Czy czynnik chłodniczy w klimatyzacji się zużywa?

Artykuły

Pytanie wraca co sezon, zwykle w lipcu, kiedy klimatyzator zaczyna chłodzić słabiej niż rok wcześniej. Ktoś rzuca hasło o „nabiciu klimy”, ktoś inny dodaje, że przecież w samochodzie robi się to co dwa lata. I tu zaczyna się problem, bo te dwa układy tylko z pozoru są tym samym urządzeniem. W klimatyzacji domowej czynnik chłodniczy nie jest materiałem eksploatacyjnym: nie spala się, nie rozkłada w normalnej pracy i nie traci właściwości po przejechaniu określonej liczby godzin. Jeśli w układzie faktycznie go ubyło, to znaczy, że gdzieś wypłynął. Cała reszta rozmowy o „dobijaniu” powinna się od tego rozróżnienia zaczynać, bo od niego zależy, czy zapłacisz za usunięcie usterki, czy za jej cykliczne maskowanie.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Dlaczego czynnik chłodniczy nie może się zużyć?

Odpowiedź wynika wprost z tego, jak działa obieg chłodniczy. Czynnik nie jest paliwem, które w urządzeniu spala się i znika. Jest nośnikiem energii, czymś w rodzaju kurierów przewożących ciepło z jednego miejsca w drugie i wracających po kolejną porcję.

W parowniku jednostki wewnętrznej ciekły czynnik odbiera ciepło z powietrza w pomieszczeniu i odparowuje. Sprężarka podnosi ciśnienie pary, przez co rośnie też jej temperatura. W skraplaczu jednostki zewnętrznej para oddaje ciepło na zewnątrz i wraca do stanu ciekłego. Zawór rozprężny albo kapilara obniża ciśnienie, temperatura znów spada i cykl zaczyna się od nowa. Ta sama masa substancji krąży w kółko, zmieniając wyłącznie stan skupienia, ciśnienie i temperaturę. Nic się nie ubywa, bo nic nie ma prawa opuścić układu.

Reakcji chemicznej tu nie ma. R32 (difluorometan) po dziesięciu latach pracy to nadal difluorometan, o ile do rury nie dostała się woda, powietrze albo produkty rozkładu oleju. Dopiero wtedy zaczyna się chemia, ale wtedy problemem nie jest „zużycie czynnika”, lecz zanieczyszczenie całego obiegu, które i tak wymaga odzysku, przepłukania i wymiany filtra osuszacza.

Warto to zapamiętać w prostej formie: jeżeli ktoś twierdzi, że czynnik „się wypracował” albo „stracił moc”, opisuje zjawisko, które w fizyce tego układu nie istnieje. Opisuje natomiast, całkiem trafnie, objaw wycieku.

Skąd bierze się przekonanie o corocznym nabijaniu?

Z motoryzacji. I to przekonanie ma tam realne podstawy, tyle że nie przenosi się na instalację w mieszkaniu.

Układ klimatyzacji w samochodzie musi łączyć elementy, które względem siebie drgają i pracują. Sprężarka jest napędzana od silnika, silnik przemieszcza się na poduszkach, skraplacz siedzi z przodu i zbiera kamienie. Sztywna miedź nie przetrwałaby tam sezonu, więc stosuje się przewody elastyczne z warstwami elastomeru. Materiał ten jest w pewnym stopniu przepuszczalny dla cząsteczek czynnika, a dodatkowo starzeje się pod wpływem temperatury, oleju i drgań. Do tego dochodzi kilkanaście złączy z uszczelnieniami typu o-ring. Efekt jest taki, że powolna dyfuzja przez ścianki przewodów to w aucie zjawisko normalne, a rzędy wielkości podawane w serwisach to kilkanaście procent napełnienia rocznie. Przy napełnieniu poniżej kilograma oznacza to, że po trzech, czterech latach układ realnie potrzebuje uzupełnienia.

Instalacja domowa typu split wygląda inaczej na każdym z tych poziomów. Rury są miedziane, sztywne, zaizolowane i przymocowane do konstrukcji budynku. Sprężarka pracuje w jednostce zewnętrznej na własnych amortyzatorach, a nie na wsporniku silnika spalinowego. Złączy jest zwykle cztery, po dwa na jednostkę. Nie ma drgań przenoszonych z zewnątrz, nie ma uderzeń kamieni, nie ma cykli rozgrzewania od komory silnika. Miedź nie jest przepuszczalna dla czynnika w żadnym praktycznie mierzalnym stopniu.

Dlatego zdanie „klimatyzację trzeba nabijać co dwa lata” jest prawdziwe dla samochodu i błędne dla mieszkania. Rozciągnięcie go na instalacje stacjonarne to najczęstsze źródło niepotrzebnych wydatków w tej branży.

Cecha układu Klimatyzacja samochodowa Klimatyzacja domowa (split)
Przewody częściowo elastyczne, wielowarstwowe z elastomerem miedziane, sztywne, lutowane lub kielichowane
Liczba połączeń rozłącznych kilkanaście (o-ringi) zwykle 4 (złącza kielichowe)
Drgania w pracy stałe, przenoszone z silnika i zawieszenia znikome, jednostka na wibroizolatorach
Warunki otoczenia kamienie, sól drogowa, temperatura komory silnika osłonięty montaż na ścianie lub gruncie
Typowy roczny ubytek kilkanaście procent napełnienia brak przy poprawnym montażu
Uzupełnianie planowe uzasadnione co 2–4 lata nieuzasadnione, sygnalizuje nieszczelność

Co faktycznie się zużywa w klimatyzatorze?

Skoro nie czynnik, to co? Lista jest konkretna i nie ma na niej gazu.

Olej sprężarkowy starzeje się realnie. W nowoczesnych sprężarkach spiralnych pracuje olej estrowy albo eterowy, silnie higroskopijny, czyli chłonący wilgoć. Jeżeli podczas montażu instalacja nie została porządnie odwodniona pompą próżniową, w oleju zostaje woda. Woda plus wysoka temperatura tłoczenia daje hydrolizę i powstawanie kwasów. Kwasy atakują lakier izolacyjny uzwojeń silnika sprężarki. Tak wygląda typowa droga do zwarcia w sprężarce po pięciu, sześciu latach, przy czym właściciel do końca będzie przekonany, że „skończył się gaz”.

Filtr osuszacz, jeśli jednostka go ma, ma ograniczoną pojemność sorpcyjną i po otwarciu układu należy go wymienić. Wentylatory mają łożyska. Styczniki i płyty sterujące starzeją się termicznie. Wymiennik zewnętrzny zarasta pyłem, pyłkami i, w blokach z parkingami, sadzą, co podnosi ciśnienie skraplania i skraca życie sprężarki. Uszczelka na zaworze serwisowym potrafi zaschnąć.

To wszystko są rzeczy do przeglądu. Czynnik nie jest jedną z nich. Coroczna usługa, którą warto kupować, to czyszczenie i kontrola, nie dolewka.

Gdzie klimatyzacja domowa naprawdę traci czynnik?

Skoro układ jest zamknięty, ubytek zawsze ma adres. W praktyce serwisowej ten adres jest zaskakująco powtarzalny.

Najczęstszym miejscem są połączenia kielichowe, czyli tak zwane flare. Instalator rozwalcowuje koniec miedzianej rurki w stożek i dokręca nakrętką do gniazda w jednostce. Brzmi banalnie, ale jakość tego kielicha decyduje o szczelności na dekadę. Rurka ucięta piłką zamiast obcinakiem zostawia zadziory. Kielich rozwalcowany krzywo albo z pęknięciem na krawędzi da mikroszczelinę. Dokręcenie „na czuja” zamiast kluczem dynamometrycznym kończy się albo za słabym dociskiem, albo zgnieceniem stożka. Wystarczy jeden taki kielich na cztery.

Druga typowa przyczyna to brak lub skrócenie próby ciśnieniowej azotem po montażu. Prawidłowa procedura zakłada podanie suchego azotu, odczekanie i sprawdzenie, czy ciśnienie nie spada, a dopiero potem odwodnienie pompą próżniową i otwarcie zaworów. Ekipa, która robi montaż na czas, potrafi ten etap skrócić do kilku minut albo pominąć. Nieszczelność, która przy próbie ujawniłaby się w pół godziny, zostaje w instalacji i objawia się dopiero po dwóch sezonach.

Trzeci punkt to miejsce, w którym rurka wychodzi ze sprężarki albo przechodzi przez przepust. Tam kumulują się naprężenia od drgań i różnic temperatur. Pęknięcia zmęczeniowe w tych miejscach są rzadsze niż nieszczelne kielichy, ale zdarzają się, zwłaszcza gdy rura nie ma zapasu na ruch albo została zamocowana zbyt sztywno tuż przy jednostce.

Osobna kategoria to korozja parownika, potocznie nazywana korozją mrówczą albo formikową. Wygląda jak drobne, wygryzione kanaliki w miedzi i pojawia się w środowiskach z lotnymi związkami organicznymi: kwasem octowym z klejów, oparami z farb, dymem. Nie da się jej naprawić punktowo, wymiennik idzie do wymiany.

Po czym poznać, że czynnika ubyło?

Objawy są mylące, bo słabsze chłodzenie mają też brudny filtr, zarośnięty wymiennik i uszkodzony zawór rozprężny. Rozróżnienie da się jednak przeprowadzić dość daleko bez manometrów.

Pierwszy trop to różnica temperatur między powietrzem wchodzącym do jednostki wewnętrznej a wychodzącym z niej. Wystarczy zwykły termometr. Sprawna klimatyzacja pracująca na pełnej mocy przy typowym obciążeniu daje różnicę rzędu 8–12 stopni. Jeśli po dwudziestu minutach pracy różnica wynosi trzy stopnie, coś jest wyraźnie nie tak. Sam pomiar nie mówi jeszcze, czy winny jest czynnik, ale przynajmniej odróżnia realny spadek wydajności od wrażenia.

Drugi trop to lokalizacja szronu. Przy zbyt małej ilości czynnika ciśnienie parowania spada, temperatura odparowania schodzi poniżej zera i wilgoć zaczyna zamarzać. Charakterystyczne jest oszronienie cienkiej rurki i zaworu serwisowego na jednostce zewnętrznej, często tylko na zaworze, w upalny dzień. To obraz, który przy sprawnym układzie nie ma prawa wystąpić. Szron rozłożony równomiernie na całym parowniku wewnętrznym częściej wskazuje na zablokowany przepływ powietrza, czyli zapchany filtr albo uszkodzony wentylator.

Trzeci sygnał to zmiana charakteru pracy. Jednostka inwerterowa z niedoborem czynnika nie osiąga nastawy, więc nie schodzi na niskie obroty i pracuje w kółko na wysokiej mocy. Rachunek za prąd rośnie, mimo że w pokoju jest cieplej niż rok temu. Czasem dochodzi bulgotanie lub syczenie z jednostki wewnętrznej, wynikające z przepływu mieszaniny pary i cieczy przez zawór.

I sygnał najbardziej jednoznaczny: plama oleju. Czynnik krąży razem z olejem sprężarkowym, więc miejsce wycieku bardzo często zdradza tłusty, ciemny nalot ze śladami kurzu, najczęściej pod nakrętkami złączy jednostki zewnętrznej.

Objaw Najbardziej prawdopodobna przyczyna Co zrobić najpierw
Różnica temperatur poniżej 5 stopni, brak szronu zabrudzony filtr lub wymiennik umyć filtry, sprawdzić drożność lameli
Szron na cienkiej rurce i zaworze zewnętrznym w upał niedobór czynnika zlecić kontrolę szczelności
Równomierny lód na całym parowniku wewnętrznym zbyt mały przepływ powietrza wyczyścić filtr, sprawdzić wentylator wewnętrzny
Tłusty nalot pod nakrętkami złączy wyciek na połączeniu kielichowym serwis, poprawa kielicha, próba szczelności
Chłodzi krótko po starcie, potem coraz gorzej zawór rozprężny lub zaolejony parownik diagnostyka manometryczna
Jednostka pracuje bez przerwy, rośnie pobór prądu niedobór czynnika lub przewymiarowane obciążenie pomiar delta T, potem kontrola układu

Czy wolno samemu uzupełnić czynnik?

Nie i nie jest to kwestia ostrożnościowego zalecenia, tylko przepisów. Obsługą urządzeń zawierających fluorowane gazy cieplarniane mogą zajmować się wyłącznie osoby z odpowiednim certyfikatem F-gazowym, a same czynniki mogą być sprzedawane wyłącznie podmiotom uprawnionym. Puszki z „gazem do klimatyzacji” oferowane w internecie do układów stacjonarnych to obszar, w którym legalność i sens techniczny kończą się jednocześnie.

Jest też argument czysto praktyczny, ważniejszy dla portfela. Napełnienie klimatyzatora to operacja wagowa, nie ciśnieniowa. Producent podaje masę napełnienia fabrycznego oraz dodatek na każdy metr instalacji powyżej długości bazowej, zwykle kilkanaście gramów na metr. Serwis nabija czynnik na wadze elektronicznej, z dokładnością do dziesiątek gramów. Dolewanie „aż manometr pokaże ładnie” prowadzi do przepełnienia, a przepełniony układ chłodzi gorzej niż niedopełniony i dodatkowo grozi zassaniem cieczy do sprężarki. Uderzenie hydrauliczne w sprężarce spiralnej to koniec urządzenia.

Do tego dochodzi kwestia, o której mało kto mówi, a która realnie zmienia procedurę: nie każdy czynnik można dolewać. R32 jest substancją jednoskładnikową, więc uzupełnienie po drobnym wycieku jest technicznie poprawne. R410A i R407C to mieszaniny. Przy wycieku w fazie gazowej składniki ulatniają się w różnym tempie, skład mieszaniny w układzie się przesuwa, a dolanie świeżej porcji tego nie naprawia. W takich układach po większym ubytku poprawną drogą jest odzysk całości i napełnienie od zera nową, odważoną porcją. To różnica, która potrafi zdecydować o cenie usługi.

Przepisy unijne idą jeszcze dalej i wymagają, by przed uzupełnieniem czynnika nieszczelność została zlokalizowana i usunięta. Serwis, który przyjeżdża, dobija i odjeżdża bez szukania przyczyny, robi coś, co za rok trzeba będzie powtórzyć, a przy okazji wypuszcza do atmosfery gaz o kilkusetkrotnie większym potencjale cieplarnianym niż dwutlenek węgla.

Ile to kosztuje i co powinno znaleźć się w protokole?

Ceny zależą od regionu i dostępności jednostki zewnętrznej, ale rzędy wielkości w połowie 2026 roku wyglądają następująco. Standardowy przegląd z czyszczeniem parownika, wymiennika i tacy skroplin to zwykle 200–350 zł za jedną jednostkę wewnętrzną. Sama kontrola szczelności detektorem, jako osobna usługa, to najczęściej 150–300 zł. Uzupełnienie czynnika wycenia się w dwóch pozycjach: dojazd i robocizna plus cena za kilogram czynnika, przy czym R32 jest wyraźnie tańszy od wycofywanego R410A, którego kurczące się kontyngenty importowe podnoszą cenę z roku na rok.

Jeżeli konieczne jest znalezienie wycieku metodą azotową z barwnikiem albo z gazem znacznikowym, doliczyć trzeba kolejne kilkaset złotych, bo to praca na kilka godzin. Odzysk czynnika, wymiana filtra, próba i napełnienie od zera na małym splicie zamyka się zwykle w przedziale kilkuset złotych ponad koszt samego gazu.

Warto wiedzieć, czego wymagać na papierze. Protokół powinien zawierać identyfikację urządzenia (model, numer seryjny, lokalizacja jednostki), rodzaj i ilość czynnika z dokładnością do części kilograma, zakres wykonanych czynności, wynik kontroli szczelności oraz dane i numer certyfikatu osoby wykonującej usługę. Brak numeru certyfikatu oznacza, że dokument wystawiła osoba nieuprawniona. Odmowa podania, ile dokładnie czynnika dolano, jest sygnałem ostrzegawczym: automat serwisowy mierzy tę masę i nie ma technicznego powodu, by tej liczby nie ujawnić.

Kiedy trzeba prowadzić dokumentację w CRO?

Ten temat straszy właścicieli domów zupełnie niepotrzebnie, bo w większości mieszkań i domów jednorodzinnych obowiązek po prostu nie występuje.

Obowiązek okresowej kontroli szczelności i prowadzenia Karty Urządzenia w Centralnym Rejestrze Operatorów dotyczy urządzeń zawierających F-gazy w ilości od 5 ton ekwiwalentu dwutlenku węgla. Ekwiwalent liczy się jako masa czynnika pomnożona przez jego współczynnik GWP. Dla R32 współczynnik ten wynosi 675, dla R410A 2088.

Policzmy typowy przypadek. Klimatyzator ścienny 3,5 kW zawiera fabrycznie około 0,7–1,0 kg R32. To daje od 0,47 do 0,68 tony ekwiwalentu CO2, czyli wielokrotnie poniżej progu. Nawet rozbudowany multisplit z 2,5 kg R32 daje niecałe 1,7 tony. Do progu 5 ton w układzie na R32 potrzeba ponad 7 kg czynnika, co w budownictwie mieszkaniowym praktycznie się nie zdarza. Na starym R410A próg wypada już przy około 2,4 kg, więc duże instalacje sprzed kilku lat bywają objęte obowiązkiem.

Dodatkowo urządzenia oznakowane jako hermetycznie zamknięte są zwolnione do wyższych progów, a dla instalacji w budynkach mieszkalnych funkcjonuje osobne odstępstwo dla urządzeń hermetycznych poniżej 3 kg. Odpowiedzialność, gdy obowiązek już wystąpi, spoczywa na operatorze, czyli podmiocie faktycznie sprawującym kontrolę nad urządzeniem, a nie na firmie serwisowej. Kontrole prowadzi Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska i dotyczą w praktyce obiektów komercyjnych: biur, sklepów, serwerowni, hoteli.

Czy R32 wkrótce zniknie i co to oznacza dla właściciela?

Tu krąży sporo pomieszanych dat, więc uporządkujmy je, bo różnica dotyczy zupełnie innych urządzeń.

Rozporządzenie (UE) 2024/573 wprowadza harmonogram wycofywania czynników według typu urządzenia i mocy. Od 1 stycznia 2025 roku nie wolno wprowadzać do obrotu nowych pojedynczych układów split z napełnieniem poniżej 3 kg, jeśli czynnik ma GWP równy 750 lub wyższy. To zamknęło rynek dla nowych domowych klimatyzatorów na R410A. R32 z GWP 675 mieści się pod tym limitem i pozostaje legalny.

Data 1 stycznia 2027, przywoływana najczęściej i najczęściej mylona, dotyczy pomp ciepła typu split powietrze-woda oraz monobloków do 12 kW, dla których limit GWP spada do 150. Klimatyzatorów powietrze-powietrze ta data nie obejmuje. Dla nich analogiczny limit zaczyna obowiązywać od 1 stycznia 2029 roku, a całkowity zakaz stosowania F-gazów w układach split do 12 kW przewidziano na 1 stycznia 2035 roku.

Co z tego wynika dla kogoś, kto ma klimatyzator na ścianie? Praktycznie nic dramatycznego. Urządzenia już zainstalowane można eksploatować, serwisować i uzupełniać bez ograniczenia czasowego. Zakaz serwisowania pierwotnymi czynnikami dotyczy substancji o GWP od 2500, czyli takich jak R404A czy R507, a nie R32 ani R410A. Realnym skutkiem będzie natomiast rosnąca cena czynników HFC, bo kontyngenty importowe kurczą się z roku na rok. Instalacja na R410A stanie się z czasem droga w obsłudze nie dlatego, że będzie nielegalna, lecz dlatego, że kilogram gazu będzie kosztował coraz więcej.

Dla kupujących nowe urządzenie w 2026 roku oznacza to jedno: jeśli wybór stoi między R32 a modelem na R290 (propan) i różnica ceny jest niewielka, propan ma przed sobą dłuższą przyszłość regulacyjną. Nie jest to jednak powód, by wymieniać sprawny sprzęt na R32. Taka wymiana nie zwróci się nigdy.

Co z tego wynika w praktyce

Analiza sprowadza się do jednego rozróżnienia, które warto zapamiętać na całą eksploatację urządzenia: przegląd i nabijanie to dwie różne usługi, a tylko pierwsza z nich powinna być cykliczna. Czynnik chłodniczy nie ma daty przydatności ani przebiegu. Jeśli w szczelnym układzie było go 0,9 kg w dniu montażu, po dziesięciu latach nadal będzie go 0,9 kg.

Spadek wydajności zaczynaj więc od rzeczy, które faktycznie się brudzą i zużywają. Umyj filtry, sprawdź, czy wymiennik zewnętrzny nie zarósł pyłem i topolowym puchem, zmierz różnicę temperatur na jednostce wewnętrznej. Jeśli mimo czystego układu chłodzenie jest wyraźnie słabsze, a na zaworze serwisowym pojawia się szron w upalny dzień, wtedy rozmowa o czynniku ma sens. Ale nawet wtedy właściwym zamówieniem jest znalezienie i usunięcie nieszczelności, a uzupełnienie gazu jest tylko końcowym etapem tej naprawy.

Propozycja corocznego dobijania czynnika w instalacji domowej mówi więcej o serwisie niż o urządzeniu. Warto potraktować ją jako informację i poszukać innej firmy.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które przy tym temacie wracają najczęściej. Każda z nich jest konkretna i dotyczy sytuacji spotykanych w codziennej eksploatacji klimatyzatora.

Ile czynnika ubywa rocznie z prawidłowo zamontowanej klimatyzacji domowej? W poprawnie wykonanej instalacji ubytek jest niemierzalny w skali roku. Producenci projektują układ na cały okres życia urządzenia bez uzupełnień. Każdy zauważalny spadek ilości czynnika oznacza nieszczelność, a nie normalne zużycie.

Czy klimatyzator może działać bez czynnika chłodniczego? Wentylator będzie się kręcił i urządzenie będzie dmuchać powietrzem, ale nie schłodzi go ani nie ogrzeje. Przy bardzo niskim poziomie czynnika sprężarka pracuje bez odpowiedniego chłodzenia i smarowania, co szybko prowadzi do jej uszkodzenia. Lepiej wtedy wyłączyć urządzenie do czasu naprawy.

Jak długo wystarcza czynnik w klimatyzacji po nabiciu? Jeśli przyczyna wycieku została usunięta, w praktyce do końca życia urządzenia, czyli często kilkanaście lat. Jeśli serwis tylko dolał gazu bez naprawy, ubytek wróci w tym samym tempie co poprzednio, zwykle w ciągu jednego lub dwóch sezonów.

Czy klimatyzator przenośny trzeba nabijać? Nie. Klimatyzatory przenośne są urządzeniami hermetycznie zamkniętymi, fabrycznie napełnionymi i pozbawionymi zaworów serwisowych dostępnych dla użytkownika. Utrata czynnika w takim sprzęcie oznacza awarię i sprawę dla serwisu producenta, najczęściej w ramach gwarancji.

Czy można zamienić R410A na R32 w istniejącej instalacji? Nie, to nie są czynniki zamienne. Różnią się ciśnieniami pracy, wymaganym olejem i konstrukcją sprężarki, a R32 jest palny w klasie A2L, co wymaga innego wykonania elektryki. Zmiana czynnika oznacza wymianę urządzenia, nie tylko gazu.

Czy nieszczelność w klimatyzacji jest niebezpieczna dla domowników? R32 nie jest toksyczny w stężeniach spotykanych przy nieszczelności w normalnym pomieszczeniu, ale jest łatwopalny w klasie A2L i wypiera tlen w zamkniętych przestrzeniach. Przy podejrzeniu dużego wycieku należy przewietrzyć pomieszczenie, nie używać otwartego ognia i wezwać serwis. Producenci określają minimalną kubaturę pomieszczenia dla danego napełnienia właśnie z tego powodu.

Po czym poznać, że serwis dolał czynnik bez potrzeby? Sygnałem jest brak protokołu z podaną masą, brak informacji o wykonanej kontroli szczelności oraz uzasadnienie w stylu „standardowe uzupełnienie sezonowe”. W układzie stacjonarnym nie ma czegoś takiego jak planowa dolewka: każde uzupełnienie powinno być poprzedzone udokumentowanym stwierdzeniem ubytku.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach