Co zrobić, żeby ubrania się nie mechaciły?

Artykuły

Sweter kupiony jesienią, po trzech praniach wygląda jak wyciągnięty z kosza z wyprzedażą. Bluza, która była miękka i gładka, po miesiącu ma na przedramionach i po bokach warstwę drobnych kuleczek. Zjawisko dotyczy praktycznie wszystkich tkanin, ale tempo, w jakim postępuje, potrafi różnić się kilkukrotnie między dwoma ubraniami wyglądającymi w sklepie identycznie. Rzecz w tym, że mechacenie nie zaczyna się w pralce, choć tam zwykle szuka się winnego. Powstaje wszędzie tam, gdzie tkanina ociera się o cokolwiek: o pasek torby, o oparcie krzesła, o inne ubranie w bębnie. Zrozumienie, na którym etapie tego procesu można realnie zainterweniować, oszczędza więcej garderoby niż najdroższy płyn do płukania.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Skąd się biorą kulki na ubraniach?

Pilling przebiega w trzech etapach i warto je rozdzielić, bo każdy poddaje się innym środkom zaradczym.

Etap pierwszy to wysnuwanie. Pod wpływem tarcia z powierzchni tkaniny wysuwają się końce pojedynczych włókien, tworząc delikatny meszek. W dzianinach dzieje się to szybciej niż w tkaninach, bo splot dziany jest luźniejszy i włókna mają więcej swobody.

Etap drugi to splątywanie. Wystające włókna zaczepiają o siebie i pod wpływem kolejnych otarć zwijają się w kulki, przyczepione do powierzchni cienką nitką z tego samego materiału.

Etap trzeci to odpadanie. Kulka, obciążana kolejnymi tarciami, w końcu odrywa się od tkaniny i znika. I tu leży sedno całej sprawy: to, czy ten etap w ogóle nastąpi, zależy od wytrzymałości włókna.

Włókna naturalne, zwłaszcza wełna i bawełna, są stosunkowo słabe na rozciąganie. Kulka utworzona z takich włókien odrywa się szybko, więc pilling na czystej wełnie bywa zjawiskiem przejściowym i po kilku noszeniach mija samoistnie. Włókna syntetyczne, poliester, poliamid i akryl, mają wytrzymałość kilkukrotnie wyższą. Kulka trzyma się tkaniny uparcie, rośnie i zbiera kolejne włókna, aż zamienia się w twardy, szary supeł, który nie odpadnie nigdy.

Dlaczego mieszanki bawełny z poliestrem mechacą się najbardziej?

To najbardziej praktyczny wniosek z opisanego wyżej mechanizmu i jednocześnie odpowiedź na pytanie, dlaczego tania bluza z metką „60% bawełna, 40% poliester” wygląda po miesiącu gorzej niż sweter z czystej wełny.

W mieszance obydwa rodzaje włókien są splecione w jedną przędzę. Bawełna wysnuwa się łatwo, tworząc obfity meszek. Poliester, znacznie mocniejszy, pełni rolę kotwicy: kulki uformowane z włókien bawełnianych zaczepiają się o wytrzymałe włókna syntetyczne i nie mają jak odpaść. Efekt to najgorszy możliwy zestaw: dużo materiału na kulki plus mocne przywiązanie ich do powierzchni.

Z tego samego powodu polar, dzianina dresowa z domieszką syntetyku i tanie swetry akrylowe mechacą się szybciej niż tkaniny jednorodne. Nie jest to wyłącznie kwestia ceny, choć te dwie rzeczy zwykle chodzą w parze.

Znaczenie ma również długość włókna użytego do przędzy. Przędza z włókien długich (w bawełnie mówi się o odmianach długowłóknistych, w wełnie o merynosach o odpowiedniej długości runa) ma mniej końcówek na jednostkę powierzchni, więc jest z czego wysnuwać mniej meszku. Przędza z krótkich, tanich włókien jest pod tym względem znacznie gorsza i to jedna z realnych różnic między odzieżą tanią a droższą, niewidoczna na wieszaku.

Trzecia zmienna to zwarcie splotu. Gęsta, mocno skręcona przędza w ciasnym splocie trzyma włókna w miejscu. Luźna dzianina o niskiej gramaturze puszcza je bez oporu. Dlatego dwa swetry z tej samej wełny, jeden o gramaturze 200 g/m², drugi o 350 g/m², będą starzeć się w zupełnie innym tempie.

Materiał Skłonność do mechacenia Czy kulki odpadają same Uwagi praktyczne
Wełna merynos, kaszmir średnia tak, po kilku noszeniach pierwsze pranie zwykle najbardziej intensywne
Bawełna 100% niska do średniej tak najczęściej mechaci się w miejscach otarć
Poliester 100% średnia nie, kulki zostają pilling twardy, szary, trudny do usunięcia
Akryl wysoka nie typowy dla tanich swetrów i czapek
Mieszanka bawełna z poliestrem najwyższa nie najgorszy możliwy układ mechaniczny
Len bardzo niska nie dotyczy włókno sztywne, słabo się wysnuwa
Wiskoza niska częściowo mechaci się rzadko, ale łatwo się przeciera

Co w praniu najbardziej niszczy powierzchnię tkanin?

Pralka nie jest głównym winowajcą, ale przy nieprawidłowym użyciu potrafi przyspieszyć proces kilkukrotnie. Decyduje kilka rzeczy i nie są to te, o których zwykle się myśli.

Największe znaczenie ma stopień wypełnienia bębna, przy czym problem działa w obie strony. Bęben przeładowany oznacza, że rzeczy nie mają miejsca na swobodne przemieszczanie i zamiast opadać, ocierają się o siebie pod naciskiem przez cały cykl. Bęben wypełniony w jednej czwartej to z kolei kilka rzeczy uderzających o ścianki z pełną siłą przy każdym obrocie. Optymalne wypełnienie to około dwie trzecie objętości suchym praniem.

Druga rzecz to długość programu. Program bawełna 60 stopni trwa w wielu pralkach dwie i pół godziny, z czego znaczna część przypada na fazy mechanicznego przewracania wsadu. Program szybki, 30 do 60 minut, przy tym samym praniu daje ułamek liczby cykli tarcia. Dla rzeczy średnio zabrudzonych, a takie stanowią większość, krótszy program jest wystarczający i wyraźnie łagodniejszy dla tkaniny.

Trzecia to temperatura. Powyżej 40 stopni włókna, zwłaszcza wełna i akryl, miękną i łatwiej ulegają odkształceniom. Przy syntetykach wysoka temperatura dodatkowo utrwala załamania.

Czwarta to towarzystwo w bębnie. Zamki błyskawiczne, rzepy, haftki, nity dżinsu i klamry działają jak narzędzia ścierne. Rzep od kurtki potrafi w jednym praniu wyciągnąć meszek z całej powierzchni swetra leżącego obok. Rozwiązania są dwa: zapinanie wszystkich zamków i rzepów przed praniem oraz sortowanie wsadu tak, żeby rzeczy delikatne nie jeździły razem z dżinsem.

Wywracanie na lewą stronę nie zapobiega mechaceniu, ale przenosi je tam, gdzie mniej przeszkadza. Ma to sens przy bluzach, dresach i wszystkim, co ma gładkie, widoczne lico.

Proszek czy płyn: co wybrać, żeby ograniczyć mechacenie?

Popularna porada mówi, żeby zamiast proszku używać płynu, bo proszek działa ściernie. Jest w tym część prawdy, ale sprawa jest ciekawsza, niż wygląda.

Nierozpuszczone drobiny proszku faktycznie mogą działać na tkaninę mechanicznie, zwłaszcza przy praniu w niskich temperaturach i przy twardej wodzie, gdy proszek rozpuszcza się gorzej. To argument za płynem przy praniu w 20 do 30 stopniach.

Z drugiej strony wiele proszków i kapsułek zawiera enzymy celulazy, które działają dokładnie odwrotnie, niż podpowiada intuicja. Celulaza rozkłada wystające mikrowłókna celulozy na powierzchni bawełny, czyli usuwa właśnie ten meszek, z którego formują się kulki. W przemyśle tekstylnym stosuje się to jako zabieg wykończeniowy pod nazwą biopolerowanie. Detergent z celulazą przy regularnym stosowaniu poprawia więc wygląd bawełnianych rzeczy zamiast go pogarszać.

Wniosek praktyczny jest taki: do bawełny i mieszanek z bawełną wybieraj detergent z enzymami, dobrze rozpuszczalny, i pierz w temperaturze pozwalającej enzymom działać (30 do 40 stopni, bo powyżej 60 tracą aktywność). Do wełny i jedwabiu używaj wyłącznie środków bez enzymów, oznaczonych jako przeznaczone do tkanin białkowych, ponieważ enzymy proteazy rozkładają keratynę, czyli sam materiał, z którego zrobiona jest wełna.

Osobna kwestia to dawkowanie. Nadmiar detergentu nie spłukuje się w całości i pozostaje we włóknach, gdzie sztywnieje i zwiększa tarcie. Sztywny, szorstki ręcznik po praniu to najczęściej efekt przedawkowania, nie twardej wody.

Czy płyn do płukania chroni przed pillingiem?

Częściowo tak i warto rozumieć, w jakim zakresie, bo obietnice na opakowaniach są szersze niż realne działanie.

Płyn do płukania działa jak kationowy środek powierzchniowo czynny: osadza się na włóknach i zmniejsza współczynnik tarcia między nimi. Mniejsze tarcie to wolniejsze wysnuwanie meszku, więc na tkaninach naturalnych efekt jest zauważalny. Dodatkowo zmniejsza ładunki elektrostatyczne, przez co włókna mniej się do siebie przyciągają.

Ograniczeń jest jednak kilka. Na poliestrze i poliamidzie efekt jest znacznie słabszy, bo te włókna są gładkie z natury, a problem polega nie na wysnuwaniu, lecz na tym, że powstałe kulki nie odpadają. Płyn tego nie zmieni. Przy odzieży sportowej z membranami i przy ręcznikach płyn wręcz szkodzi, bo osadzająca się warstwa zmniejsza chłonność i zatyka pory materiałów oddychających. Przy praniu wełny w środkach dedykowanych płyn jest zbędny, bo lanolina zawarta w takich preparatach robi to samo skuteczniej.

Realny wniosek: płyn do płukania to narzędzie o umiarkowanej skuteczności, sensowne przy bawełnie i mieszankach, zbędne lub szkodliwe przy ręcznikach, odzieży technicznej i wełnie.

Jak suszyć, żeby nie przyspieszać mechacenia?

Suszarka bębnowa jest w tej sprawie oskarżana słusznie, ale nie w każdym wariancie tak samo. Podczas suszenia bębnowego pranie przewraca się w strumieniu ciepłego powietrza przez godzinę lub dłużej, a tarcie o inne rzeczy i o ścianki bębna trwa nieprzerwanie. Widocznym dowodem jest zawartość filtra kłaczków: to nie kurz, tylko włókna wyrwane z twoich ubrań.

Różnica między typami suszarek jest jednak istotna. Suszarka kondensacyjna klasyczna pracuje z powietrzem o temperaturze przekraczającej 70 stopni, co dodatkowo osłabia włókna. Suszarka z pompą ciepła operuje w okolicach 50 stopni, więc szkody termiczne są mniejsze, choć mechaniczne pozostają.

Rzeczy najbardziej podatne, czyli swetry, dzianiny, bluzy i wszystko z akrylu, warto suszyć na płasko lub na wieszaku. Sweter zawieszony na cienkim wieszaku rozciąga się pod ciężarem wody, więc lepiej złożyć go i rozłożyć na suszarce poziomo, przekładając rękawy na wierzch.

Jeżeli używasz suszarki, wybieraj program o obniżonej temperaturze i skróć czas, wyjmując rzeczy lekko wilgotne. To jednocześnie ogranicza gniecenie i skraca fazę, w której tkanina jest najbardziej narażona, bo suche włókna ocierają się mocniej niż wilgotne.

Skąd bierze się mechacenie, którego pranie nie tłumaczy?

Sporą część pillingu tworzysz poza łazienką i to najczęściej pomijany trop. Miejsca, w których kulki pojawiają się najpierw, są zawsze te same, a ich rozkład zdradza przyczynę.

Bok tułowia i wewnętrzna strona przedramion to efekt ocierania rękawa o korpus przy chodzeniu. Górna część pleców i ramiona to pasek plecaka albo torby. Dolna część pleców to oparcie krzesła i pas bezpieczeństwa w samochodzie. Wewnętrzna strona ud w spodniach to naturalne tarcie przy chodzeniu, nasilone przy tkaninach z elastanem.

Praktyczne wnioski są dość oczywiste, ale rzadko wyciągane. Noszenie plecaka na cienkim swetrze kaszmirowym gwarantuje pilling na ramionach niezależnie od tego, jak go pierzesz. Kurtka z szorstkiej podszewki noszona na dzianinie przyspiesza proces. Rotacja garderoby ma znaczenie: ta sama rzecz noszona codziennie zbiera w tydzień tyle otarć, co noszona co trzeci dzień przez trzy tygodnie, ale bez przerw na odpoczynek włókien, które po odwieszeniu częściowo wracają do pierwotnego kształtu.

Przy wełnie warto też ograniczyć częstotliwość prania. Wełna ma naturalne właściwości samooczyszczające i w większości przypadków wystarczy jej przewietrzenie przez noc. Każde pranie to dziesiątki minut tarcia, więc rzadsze pranie realnie przedłuża wygląd swetra.

Jak usuwać zmechacenia bez niszczenia ubrania?

Kiedy kulki już są, trzeba je usunąć mechanicznie, bo same nie znikną (poza wełną, gdzie część odpada z czasem). Metody różnią się przede wszystkim ryzykiem.

Golarka do tkanin to narzędzie stworzone do tego zadania i najbezpieczniejsze. Obracające się ostrze pod perforowaną osłonką odcina wystające kulki, nie dotykając powierzchni materiału. Kluczowa jest regulacja odstępu osłonki: przy grubych dzianinach ustawia się większy, przy cienkich mniejszy. Urządzenie kosztuje 30 do 120 zł i wystarcza na lata. Ubranie musi leżeć płasko na twardej powierzchni, naciągnięte, bez fałd, bo każde zagięcie to miejsce, gdzie ostrze może przeciąć tkaninę.

Grzebień do kaszmiru albo do wełny to płaskie narzędzie z drobnymi ząbkami, którym wyczesuje się kulki wraz z meszkiem. Wolniejsze od golarki, ale delikatniejsze i lepsze przy bardzo cienkich dzianinach.

Metody improwizowane bywają skuteczne, ale niosą ryzyko. Maszynka do golenia jednorazowa odcina kulki, jednak łatwo nią przeciąć nitkę i zrobić oczko, zwłaszcza w dzianinie. Pumeks nadaje się do grubych, mocnych dzianin i polaru, ale na cienkiej wełnie wyciągnie więcej włókien, niż usunie kulek. Taśma klejąca i wałek zbierają wyłącznie luźne włoski, nie usuwają przyczepionych kulek.

Po usunięciu zmechacenia warto pamiętać, że ubranie stało się odrobinę cieńsze. Każde golenie zabiera materiał, więc zabieg powtarzany co miesiąc na tej samej bluzie skończy się przetarciem. To argument za zapobieganiem, nie za sprzątaniem skutków.

Które popularne porady nie działają?

Kilka rad krąży w sieci uparcie i warto je zweryfikować, żeby nie tracić czasu.

Wkładanie swetra do zamrażarki nie wzmacnia włókien i nie zapobiega mechaceniu. Niska temperatura nie zmienia struktury keratyny ani wytrzymałości przędzy. Metoda ma sens wyłącznie przy podejrzeniu moli, bo kilkudniowe mrożenie w szczelnej torbie zabija jaja i larwy.

Pranie ręczne nie jest automatycznie łagodniejsze niż pralka. Ugniatanie i wykręcanie swetra w misce potrafi wywołać większe naprężenia niż program dla wełny w nowoczesnej pralce, która obraca bęben z minimalną prędkością i nie wiruje. Prawdziwa przewaga prania ręcznego polega na kontroli nad temperaturą i na tym, że rzecz nie ociera się o inne ubrania.

Ocet jako zamiennik płynu do płukania działa na osad z twardej wody i na zapachy, ale nie tworzy warstwy zmniejszającej tarcie i nie ma wpływu na pilling.

Wreszcie sprzedawane czasem „płyny zapobiegające mechaceniu” to zwykle zwykłe zmiękczacze z inaczej sformułowaną obietnicą. Ich działanie mieści się w opisanym wcześniej mechanizmie i nie wykracza poza to, co robi standardowy płyn do płukania.

Na co patrzeć przy zakupie?

Skoro najważniejsze rozstrzyga się na etapie doboru materiału, warto wiedzieć, co sprawdzić w sklepie.

Skład na metce jest pierwszą informacją. Materiały jednorodne, czyli 100 procent jednego włókna, starzeją się przewidywalnie. Mieszanki bawełny z poliestrem w proporcjach zbliżonych do połowa na połowę to najgorszy wariant pod względem trwałości wyglądu, choć często najwygodniejszy w utrzymaniu.

Gramatura, jeśli jest podana, mówi o gęstości dzianiny. Bluza o gramaturze 300 g/m² wytrzyma znacznie więcej niż podobna o 180 g/m². W sklepie stacjonarnym gęstość ocenisz, przykładając materiał do światła: przez rzadką dzianinę światło przechodzi wyraźnie.

Prosty test dłonią bywa zaskakująco miarodajny. Potrzyj energicznie kciukiem o materiał w mniej widocznym miejscu, kilkanaście razy. Jeżeli po chwili pojawia się meszek, to zapowiedź tego, co stanie się po pierwszym praniu.

Warto też szukać informacji o wykończeniu antypillingowym, częstej przy polarach i dzianinach technicznych. To realna obróbka, zwykle mechaniczna lub enzymatyczna, która usuwa nadmiar wystających włókien już na etapie produkcji. Nie eliminuje problemu, ale wyraźnie opóźnia jego pojawienie się.

Nawyk Wpływ na pilling Trudność wdrożenia
Wypełnianie bębna do 2/3 duży, ogranicza tarcie pod naciskiem żadna
Krótszy program zamiast długiego duży żadna
Wywracanie na lewą stronę średni, przenosi efekt na spód żadna
Zapinanie zamków i rzepów duży przy praniu mieszanym minimalna
Woreczki do prania na delikatne rzeczy średni do dużego niska, koszt kilkunastu złotych
Suszenie na płasko zamiast w bębnie duży przy dzianinach średnia, wymaga miejsca
Rzadsze pranie wełny, wietrzenie duży zmiana przyzwyczajeń
Rotacja ubrań, nie noszenie codziennie tej samej rzeczy średni zależy od garderoby

Kiedy zmechacenie jest podstawą reklamacji?

Producenci tekstyliów badają odporność na mechacenie znormalizowanymi metodami, najczęściej testem na aparacie Martindale’a według normy PN-EN ISO 12945-2. Wynik podaje się w skali od 1 do 5, gdzie 5 oznacza brak zmian, a 1 bardzo silne mechacenie. Dla odzieży codziennej oczekuje się zwykle wyniku 3 lub wyższego.

Jeżeli ubranie zaczyna intensywnie mechacić się po jednym czy dwóch praniach zgodnych z metką, a producent deklarował odporność na poziomie 4 lub 5, jest to podstawa do reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową. Kupujący ma na to dwa lata od wydania rzeczy, przy czym w pierwszym roku domniemywa się, że wada istniała w chwili zakupu.

Uczciwie trzeba jednak dodać, że w praktyce granica bywa nieostra. Sprzedawcy często argumentują, że mechacenie to naturalna cecha użytkowa, i przy wielu materiałach mają rację. Reklamacja ma największe szanse wtedy, gdy zmechacenie pojawia się bardzo szybko, jest nierównomierne albo dotyczy miejsc niepoddawanych tarciu. Zachowanie metki i dowodu zakupu oraz zdjęcia z datą znacząco ułatwiają sprawę.

Podsumowanie

Mechacenie to skutek tarcia, więc każdy sposób walki z nim sprowadza się do jednego: ograniczenia liczby i siły otarć, jakim poddawana jest powierzchnia tkaniny. Najwięcej daje wybór materiału, bo mieszanka bawełny z poliestrem będzie mechacić się bez względu na to, jak starannie ją pierzesz, a czysta wełna wybaczy sporo błędów.

W praniu najskuteczniejsze są rzeczy najprostsze: nie przeładowuj bębna, wybieraj krótsze programy, zapinaj zamki i rzepy, sortuj wsad tak, żeby dżins nie jeździł ze swetrem. Detergent z enzymami jest przy bawełnie sprzymierzeńcem, a nie wrogiem, natomiast przy wełnie zdecydowanie nie.

Poza pralką decyduje sposób noszenia. Plecak na cienkiej dzianinie, codzienne noszenie tej samej bluzy i suszenie w bębnie robią razem więcej szkody niż wszystkie pomyłki w doborze proszku.

Gdy kulki już się pojawią, golarka do tkanin jest najbezpieczniejszym narzędziem, ale to zabieg, który zabiera materiał. Powtarzany zbyt często kończy się przetarciem, więc opłaca się myśleć o tym raczej jako o naprawie niż o rutynie pielęgnacyjnej.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które najczęściej pojawiają się przy problemie zmechaconej odzieży. Dotyczą zarówno pielęgnacji bieżącej, jak i ratowania rzeczy już zniszczonych.

Czy zmechacone ubranie da się przywrócić do stanu sprzed pillingu?

Nie w pełni. Usunięcie kulek golarką przywraca gładki wygląd, ale materiał jest już cieńszy, bo część włókien została bezpowrotnie utracona. Efekt wizualny bywa bardzo dobry, natomiast tkanina będzie mechacić się szybciej niż nowa.

Czy pranie w woreczku faktycznie pomaga?

Tak, i jest to jeden z tańszych sposobów. Woreczek z gęstej siatki ogranicza kontakt rzeczy z resztą wsadu i z bębnem, więc chroni przede wszystkim przed otarciami o zamki i szorstkie tkaniny. Warunek to niewypełnianie go po brzegi, bo ściśnięta zawartość ociera się sama o siebie.

Dlaczego nowe ubranie mechaci się już po pierwszym praniu?

Najczęściej dlatego, że producent nie usunął nadmiaru krótkich włókien na etapie wykończenia. Pierwsze pranie wypłukuje je na powierzchnię i formuje w kulki. Przy dobrej jakości dzianinie zjawisko po jednym czy dwóch praniach zanika, przy słabej pogłębia się z każdym.

Czy ręczniki też się mechacą?

Ręczniki frotte raczej gubią pętelki niż tworzą kulki, ale efekt bywa podobny wizualnie. Najczęstsze przyczyny to nadmiar detergentu, płyn do płukania osadzający się we włóknach i pranie razem z rzeczami z zamkami, które wyrywają pętelki.

Czy pilling można zatrzymać, gdy już się zaczął?

Zatrzymać nie, spowolnić tak. Po usunięciu kulek warto ograniczyć suszenie bębnowe, prać rzecz osobno lub w woreczku i unikać noszenia jej pod plecakiem. Tempo powrotu zmechaceń zależy głównie od składu materiału.

Czy droższe ubrania mechacą się wolniej?

Statystycznie tak, ale nie z powodu ceny, tylko dlatego, że droższa odzież częściej używa przędzy z dłuższych włókien i gęstszych splotów. Zdarzają się drogie rzeczy z niekorzystnych mieszanek, więc skład na metce mówi więcej niż metka z logo.

Czy suszarka z pompą ciepła mechaci ubrania mniej niż zwykła?

Mechanicznie działa podobnie, bo tarcie w bębnie pozostaje takie samo. Różnica wynika z temperatury: praca w okolicach 50 stopni zamiast 70 i więcej łagodniej obchodzi się z włóknami, więc łączna szkoda jest mniejsza, choć nie zerowa.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach