Bieżnia w bloku – hałas i jak go ograniczyć?

Artykuły

Sytuacja powtarza się w setkach mieszkań i wygląda niemal identycznie. Ktoś kupuje bieżnię, ustawia ją w pokoju, biega o dziewiętnastej, w mieszkaniu jest całkiem znośnie, a po tygodniu w drzwiach staje sąsiadka z dołu i mówi, że u niej brzęczą szklanki w kredensie. Pierwsza reakcja to niedowierzanie, bo przecież słychać jedynie szum silnika. Druga to zakup pierwszej lepszej maty piankowej, po której nic się nie zmienia. Problem polega na tym, że rozwiązuje się nie ten hałas, który realnie dociera do sąsiadów. To, co słyszysz ty, i to, co słyszy mieszkanie pod tobą, to dwa różne zjawiska fizyczne i wymagają zupełnie innych środków.

System zasilania akumulatorowego POWER FOR ALL

Dlaczego sąsiad słyszy bieżnię, choć u ciebie nie jest głośno?

Odpowiedź sprowadza się do rozróżnienia dwóch dróg, którymi dźwięk wędruje po budynku. Pierwsza to dźwięk powietrzny: szum silnika, tarcie pasa o blat, twoje oddychanie, muzyka z głośnika. Ten dźwięk rozchodzi się w powietrzu, odbija od ścian i musi pokonać przegrodę, żeby dotrzeć dalej. Strop żelbetowy o grubości kilkunastu centymetrów radzi sobie z nim całkiem dobrze i tłumi go o kilkadziesiąt decybeli.

Druga droga to dźwięk materiałowy, nazywany też strukturalnym. Każde uderzenie stopy o taśmę przenosi impuls na ramę, rama przekazuje go przez stopki na podłogę, a podłoga na strop. Strop zaczyna drgać jak membrana i sam staje się głośnikiem, który promieniuje dźwięk do pomieszczenia poniżej. Tu izolacja przegrody nic nie daje, bo dźwięk nie przechodzi przez strop, tylko jest przez niego wytwarzany. To dlatego sąsiad słyszy rytmiczne dudnienie, a ty w swoim pokoju masz wrażenie, że jest cicho: u ciebie dominuje szum, u niego niskie częstotliwości wprowadzone bezpośrednio w konstrukcję.

Kluczowa jest właśnie ta niska częstotliwość. Energia uderzenia biegacza koncentruje się w paśmie mniej więcej od 20 do 80 Hz, czyli tam, gdzie ludzkie ucho słyszy słabo, ale ciało odczuwa dobrze, a materiały budowlane tłumią najgorzej. Wysokie tony gasną w kilku metrach. Niskie potrafią przejść przez dwie kondygnacje i pojawić się w mieszkaniu, które wcale nie sąsiaduje bezpośrednio z twoim. Osoby skarżące się na „brum z góry” często mieszkają dwa piętra niżej i po przekątnej.

Do tego dochodzi sprawa masy. Podczas biegu siła nacisku w momencie kontaktu stopy z podłożem sięga dwu- do trzykrotności masy ciała. Osoba ważąca 85 kg generuje więc szczytowo obciążenie rzędu 200 kg, i to około 160-180 razy na minutę. Rama bieżni nie jest w stanie tego pochłonąć, bo jej zadaniem jest amortyzacja stawów, a nie odsprzęgnięcie od budynku. Amortyzacja pasa poprawia komfort kolan i jednocześnie rozciąga impuls w czasie, co trochę pomaga, ale energia i tak musi gdzieś pójść.

Z czego dokładnie składa się hałas bieżni?

Warto rozłożyć dźwięk na części, bo każda ma inne źródło i inny sposób usunięcia. Traktowanie „hałasu bieżni” jako jednej rzeczy prowadzi do kupowania rozwiązań, które adresują akurat ten najmniej dokuczliwy składnik.

