badaniom i w zdecydowanej większości spełnia wymagania dla wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi. Filtrowanie jest kwestią smaku i ochrony sprzętu, a nie bezpieczeństwa. Wyniki badań publikują na swoich stronach miejskie przedsiębiorstwa wodociągowe i warto do nich zajrzeć zamiast opierać się na przypuszczeniach.

Jak twardość wody powinna wpłynąć na wybór?

To zmienna, która ma większy wpływ na koszty i efekt niż marka, a prawie nikt jej nie sprawdza przed zakupem.

Twardość wody oznacza zawartość rozpuszczonych soli wapnia i magnezu. W Polsce różnice między miastami są duże: w części kraju woda jest miękka, w innych, zwłaszcza tam, gdzie ujęcia są głębinowe, twarda lub bardzo twarda. Aktualne dane dla swojego adresu znajdziesz w raportach jakości wody publikowanych przez lokalny zakład wodociągowy.

Znaczenie jest podwójne. Po pierwsze, żywica jonowymienna ma skończoną pojemność, więc w twardej wodzie wyczerpuje się szybciej. Wkład, który przy wodzie miękkiej przefiltruje dwieście litrów, przy bardzo twardej może stracić skuteczność po stu. Deklarowane wydajności podawane są zwykle dla warunków przeciętnych.

Po drugie, przy twardej wodzie warto sięgnąć po warianty wkładów przeznaczone specjalnie do niej, z większym udziałem żywicy. Brita ma w ofercie takie warianty i to jest realny argument za tą marką w rejonach z bardzo twardą wodą. Dafi również oferuje wersje o zróżnicowanym składzie, w tym wzbogacane magnezem, choć oferta specjalistyczna jest węższa.

Przy wodzie miękkiej sytuacja się odwraca: nie ma czego zmiękczać, więc główną funkcją filtra pozostaje redukcja chloru i poprawa smaku, a do tego wystarczy najprostszy wkład. Płacenie za wersję do wody twardej byłoby wtedy marnowaniem pieniędzy.

Sprawdzenie własnej twardości kosztuje kilkanaście złotych, jeśli kupisz testy paskowe, albo nic, jeśli znajdziesz raport wodociągów. To najlepiej zainwestowany kwadrans przed zakupem dzbanka.

Drobiazgi, które decydują o codziennym użytkowaniu

Rzeczy, których nie ma w specyfikacji, a o których myśli się codziennie przez kilka lat.

Klapka wlewu. Uchylna klapka w pokrywie pozwala napełnić lejek bez zdejmowania pokrywy, jedną ręką, pod kranem. Brzmi trywialnie, ale przy kilku napełnieniach dziennie różnica jest odczuwalna. Modele bez klapki wymagają zdjęcia pokrywy, odłożenia jej gdzieś na mokry blat i ponownego założenia.

Dopasowanie pokrywy. To najczęstszy zarzut wobec tańszych modeli obu marek: pokrywa siedzi luźno i spada przy nalewaniu, zwłaszcza gdy dzbanek jest pełny i trzeba go przechylić mocniej. Warto sprawdzić w sklepie, jeśli to możliwe, albo poszukać w opiniach użytkowników wzmianek o tym konkretnym problemie.

Uchwyt. Dzbanek pełny wody waży od dwóch do ponad trzech kilogramów. Uchwyt zbyt cienki, zbyt śliski albo zbudowany z dwóch kawałków plastiku, które trzeszczą pod naciskiem, to codzienna irytacja. Uchwyty pełne, jednolite, z wyprofilowaniem pod palce, są wyraźnie lepsze.

Kształt a lodówka. Dzbanki smukłe i wysokie mieszczą się w drzwiach, pękate i szerokie zwykle nie. Jeśli planujesz trzymać wodę w lodówce, a przy dłuższym przechowywaniu jest to zalecane ze względów higienicznych, zmierz najpierw półkę.

Wskaźnik poziomu wody. Przezroczysta ściana albo wyraźna podziałka pozwalają ocenić, ile wody zostało, bez zaglądania pod pokrywę. Ciemne, matowe wykończenia wyglądają lepiej i utrudniają to zadanie.

Żaden z tych elementów nie jest domeną jednej marki. Oba producenci mają modele lepiej i gorzej rozwiązane, więc warto porównywać konkretne wersje, a nie logo.

Kiedy dzbanek filtrujący to zły pomysł?

Kilka sytuacji, w których lepiej wydać pieniądze inaczej.

Jeśli twoja woda jest miękka i nie ma wyczuwalnego posmaku chloru, dzbanek niewiele zmieni. Zapłacisz kilkaset złotych rocznie za efekt, którego nie odczujesz. Warto to sprawdzić prostym testem: nalej wodę z kranu do otwartego naczynia i zostaw na godzinę. Chlor w dużej mierze odparuje. Jeśli po tym czasie woda smakuje dobrze, dzbanek rozwiązuje problem, którego nie masz.

Jeśli nie masz nawyku regularnego uzupełniania i mycia. Dzbanek stojący z niedopitą wodą i wilgotnym wkładem przez tydzień jest gorszy niż jego brak. To sprzęt wymagający rutyny, nie taki, który działa sam.

Jeśli głównym problemem są azotany albo skażenie mikrobiologiczne ze studni. Wtedy dzbanek nie tylko nie pomoże, ale może dać złudne poczucie bezpieczeństwa. Właściwym rozwiązaniem jest badanie wody i dobrany do wyniku system stacjonarny.

Jeśli filtrujesz duże ilości wody, powyżej pięciu litrów dziennie. Wtedy koszt wkładów rośnie na tyle, że filtr montowany pod zlewem albo osmoza wypadają korzystniej w perspektywie kilku lat, mimo wyższego wydatku początkowego.

Dla kogo dzbanek sprawdza się bardzo dobrze? Dla jedno- i dwuosobowych gospodarstw w mieszkaniach wynajmowanych, gdzie nie da się nic zamontować na stałe. Dla osób, którym przeszkadza smak chloru. I dla wszystkich, którzy chcą ograniczyć kupowanie wody butelkowanej, bo tu rachunek ekonomiczny i środowiskowy wychodzi jednoznacznie na korzyść filtrowania.

Alternatywy warte rozważenia

Warto wiedzieć, co jeszcze jest na stole, zanim zdecydujesz się na dzbanek.

Butelka filtrująca, oferowana przez obie marki, ma sens jako uzupełnienie, nie zastępstwo. Filtruje w momencie picia, przez mikrowkład o niewielkiej pojemności, więc wydajność jest ograniczona. Do biura i na rower dobra, do gotowania i herbaty nie.

Filtr montowany pod zlewem to inna liga: wydatek początkowy rzędu kilkuset złotych plus montaż, ale wkłady wymienia się co pół roku, a wydajność jest nieporównywalnie wyższa. Opłaca się przy dużym zużyciu i we własnym mieszkaniu.

Osmoza odwrócona usuwa praktycznie wszystko, łącznie z azotanami i większością substancji rozpuszczonych. Wadą jest cena, potrzeba miejsca pod zlewem, produkcja ścieku technologicznego oraz to, że woda po osmozie jest pozbawiona magnezu i wapnia, więc bywa uzupełniana mineralizatorem. Rozwiązanie dla konkretnych problemów, nie dla poprawy smaku.

Saturator to zupełnie inna kategoria, choć często stawiany obok. Nie filtruje, tylko nasyca wodę dwutlenkiem węgla. Jeśli kupujesz wodę gazowaną w butelkach, saturator rozwiązuje ten problem, ale nie zastąpi filtracji i odwrotnie.

Najprostsza alternatywa, o której się zapomina: przegotowanie i ostudzenie wody. Usuwa chlor i wytrąca część twardości węglanowej, która osadza się na dnie czajnika. Nie poprawi wszystkiego, ale za darmo załatwia sporą część tego, po co ludzie kupują dzbanki.

Podsumowanie

Nie porównuj dzbanków, porównuj cenniki wkładów i swobodę ich wyboru, bo to one budują koszt przez kolejne lata. Brita daje szerszy wybór wariantów specjalistycznych i lepsze wskaźniki, ale w nowszych modelach ogranicza dostęp do wkładów innych marek. Dafi daje pełną swobodę i niższe ceny, przy węższej ofercie wersji specjalistycznych.

Przed wyborem sprawdź dwie rzeczy: twardość wody w raporcie lokalnych wodociągów i wysokość półki w drzwiach lodówki. Obie wpłyną na twoje zadowolenie z zakupu bardziej niż marka.

I ostatnia rzecz, o której warto pamiętać przy tej decyzji: dzbanek filtrujący nie robi wody bezpieczniejszej, tylko przyjemniejszą w smaku i mniej agresywną dla czajnika. Jeśli kupujesz go z innego powodu, prawdopodobnie kupujesz nie to urządzenie, którego potrzebujesz.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach