Odpowiedź, której szuka większość pytających, brzmi „tak”, tylko że to najmniej użyteczna część odpowiedzi. Sąd rzeczywiście może dopuścić nagranie z kamerki i regularnie to robi, a bywa, że właśnie ono przesądza o uniewinnieniu. Problem w tym, że dopuszczenie dowodu i danie mu wiary to dwie zupełnie różne decyzje, podejmowane na podstawie różnych przesłanek. Między jedną a drugą leży cały obszar, o którym kierowcy dowiadują się zwykle za późno: sposób zabezpieczenia pliku, ciągłość materiału, zgodność zegara kamery, nośnik, na którym trafi do akt. I jeszcze jedna rzecz, o której mówi się niechętnie: nagranie trafia do akt w całości i pokazuje również twój sposób jazdy.
Czy sąd w ogóle dopuści nagranie z kamerki?
Tak, ponieważ katalog środków dowodowych jest otwarty. W polskim prawie nie ma odrębnej ustawy regulującej wideorejestratory, więc ocena odbywa się na zasadach ogólnych, a te są dla nagrań przyjazne.
W postępowaniu cywilnym podstawę daje Kodeks postępowania cywilnego, który wprost dopuszcza dowód z nagrania obrazu lub dźwięku oraz pozwala sądowi przeprowadzić dowód z innych środków niż wymienione w przepisach, jeśli tylko może on posłużyć ustaleniu stanu faktycznego. W sprawach karnych i w sprawach o wykroczenia obowiązuje zasada, że dowodem może być wszystko, co ma znaczenie dla rozstrzygnięcia, o ile nie obejmuje go zakaz dowodowy.
Praktycznie oznacza to, że już w pozwie, wniosku dowodowym albo w piśmie do sądu wskazujesz, że dysponujesz nagraniem, precyzujesz, na jaką okoliczność ma zostać przeprowadzone, i składasz nośnik. Sąd włącza materiał do akt i ocenia jego wiarygodność, a przy wątpliwościach może sięgnąć po opinię biegłego.
Jest jednak zestaw warunków formalnych, które łatwo przeoczyć, a których niespełnienie kończy się oddaleniem wniosku dowodowego. Dowód musi być dopuszczalny, dotyczyć okoliczności mającej znaczenie dla sprawy, dotyczyć okoliczności jeszcze nieudowodnionej, być przydatny do jej stwierdzenia i możliwy do przeprowadzenia. Wniosek „składam nagranie z kamerki, proszę zobaczyć” spełnia zwykle tylko ostatni z tych warunków. Wniosek „wnoszę o dopuszczenie dowodu z nagrania na okoliczność ustalenia, który z pojazdów wjechał na skrzyżowanie przy sygnale czerwonym” spełnia wszystkie.
Warto też pamiętać o rozdzieleniu dwóch ścieżek. Jeżeli policja proponuje mandat, a ty masz nagranie świadczące o czymś innym, postępowanie mandatowe nie jest miejscem na szczegółowy spór dowodowy. Odmowa przyjęcia mandatu kieruje sprawę do sądu i dopiero tam otwiera się przestrzeń na pełne postępowanie dowodowe. To decyzja obciążona ryzykiem, bo sąd może orzec grzywnę wyższą niż mandat, ale bez niej nagranie nie ma gdzie zadziałać.
Czym różni się dopuszczalność dowodu od jego wiarygodności?
Dopuszczalność to pytanie, czy sąd w ogóle może dany materiał wykorzystać. Wiarygodność to pytanie, czy w niego uwierzy. Można wygrać pierwszą rundę i przegrać drugą, i właśnie na tym etapie przepada większość nagrań.
Sąd ocenia dowody swobodnie, kierując się zasadami logiki i doświadczenia życiowego. Nie ma reguły, że film waży więcej niż zeznania świadka. Nagranie z kamerki jest jednym z elementów układanki, a jego waga zależy od tego, jak bardzo sąd jest pewien, że przedstawia to zdarzenie, o którym mowa w sprawie, i że nikt przy nim nie majstrował.
Praktyka orzecznicza sądów powszechnych pokazuje, że o uznaniu nagrania za autentyczne decyduje kilka powtarzalnych czynników: ustalenie pochodzenia nagrania oraz miejsca i daty jego sporządzenia, nośnik, na którym materiał trafia do sądu, sposób oznaczenia początku i końca zapisu oraz integralność pliku, czyli ryzyko, że mógł zostać zmodyfikowany.