Źródło Charakter Kogo najbardziej dotyczy Czym się to ogranicza
Uderzenia stóp Niskoczęstotliwościowe wstrząsy, przenoszone strukturalnie Mieszkanie poniżej i po skosie Platforma odsprzęgająca, technika biegu, zmniejszenie prędkości
Silnik i przekładnia Stały szum 55-70 dB, dźwięk powietrzny i częściowo strukturalny Głównie domownicy w tym samym pomieszczeniu Cichszy silnik, mniejsze nachylenie, niższe obroty
Tarcie pasa o blat Piszczenie, szuranie, świst Domownicy, przy dużym zużyciu też sąsiedzi zza ściany Smarowanie, wymiana pasa, korekta napięcia
Rezonans obudowy Klekot, brzęczenie plastiku Wszyscy w mieszkaniu, irytujące i trudne do zlokalizowania Dokręcenie śrub, podkładki tłumiące, filc pod osłony
Wentylator i elektronika Ciągły szum wysokotonowy Domownicy Praktycznie nie do usunięcia

Z tej tabeli wynika najważniejszy praktyczny wniosek: to, co irytuje ciebie, i to, co irytuje sąsiada, to zwykle zupełnie inne pozycje. Piszczący pas doprowadza do szału użytkownika, a przez strop schodzi prawie niezauważony. Odwrotnie z uderzeniami: dla ciebie są tłem treningu, a dla mieszkania niżej stanowią cały problem. Jeśli skarga przyszła z dołu, inwestowanie w wyciszenie silnika to zmarnowane pieniądze.

Jak zbudować podłoże, które faktycznie odsprzęga bieżnię od stropu?

Tu zaczyna się część, w której najczęściej popełnia się błąd kosztujący kilkaset złotych. Skuteczne tłumienie drgań nie polega na „położeniu czegoś miękkiego”. Opiera się na układzie masa-sprężyna, w którym ciężka, sztywna płyta spoczywa na elemencie o kontrolowanej podatności. Taki układ ma swoją częstotliwość rezonansową, i dopiero powyżej niej zaczyna izolować. Poniżej niej nie robi nic, a dokładnie w rezonansie potrafi drgania wzmocnić.

Praktyczny wniosek jest taki: im cięższa płyta i im bardziej podatna warstwa pod nią, tym niżej schodzi częstotliwość graniczna i tym większa część pasma uderzeń zostaje wytłumiona. Sama cienka mata, na której stoi punktowo bieżnia opierająca się na czterech stopkach, ma tę częstotliwość zdecydowanie za wysoko, żeby cokolwiek zmienić w interesującym nas zakresie.

Sprawdzony układ wygląda tak. Na podłodze kładziesz warstwę elastyczną: kauczuk SBR lub EPDM o grubości 10-20 mm, ewentualnie maty z granulatu gumowego przeznaczone pod maszyny. Na to płyta rozkładająca obciążenie i dodająca masy: OSB albo sklejka o grubości 18-22 mm, wycięta na wymiar bieżni z zapasem kilkunastu centymetrów z każdej strony. Na płycie dopiero staje bieżnia, najlepiej jeszcze na cienkiej macie gumowej chroniącej powierzchnię. Całość ma nie dotykać ścian ani listew przypodłogowych, bo każdy punkt styku to mostek akustyczny, przez który drgania wchodzą w ścianę i omijają całą twoją konstrukcję.

Koszt takiej platformy dla typowej bieżni to, stan na wrzesień 2026, mniej więcej 300-500 zł przy samodzielnym wykonaniu. Materiały kupisz w składzie budowlanym, przycięcie płyty zwykle zrobią na miejscu. To znacznie skuteczniejsze niż gotowa mata za 250 zł, choć oczywiście mniej wygodne i cięższe do przestawienia.

Jeden szczegół, który przesądza o powodzeniu: obciążenie warstwy elastycznej musi mieścić się w jej zakresie roboczym. Zbyt miękki materiał pod dużym ciężarem ulega całkowitemu ściśnięciu i przestaje pracować jak sprężyna, bo staje się sztywną gumą. Zbyt twardy w ogóle się nie ugina. Dlatego rozłożenie ciężaru na dużą powierzchnię płytą jest równie ważne jak dobór samej gumy.

Które maty działają, a które są wyrzuceniem pieniędzy?

Rynek mat jest pełen produktów, które wyglądają podobnie i różnią się skutecznością o rząd wielkości. Najkrótsza wersja: pianka EVA, czyli popularne kolorowe puzzle, to najgorszy możliwy wybór pod bieżnię, choć sprzedaje się jej najwięcej. Pod dużym, punktowym obciążeniem pianka ugina się do końca, przestaje tłumić i zaczyna zachowywać się sprężyście, oddając energię z powrotem. Dodatkowo pozwala bieżni się bujać, co pogarsza stabilność i wprowadza dodatkowe ruchy ramy.

Materiał Grubość sensowna Cena orientacyjna Co realnie daje
Pianka EVA (puzzle) 10-20 mm 40-80 zł/m² Chroni panele przed zarysowaniem, tłumienie drgań znikome
Mata gumowa lita 6-10 mm 80-150 zł/m² Zauważalne ograniczenie dźwięku powietrznego i piszczeń, drgania niskie w niewielkim stopniu
Granulat gumowy SBR 10-20 mm 100-200 zł/m² Dobry kompromis, wyraźna poprawa gdy pracuje pod płytą rozkładającą
Kauczuk EPDM 10-25 mm 180-350 zł/m² Najlepsza trwałość i powtarzalność parametrów, odporny na oleje i starzenie
Podkładki elastomerowe pod stopki 20-40 mm 150-400 zł/komplet Skuteczne, ale wymagają doboru pod obciążenie, przy złym doborze pogarszają stabilność
Platforma OSB plus guma warstwowo, łącznie 30-40 mm 300-500 zł całość Najskuteczniejsze rozwiązanie w warunkach domowych

Ceny mocno się wahają w zależności od sklepu i formatu, więc traktuj je jako rząd wielkości. Osobna uwaga dotyczy mat reklamowanych jako „antywibracyjne” bez podania żadnych parametrów. Jeśli producent nie podaje twardości w skali Shore’a ani zakresu obciążenia, w praktyce kupujesz gumę o nieznanej charakterystyce i efekt jest loterią.

Warto też zweryfikować własną konstrukcję prostym testem. Postaw na podłodze obok bieżni pełną szklankę wody, zacznij biegać w swoim normalnym tempie i obserwuj powierzchnię. Jeżeli widać wyraźne, rytmiczne fale, energia nadal wchodzi w strop. Drugi test: połóż dłoń płasko na podłodze dwa metry od urządzenia. Wyczuwalne pod palcami pulsowanie oznacza, że platforma nie spełnia zadania albo dotyka ściany.

Co zmienia technika biegu i ustawienia urządzenia?

To najtańsza droga do poprawy i jednocześnie najczęściej lekceważona. Hałas strukturalny zależy nie tyle od tego, jak szybko biegniesz, ile od tego, jak mocno uderzasz. Te dwie rzeczy nie są tożsame.

Największy pojedynczy efekt daje zwiększenie kadencji, czyli liczby kroków na minutę, przy zachowaniu tej samej prędkości. Bieganie z kadencją około 170-180 kroków na minutę zamiast 150-155 oznacza krótsze kroki, lądowanie bliżej środka ciężkości i mniejszą siłę szczytową przy każdym kontakcie. Różnica w odczuciu sąsiada bywa większa niż po zakupie maty. Do złapania rytmu wystarczy metronom w telefonie albo playlista o zadanym tempie.

Druga sprawa to lądowanie. Wyraźne uderzanie piętą, typowe przy zbyt długim kroku, generuje ostry impuls o dużej amplitudzie. Miękkie postawienie stopy z lekkim ugięciem kolana rozciąga ten impuls w czasie, co przekłada się bezpośrednio na mniej energii w niskich częstotliwościach. Nie chodzi o przestawienie się na bieg przodostopia, bo to bywa ryzykowne dla ścięgien, tylko o skrócenie kroku.

Nachylenie działa w dwie strony. Podniesienie taśmy o 3-5% pozwala uzyskać porównywalne obciążenie treningowe przy niższej prędkości, co zmniejsza siłę uderzeń. Kosztem jest większe obciążenie silnika, więc szum rośnie. Dla sąsiada to dobry kompromis, dla ciebie w pokoju niekoniecznie.

Obuwie ma znaczenie mniejsze, niż sugerują sklepy. Gruba pianka w podeszwie rzeczywiście tłumi część energii, ale mówimy o pojedynczych procentach w porównaniu z wpływem długości kroku. Bieganie boso albo w skarpetkach jest natomiast wyraźnie głośniejsze, więc jeśli ktoś tak trenuje, sama zmiana na zwykłe buty biegowe da odczuwalną różnicę.

I rzecz oczywista, a często pomijana: marsz zamiast biegu to redukcja hałasu uderzeniowego o rząd wielkości. Jeśli twój trening to i tak chód z nachyleniem, czyli popularny format oparty na niskiej intensywności, problem w dużej mierze znika sam. Tam, gdzie sytuacja jest napięta, warto rozważyć przeniesienie biegowych interwałów na zewnątrz i zostawienie w domu wyłącznie marszu.

Jak konserwacja wpływa na to, co słychać?

Bieżnia, która piszczy, szura albo stuka, w dziewięciu przypadkach na dziesięć jest po prostu zaniedbana. Trzy czynności potrafią cofnąć urządzenie do stanu z pierwszego tygodnia.

Smarowanie pasa jest najważniejsze. Między taśmą a blatem musi być warstwa smaru silikonowego, która zmniejsza tarcie. Kiedy wysycha, pas zaczyna szarpać, silnik pracuje głośniej pod większym obciążeniem, a charakterystyczne piszczenie słychać przez ścianę. Typowy interwał to co 150-250 km przebiegu albo co trzy miesiące przy regularnym użytkowaniu, ale sprawdź instrukcję swojego modelu, bo część nowszych konstrukcji ma pas bezobsługowy i dolewanie smaru jest tam błędem. Proste sprawdzenie: wsuń dłoń pod pas na środku blatu. Powinna wyczuć śliską, lekko tłustą powierzchnię. Sucha i szorstka oznacza czas na smarowanie.

Napięcie pasa wpływa na dźwięk dwojako. Zbyt luźny ślizga się i przy każdym odbiciu wydaje głuchy plask, do tego zjeżdża na bok i ociera o osłony. Zbyt mocno napięty obciąża łożyska i podnosi szum silnika. Prawidłowe napięcie pozwala unieść taśmę na środku o mniej więcej 5-7 cm. Regulacja odbywa się śrubami z tyłu, po równo z obu stron, ćwierć obrotu na raz.

Trzecia rzecz to śruby obudowy i wypoziomowanie. Po kilkudziesięciu godzinach pracy drgania poluzowują połączenia, a plastikowe osłony zaczynają grzechotać. Przejście kluczem po wszystkich dostępnych śrubach zajmuje kwadrans i bardzo często likwiduje dźwięk, który użytkownik zdążył uznać za awarię. Nierówno ustawione stopki powodują z kolei, że przy każdym kroku bieżnia lekko przechyla się i uderza w podłogę jednym rogiem, co daje dokładnie ten stukot, na który skarżą się sąsiedzi.

Czy bieżnia w bloku jest zgodna z prawem?

Polskie prawo nie zabrania ćwiczeń w mieszkaniu i nie ma przepisu, który wprost regulowałby ustawianie sprzętu sportowego. Sytuacja prawna opiera się na kilku ogólniejszych konstrukcjach, które warto znać, bo pojawiają się w każdym poważniejszym sporze sąsiedzkim.

Pojęcie ciszy nocnej nie zostało zdefiniowane w ustawie. Przyjęte zwyczajowo godziny od 22:00 do 6:00 wynikają z praktyki oraz z regulaminów spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych, które mogą ustalić inne przedziały, na przykład od 23:00 do 7:00. Regulamin obowiązuje wszystkich mieszkańców danego budynku, więc to pierwszy dokument, do którego warto zajrzeć przed pierwszym treningiem.

Niezależnie od pory dnia zastosowanie może mieć art. 51 Kodeksu wykroczeń, zgodnie z którym zakłócanie spokoju, porządku publicznego lub spoczynku nocnego hałasem podlega karze grzywny, ograniczenia wolności albo aresztu. Przepis mówi o wybryku, czyli zachowaniu odbiegającym od przyjętych norm, więc pojedyncze pół godziny biegania po południu raczej nie zostanie tak zakwalifikowane. Codzienne interwały o dwudziestej trzeciej już mogą.

Na gruncie cywilnym działa art. 144 Kodeksu cywilnego dotyczący immisji. Właściciel nieruchomości powinien powstrzymać się od działań zakłócających korzystanie z nieruchomości sąsiednich ponad przeciętną miarę, ocenianą obiektywnie, z uwzględnieniem miejscowych stosunków. Sąsiad, któremu drga sufit, może domagać się zaprzestania naruszeń. Sąd Najwyższy w wyroku z 14 maja 2002 r. (sygn. V CKN 1021/00) wskazał, że dopuszczalną miarę zakłóceń ustala się według kryteriów obiektywnych, a normy administracyjne mają tu znaczenie pomocnicze.

W skrajnych przypadkach uporczywego naruszania porządku domowego wspólnota mieszkaniowa dysponuje narzędziem z art. 16 ustawy o własności lokali, czyli żądaniem sprzedaży lokalu w drodze licytacji. To rozwiązanie stosowane wyjątkowo, ale warto wiedzieć, że istnieje.

Praktyczna konkluzja jest prostsza niż przepisy. Rozmowa z sąsiadem przed zakupem, ustalenie godzin, które mu odpowiadają, i pokazanie, że zbudowałeś platformę tłumiącą, rozwiązują dziewięćdziesiąt procent takich spraw. Informacja ta nie zastępuje porady prawnej, a przy realnym sporze warto skonsultować szczegóły z prawnikiem.

Kiedy bieżni w bloku po prostu nie da się ucywilizować?

Są układy, w których żadna mata nie pomoże, i lepiej wiedzieć o tym przed wydaniem trzech tysięcy złotych.

Pierwszy to lekkie stropy o dużej rozpiętości: konstrukcje drewniane w kamienicach po adaptacji, stropy Kleina i stare stropy Akermana. Mają małą masę powierzchniową, więc łatwo wprawić je w drgania, a ich częstotliwości własne leżą nieprzyjemnie blisko pasma uderzeń biegowych. W takich budynkach nawet dobrze zrobiona platforma daje umiarkowaną poprawę.

Drugi przypadek to budynki z wielkiej płyty, gdzie prefabrykowane elementy przenoszą drgania bocznie z dużą skutecznością. Mieszkańcy potrafią słyszeć dźwięk w lokalach oddalonych o dwie klatki. Tam odsprzęgnięcie ma sens, ale oczekiwanie ciszy jest nierealne.

Trzecia sytuacja dotyczy nie budynku, tylko użytkownika. Osoba o masie powyżej 90 kg, biegająca z prędkością 12 km/h i więcej, wprowadza w konstrukcję tyle energii, że domowe środki tłumiące ją jedynie łagodzą. Jeśli do tego pod spodem mieszka ktoś pracujący na zmiany albo z małym dzieckiem, uczciwa odpowiedź brzmi: trening biegowy warto przenieść na zewnątrz lub na siłownię, a w domu zostawić marsz, rower stacjonarny lub orbitrek, które nie generują uderzeń.

Warto też porzucić pewne półśrodki. Podkładanie koców, styropianu, dywanów w kilku warstwach czy pianki meblowej nie tworzy układu tłumiącego, tylko niestabilne podłoże, które pogarsza bezpieczeństwo. Bieżnia musi stać równo i pewnie, bo chwiejąca się taśma pod obciążeniem to ryzyko upadku przy prędkości 10 km/h.

Co daje najwięcej za wydaną złotówkę?

Jeśli trzeba ustawić działania w kolejności, hierarchia wygląda następująco i różni się od tego, co podpowiada intuicja.

Zaczyna się od rzeczy darmowych: skrócenie kroku i podniesienie kadencji, przeniesienie treningów na godziny, w których sąsiedzi są poza domem, rezygnacja z biegu na rzecz marszu z nachyleniem w dni, gdy na dole ktoś śpi. To zero złotych i zwykle największa pojedyncza zmiana.

Następnie konserwacja: smarowanie, napięcie pasa, dokręcenie śrub, wypoziomowanie stopek. Koszt smaru to 40-70 zł na rok, a efekt w zakresie piszczeń i stukania bywa dramatyczny.

Dopiero na trzecim miejscu pojawia się platforma odsprzęgająca, czyli te 300-500 zł na gumę i płytę. To jedyne rozwiązanie realnie działające na dźwięk materiałowy, ale ma sens dopiero wtedy, gdy dwa wcześniejsze punkty są zrobione, bo inaczej tłumisz drgania urządzenia, które i tak hałasuje z innego powodu.

Ostatnia w kolejności, choć najdroższa, jest wymiana samej bieżni na model o cięższej ramie, lepszym systemie amortyzacji i silniku bezszczotkowym. Różnica jest realna, ale mówimy o wydatku liczonym w tysiącach, a poprawa dotyczy głównie dźwięku powietrznego. Uderzenia twoich stóp pozostaną takie same niezależnie od ceny urządzenia.

Podsumowanie

Cały problem sprowadza się do jednego rozróżnienia: dźwięk, który słyszysz, i drgania, które czuje sąsiad, to dwie różne rzeczy. Maty piankowe, cichsze silniki i grubsze podeszwy działają na ten pierwszy. Na drugi działa wyłącznie odsprzęgnięcie masy od stropu oraz mniejsza siła uderzeń, czyli platforma z gumy i płyty plus krótszy krok.

Zanim cokolwiek kupisz, zrób trzy rzeczy, które nic nie kosztują: sprawdź regulamin swojej wspólnoty, porozmawiaj z sąsiadem z dołu i przetestuj, jak zmienia się jego odbiór, gdy przez tydzień pobiegasz z kadencją o dwadzieścia kroków wyższą. Jeżeli to nie wystarczy, zbuduj platformę zamiast kupować gotową matę, bo za podobne pieniądze dostaniesz rozwiązanie kilkukrotnie skuteczniejsze. A jeśli mieszkasz w budynku o lekkim stropie i lubisz szybkie interwały, najuczciwszym wyjściem jest przyjęcie, że akurat ten rodzaj treningu robi się gdzie indziej.

Najczęściej zadawane pytania

Poniżej krótkie odpowiedzi na pytania, które wracają przy urządzaniu domowego stanowiska treningowego w mieszkaniu. Dotyczą głównie sytuacji granicznych i szczegółów, o których łatwo zapomnieć na etapie zakupu.

O której godzinie można biegać na bieżni w bloku, żeby nikomu nie przeszkadzać?

Bezpieczny przedział to mniej więcej od 9:00 do 20:00 w dni robocze, ale decyduje regulamin wspólnoty lub spółdzielni, a nie ogólna zasada. W blokach z cienkimi stropami nawet trening o osiemnastej bywa uciążliwy, więc lepszym punktem odniesienia jest rozmowa z sąsiadem niż zegar.

Czy bieżnia magnetyczna bez silnika jest cichsza?

Dźwięk powietrzny jest niższy, bo nie ma silnika ani wentylatora. Uderzenia stóp pozostają jednak identyczne, a to one przenoszą się przez strop. Jeśli problem zgłasza sąsiad z dołu, zmiana na model bezsilnikowy niewiele zmieni.

Czy bieżnię można postawić na balkonie lub loggii?

Technicznie tak, jeśli konstrukcja jest przystosowana do obciążenia, ale wilgoć i wahania temperatury szybko niszczą elektronikę oraz łożyska. Większość producentów wyklucza takie użytkowanie w warunkach gwarancji, więc warto sprawdzić zapisy przed przeniesieniem sprzętu.

Gdzie w mieszkaniu ustawić bieżnię, żeby drgania były mniejsze?

Najlepiej przy ścianie nośnej i blisko narożnika pomieszczenia, gdzie strop jest sztywniejszy i mniej podatny na ugięcie. Środek dużego pokoju to najgorsza możliwa lokalizacja, bo tam amplituda drgań płyty stropowej jest największa. Samo urządzenie nie powinno jednak dotykać ściany.

Czy dywan pod bieżnią pomaga?

Nieznacznie i głównie przy dźwiękach wysokich. Dywan nie ma masy ani odpowiedniej charakterystyki sprężystej, żeby wpłynąć na niskie częstotliwości, a dodatkowo gromadzi pod spodem kurz i utrudnia chłodzenie silnika. Bieżnia ustawiona bezpośrednio na grubym, miękkim dywanie może też pracować niestabilnie.

Czy warto kupić matę oferowaną przez producenta bieżni?

Bywa dobrym wyborem pod względem wymiarów i estetyki, ale zwykle jest to lita guma o grubości kilku milimetrów, czyli rozwiązanie chroniące podłogę bardziej niż tłumiące drgania. Za tę samą kwotę materiały na platformę warstwową dają wyraźnie lepszy efekt akustyczny.

Paweł Zacharczuk

Paweł Zacharczuk

Redaktor naczelny Expertrankingowy.pl

Redaktor i ekspert od sprzętów AGD/RTV z 6 letnim doświadczeniem zdobytym w największych sklepach AGD/RTV. Każdego dnia tworze, aktualizuje rankingi sprzętów ze swoim zespołem, które mają pomagać ludziom w wyborze najlepszych sprzętów do ich mieszkań, domów. Jeśli masz jakieś pytania związane z rankingiem lub innymi sprawami to możesz do mnie napisać:

kontakt

W tym tekście znajdują się linki afiliacyjne, które prowadzą do zewnętrznych stron. Za zakup z naszych linków lub kliknięcie w nasze linki i przejście do sklepów otrzymujemy wynagrodzenie prowizyjne, które pozwala nam rozwijać nasz serwis.

 

5/5 - (2 votes)
Opinie o rankingach