Z drugiej strony wygląda to tak: obalenie dowodu z nagrania jest możliwe wtedy, gdy druga strona wywoła uzasadnioną wątpliwość co do jego autentyczności. Nie musi udowodnić manipulacji. Wystarczy uprawdopodobnić, że materiał mógł zostać zmieniony albo że w ogóle nie przedstawia tego zdarzenia. Dlatego nagranie skrócone do dziesięciu sekund, przekonwertowane w darmowym programie i przesłane linkiem do chmury broni się znacznie gorzej niż surowy plik z całego przejazdu.
Ta asymetria jest kluczowa dla zrozumienia całej reszty. Twoim zadaniem nie jest udowodnienie, że nagranie jest prawdziwe. Twoim zadaniem jest nie dać drugiej stronie żadnego punktu zaczepienia, z którego mogłaby zbudować wątpliwość.
Co decyduje o tym, że sąd uzna nagranie za autentyczne?
Ciągłość, oryginalność pliku i możliwość powiązania go z konkretnym czasem i miejscem. Trzy rzeczy, które kosztują pięć minut pracy zaraz po zdarzeniu, a których nie da się odtworzyć później.
Ciągłość oznacza, że materiał obejmuje nie tylko sam moment kolizji, ale też fragment przed i po. Zdarzenie wyrwane z kontekstu rodzi pytanie, co działo się chwilę wcześniej, a na to pytanie odpowiedzi już nie masz. Wideorejestratory zapisują pliki w kilkuminutowych segmentach, więc do sądu przekazuj co najmniej trzy: ten ze zdarzeniem oraz sąsiadujące z nim przed i po.
Oryginalność oznacza plik dokładnie taki, jaki wyszedł z kamery, wraz z metadanymi. Nie przycinaj, nie eksportuj, nie konwertuj do mniejszego rozmiaru i nie przesyłaj komunikatorem, bo większość z nich przekoduje wideo i usunie dane techniczne. Jeżeli chcesz komuś pokazać fragment, przygotuj osobną kopię roboczą, a oryginał zostaw nietknięty.
Powiązanie z czasem i miejscem bierze się z nakładki na obrazie oraz z danych GPS, jeśli kamera je zapisuje. I tu jedna rzecz, którą warto sprawdzić dziś, a nie po zdarzeniu: czy zegar w twojej kamerze pokazuje właściwą datę i godzinę. Wideorejestratory bez modułu GPS gubią czas po wymianie baterii podtrzymującej albo po dłuższym postoju, a nagranie z datą sprzed dwóch lat jest dla sądu materiałem, którego nie da się powiązać ze sprawą.
| Co robić | Czego nie robić |
|---|---|
| Skopiować całe oryginalne pliki, najlepiej całą kartę | Przycinać, montować, konwertować „dla wygody sądu” |
| Dołączyć pliki sąsiadujące, przed zdarzeniem i po nim | Przekazywać wyłącznie kilkunastosekundowy wycinek |
| Przekazać materiał na trwałym nośniku, na przykład pendrive | Wysyłać link do chmury albo plik przez komunikator |
| Opisać datę, godzinę, miejsce i pochodzenie nagrania | Zakładać, że sąd sam odczyta kontekst z obrazu |
| Zachować oryginalną kartę, jeśli to możliwe | Nagrywać dalej tą samą kartą i pozwolić pętli nadpisać materiał |
| Sprawdzić i udokumentować zgodność zegara kamery | Ignorować rozbieżność daty na nakładce |
Jeżeli sprawa jest poważna, przygotuj też krótkie oświadczenie, w jakim samochodzie i w jakiej kamerze materiał powstał, kto miał do niego dostęp i w jaki sposób został skopiowany. To nie jest wymóg formalny, ale zamyka najprostszą linię podważania dowodu.
Kiedy nagranie zadziała przeciwko tobie?
Zawsze wtedy, gdy pokazuje coś więcej niż zachowanie drugiej strony, a pokazuje prawie zawsze. To jest część, którą pomija się w rozmowach o kamerkach, a która potrafi zmienić rolę procesową kierowcy z pokrzywdzonego na obwinionego.
Materiał trafia do akt w całości. Nie możesz złożyć wniosku o dopuszczenie dowodu z pierwszych dwunastu sekund i zastrzec, że dalszej części nikt nie ma oglądać. Jeżeli w kadrze widać, że wyprzedzałeś na podwójnej ciągłej, przekraczałeś prędkość albo wjechałeś na skrzyżowanie przy żółtym, sąd to zobaczy, a druga strona z pewnością na to zwróci uwagę.
Nakładka z prędkością z modułu GPS działa dokładnie w ten sam sposób. Przy najechaniu na stojący samochód potwierdzi, że stałeś. Przy zdarzeniu w trakcie dynamicznego manewru udokumentuje twoją prędkość co do kilometra i stanie się materiałem, który biegły przeliczy na drogę hamowania. Nagranie nie wybiera strony i nie zna kontekstu.
Osobna pułapka dotyczy dźwięku. Kamera nagrywająca wnętrze rejestruje rozmowy pasażerów, a te są chronione inaczej niż obraz z przestrzeni publicznej. Jeżeli nagrywasz rozmowę, w której nie uczestniczysz, wchodzisz na grunt, który potrafi obrócić się przeciwko tobie w zupełnie innym postępowaniu. W samochodzie z kamerą rejestrującą kabinę rozsądnie jest po prostu uprzedzać pasażerów, a przy przewozie osób traktować to jako obowiązek informacyjny.
Praktyczny wniosek nie brzmi „nie używaj kamery”. Brzmi: zanim złożysz nagranie, obejrzyj je w całości na spokojnie i oceń, co jeszcze pokazuje. Jeżeli materiał obciąża cię bardziej, niż pomaga, masz prawo go nie składać, bo nikt nie ma obowiązku dostarczać dowodów przeciwko sobie. Nie masz natomiast możliwości wycofania go po tym, jak trafi do akt.
Jak zabezpieczyć nagranie zaraz po zdarzeniu?
Priorytet numer jeden to zatrzymanie pętli, zanim nadpisze materiał. Wszystko inne można zrobić później, tego nie.
Kolejność działań jest prosta i warto ją znać na pamięć, bo bezpośrednio po kolizji nikt nie myśli sprawnie. Zatrzymaj nagrywanie albo wyjmij kartę pamięci. Jeżeli kamera ma przycisk blokady pliku, użyj go, ale nie polegaj wyłącznie na nim, bo czujnik przeciążeń nie zawsze zadziała przy lekkim uderzeniu. Następnie, już spokojnie, skopiuj całą zawartość karty na komputer, najlepiej dwukrotnie, w dwa różne miejsca.
Osobna uwaga dotyczy zasilania. Przy poważniejszym uderzeniu instalacja potrafi stracić napięcie, a kamera bez kondensatora podtrzymującego nie zdąży poprawnie zamknąć ostatniego pliku. Efekt to plik uszkodzony dokładnie w miejscu, na którym najbardziej ci zależy. Bywa on odzyskiwalny, ale wymaga specjalistycznego narzędzia, więc nie kasuj takiego pliku i nie formatuj karty.
Jeśli sytuacja na to pozwala, zrób jeszcze dwie rzeczy. Sfotografuj telefonem ustawienie pojazdów przed ich przestawieniem, bo nagranie pokazuje przebieg, a zdjęcia pokazują położenie powypadkowe. I zapisz sobie od razu datę, godzinę oraz dokładne miejsce, łącznie z numerem drogi albo nazwą ulicy i najbliższym skrzyżowaniem. Za trzy miesiące, gdy sprawa trafi do sądu, ta notatka będzie warta więcej, niż się teraz wydaje.
Karta pamięci to element, o którym warto pomyśleć zawczasu. Jeżeli używasz jednej karty od trzech lat i nagrywasz w pętli, jej żywotność mogła się już wyczerpać, a uszkodzone sektory objawiają się właśnie przy odczycie kluczowego pliku. Karty wysokiej wytrzymałości projektowane do ciągłego zapisu kosztują kilkadziesiąt złotych więcej i w tym jednym momencie zwracają całą różnicę.
Jak przekazać nagranie policji i co dzieje się dalej?
Zgłoszenie z nagraniem ma swoją procedurę, a jej pominięcie sprawia, że materiał ląduje w próżni. Kluczowe jest to, że sam plik zwykle nie wystarczy.
Do zgłaszania wykroczeń drogowych służą wojewódzkie skrzynki mailowe działające w ramach programu „Stop Agresji Drogowej” oraz zgłoszenie osobiste na komendzie. Krajowa Mapa Zagrożeń Bezpieczeństwa jest narzędziem do sygnalizowania problemów powtarzalnych w danym miejscu, na przykład notorycznego przekraczania prędkości na konkretnym odcinku, a nie do zgłaszania pojedynczego zdarzenia z konkretnym sprawcą.
W zgłoszeniu podaj datę, godzinę i dokładne miejsce, dane pojazdu sprawcy z numerem rejestracyjnym, marką i modelem, opis przebiegu zdarzenia oraz własne dane kontaktowe. Ten ostatni punkt bywa zaskoczeniem dla osób liczących na anonimowość. Zgłoszenie anonimowe zwykle nie prowadzi do ukarania, bo w toku postępowania jesteś potrzebny jako świadek i musisz złożyć zeznania. Plik przekazujesz w postaci niezmienionej.
Dalej sprawa toczy się bez twojego udziału. Policja ocenia materiał, ustala kierującego na podstawie danych pojazdu, wzywa go na przesłuchanie i albo proponuje mandat, albo kieruje wniosek o ukaranie do sądu. Twoja rola sprowadza się do roli świadka, chyba że jesteś pokrzywdzonym, co przy kolizji zmienia twój status i zakres uprawnień.
Jest jeszcze jeden termin, o którym trzeba wiedzieć, bo bywa decydujący. Karalność wykroczenia ustaje, jeżeli od jego popełnienia upłynął rok, a jeżeli w tym czasie wszczęto postępowanie, ustaje z upływem dwóch lat od zakończenia tego rocznego okresu (stan prawny na sierpień 2026). Praktyczna konsekwencja jest taka, że zgłoszenie wysłane pół roku po zdarzeniu daje policji bardzo mało czasu na czynności, a zgłoszenie po roku nie da już nic. Nagranie leżące w folderze „do wysłania” traci wartość z każdym miesiącem.
| Etap | Co robisz ty | Czego dotyczy ryzyko |
|---|---|---|
| Zabezpieczenie | Kopiujesz oryginalne pliki, nie modyfikujesz | Nadpisanie przez pętlę, uszkodzony plik |
| Zgłoszenie | Podajesz datę, miejsce, dane pojazdu i własne | Zgłoszenie anonimowe zwykle bez skutku |
| Weryfikacja | Czekasz, ewentualnie uzupełniasz materiał | Zbyt późne zgłoszenie wobec terminu przedawnienia |
| Postępowanie | Składasz zeznania jako świadek | Nagranie pokazuje też twoją jazdę |
| Sąd | Wniosek dowodowy, nośnik, opis okoliczności | Wątpliwość co do autentyczności materiału |
Czy publikacja nagrania w internecie jest legalna?
To zupełnie inna sytuacja niż przekazanie materiału policji czy sądowi i rządzi się innymi regułami. Nagrywanie na własny użytek jest jednym zagadnieniem, publikacja drugim, a wielu kierowców traktuje je łącznie.
Punktem wyjścia jest tak zwany wyjątek domowy z RODO, zgodnie z którym przepisów rozporządzenia nie stosuje się do przetwarzania danych przez osobę fizyczną w ramach czynności o czysto osobistym lub domowym charakterze. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w wyroku z 11 grudnia 2014 roku w sprawie C-212/13 (Ryneš) przyjął jednak wąską wykładnię tego wyjątku: monitoring obejmujący choćby częściowo przestrzeń publiczną i skierowany poza sferę prywatną osoby nagrywającej nie mieści się w czynnościach o czysto osobistym charakterze. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych powołał się na to orzeczenie w decyzji z grudnia 2025 roku dotyczącej prywatnego monitoringu obejmującego drogę publiczną.
Sprawa dotyczyła kamer na posesji, nie wideorejestratora, ale kierunek rozumowania jest dla kierowców istotny. Im dalej twoje działanie odchodzi od zwykłego zabezpieczenia własnych interesów w konkretnym zdarzeniu, a im bliżej mu do systematycznego udostępniania wizerunków innych osób, tym słabszy jest argument o czysto osobistym charakterze.
Publikując film w internecie stajesz się administratorem danych osobowych widocznych na nagraniu, z wszystkimi obowiązkami, jakie z tego wynikają. W praktyce oznacza to konieczność skutecznego zamazania wizerunków i tablic rejestracyjnych. Skutecznego, czyli takiego, po którym numeru nie da się odczytać z innej sekwencji tego samego materiału. Dochodzi do tego ochrona dóbr osobistych na gruncie Kodeksu cywilnego oraz ochrona wizerunku wynikająca z prawa autorskiego, więc roszczenia mogą pojawić się z kilku niezależnych podstaw.
Jest też argument czysto taktyczny. Publikacja materiału przed zakończeniem sprawy potrafi zaszkodzić twojej pozycji: druga strona dostaje czas na przygotowanie linii obrony, a w skrajnych przypadkach sama publikacja staje się przedmiotem odrębnego sporu, który odciąga uwagę od meritum. Do zakończenia postępowania rozsądniej jest trzymać nagranie w aktach, a nie w mediach społecznościowych.
Jakie nagranie jest bezużyteczne mimo poprawnej procedury?
Takie, które nie pokazuje tego, co trzeba, i tu żadna staranność proceduralna nie pomoże. Warto znać te scenariusze, bo część z nich eliminuje się na etapie zakupu kamery, a nie po zdarzeniu.
Najczęstszy przypadek to nieczytelna tablica rejestracyjna. Bez numeru policja nie ustali kierującego, a zgłoszenie kończy się na etapie weryfikacji. Decyduje o tym nie sama rozdzielczość, lecz kombinacja kąta widzenia, przepływności strumienia i warunków oświetleniowych. Kamera z bardzo szerokim obiektywem rozkłada piksele na dużą przestrzeń, więc tablica z dwudziestu metrów zajmuje ich zbyt mało, by numer dało się odczytać.
Drugi scenariusz to zdarzenie poza kadrem. Znaczna część kolizji to najechania od tyłu i manewry pojazdów zmieniających pas obok. Kamera jednokanałowa pokaże w takiej sytuacji pustą drogę przed maską, a cała istotna część zajścia rozegra się tam, gdzie obiektyw nie sięga. To argument za zestawem dwukanałowym mocniejszy niż różnica w rozdzielczości.
Trzeci to problemy techniczne z plikiem: uszkodzony zapis po utracie zasilania, zła data w nakładce, karta z błędami odczytu, nadpisany materiał. Czwarty, rzadziej wymieniany, to nagranie, które po prostu niczego nie rozstrzyga, bo moment zdarzenia zasłania inny pojazd albo kadr jest prześwietlony słońcem. Złożenie takiego materiału nie szkodzi, ale nie warto budować na nim całej strategii procesowej.
Na koniec rzecz, którą trzeba powiedzieć wprost. Ten tekst opisuje ogólne zasady i praktykę, a nie zastępuje porady prawnej w konkretnej sprawie. Każdy przypadek sąd ocenia indywidualnie, a przy poważniejszym zdarzeniu, zwłaszcza z obrażeniami albo znaczną szkodą, konsultacja z adwokatem lub radcą prawnym jest wydatkiem, który zwraca się szybciej niż jakikolwiek sprzęt.
Podsumowanie
Zbierając wątki: nagranie z wideorejestratora jest pełnoprawnym środkiem dowodowym, bo katalog dowodów jest otwarty i żaden przepis go nie wyklucza. To jednak dopiero początek drogi, a nie jej koniec. Sąd musi jeszcze uznać, że materiał przedstawia to zdarzenie, o którym mowa w sprawie, i że nikt go nie zmieniał, a o tej ocenie decydują pochodzenie pliku, nośnik, oznaczenie czasu i integralność zapisu.
Z tego wynikają trzy praktyczne zasady, warte zapamiętania zanim będą potrzebne. Po pierwsze, zabezpieczaj oryginał i całą kartę, nie wycinek, i przekazuj pliki sąsiadujące ze zdarzeniem, żeby zachować ciągłość. Po drugie, nie montuj, nie konwertuj i nie wysyłaj materiału komunikatorem, bo każda ingerencja daje drugiej stronie punkt zaczepienia, a do obalenia dowodu wystarczy uzasadniona wątpliwość, nie dowód manipulacji. Po trzecie, działaj szybko, bo karalność wykroczenia ustaje po roku od jego popełnienia, a materiał odkładany na później traci wartość razem z upływem tego terminu.
Zostaje kwestia, o której poradniki milczą najczęściej. Nagranie trafia do akt w całości i dokumentuje również twoją prędkość oraz twoje manewry. Zanim je złożysz, obejrzyj je do końca i oceń bilans. A z publikacją w internecie wstrzymaj się do zakończenia sprawy, bo wtedy stajesz się administratorem cudzych danych osobowych, z obowiązkiem skutecznej anonimizacji i z ryzykiem, które nie ma nic wspólnego ze sporem, dla którego kamera w ogóle się przydała.
Najczęściej zadawane pytania
Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które przy temacie wartości dowodowej nagrań pojawiają się najczęściej. Każda dotyczy konkretnej sytuacji z praktyki i mieści się w kilku zdaniach.
Czy muszę informować pasażerów, że kamera nagrywa dźwięk?
Obraz z przestrzeni publicznej i dźwięk rozmów w kabinie to dwie różne kategorie. Rejestrowanie rozmów osób, w których nie uczestniczysz, jest znacznie bardziej ryzykowne prawnie niż nagrywanie drogi. Najprostszym rozwiązaniem jest uprzedzenie pasażerów, a przy zawodowym przewozie osób potraktowanie tego jako stałego obowiązku informacyjnego.
Czy policja może zażądać wydania karty pamięci?
Tak, w toku czynności może zabezpieczyć nośnik jako dowód rzeczowy. Dlatego warto mieć wcześniej skopiowane pliki i zapasową kartę, żeby kamera nie została bez nośnika na kolejne tygodnie. Wydanie oryginalnej karty jest zresztą korzystne dowodowo, bo eliminuje pytania o kopiowanie materiału.
Czy samo nagranie wystarczy, żeby ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie?
Zwykle nie wystarcza samo w sobie, ale bywa elementem przesądzającym przy sporze o winę. Ubezpieczyciel ocenia całość materiału: oświadczenie sprawcy, notatkę policji, zdjęcia, opinie rzeczoznawców. Nagranie działa najmocniej wtedy, gdy druga strona przedstawia inną wersję zdarzeń niż w oświadczeniu podpisanym na miejscu.
Czy sąd zawsze powołuje biegłego do oceny nagrania?
Nie, robi to wtedy, gdy pojawia się realna wątpliwość co do autentyczności materiału albo gdy z nagrania trzeba wyprowadzić ustalenia wymagające wiedzy specjalnej, na przykład prędkości pojazdów czy przebiegu zderzenia. Przy materiale bezspornym i czytelnym sąd ocenia go samodzielnie. Im lepiej zabezpieczony oryginał, tym mniejsza szansa, że biegły w ogóle będzie potrzebny.
Czy mogę powołać się na nagranie z cudzej kamery?
Tak, możesz złożyć wniosek dowodowy i wskazać osobę, która nim dysponuje, albo wnieść o zwrócenie się przez sąd o udostępnienie zapisu. Dotyczy to również monitoringu sklepu, stacji paliw czy miejskiego systemu kamer, przy czym te ostatnie mają zwykle krótki okres przechowywania, liczony w dniach. Z prośbą o zabezpieczenie zapisu trzeba więc zwrócić się natychmiast.
Czy nagranie z trybu parkingowego ma taką samą wartość dowodową?
Co do zasady tak, ocenia się je według tych samych kryteriów. Praktyczna różnica polega na tym, że materiał z trybu poklatkowego albo wyzwalanego wstrząsem bywa fragmentaryczny i może nie obejmować chwil przed zdarzeniem, co osłabia argument o ciągłości. Do sprawy dołącz wtedy również pliki z sąsiednich wyzwoleń.
Co zrobić, gdy kamera zdążyła nadpisać nagranie?
Nie formatuj karty i nie nagrywaj dalej tym samym nośnikiem, bo każdy kolejny zapis zmniejsza szansę odzyskania danych. Nadpisane pliki bywają częściowo odzyskiwalne narzędziami do odzyskiwania danych, zwłaszcza jeśli od zdarzenia minęło niewiele czasu. Przy poważnej sprawie warto rozważyć zlecenie tego firmie specjalizującej się w odzyskiwaniu danych, zamiast eksperymentować samodzielnie.

Paweł Zacharczuk
Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl
Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:
![]()
W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.